środa, 7 kwietnia 2010

Ciało i seksualność mężczyzn cz. II.

Nie można zaprzeczyć, że męskość jest współcześnie konstruowana „wokół konsumpcji”. Już nie tylko kobieta, ale i mężczyzna jest dziś konsumentem. Jego tożsamość jest konstruowana przez „ konsumowanie” różnych image. On sam jest dziś „ przedmiotem” konsumpcji.


W społeczeństwie konsumpcji postrzegamy siebie, jak i sami jesteśmy postrzegani przez pryzmat naszej cielesności. „Esse est percipi”- tak powiedział kiedyś George Berkeley. Istnieć to być postrzeganym. Postrzeganym przez kogoś. Dzisiejszą kulturę współczesną cechuje orientacja na wizualność, szczególnie tą, która uosabia ciało.

Podejście do wzajemnych relacji między tym, co duchowe, a tym, co cielesne na przestrzeni kilkuset lat wyrażało się w sformułowaniu „ ja i moje ciało” i zakładało bezwzględny, wywodzący się z tradycji Kartezjańskiej dualizm. Ciało znajdowało się w posiadaniu człowieka .

Mam przekonanie, że w dzisiejszej dobie wystarczy jedynie istnieć, żeby być. Odpowiedź na pytanie „kim jestem?” jest coraz powszechniej redukowana do kontekstu fizycznego- „ jestem tym, czym jest moje ciało”, „ jestem tym, co jem”.

Ciało we współczesnych przekazach medialnych jest ukazywane jako pozbawione wnętrza, jakichkolwiek wyższych wartości. Mamy niezaprzeczalnie do czynienia z kreowaniem, wręcz z naciskiem na to „ co widać”, na to, co materialne, cielesne. To, co myślimy, czujemy ustępuje temu „jak wyglądamy”. Stare przysłowie mówiące, że nie szata zdobi człowieka chyba odchodzi do lamusa.„ Pokaż się, a powiem ci kim jesteś” – tak czasami zwracają się „ strażnicy mody” do napotkanych przechodniów w jednym z aktualnych programów telewizyjnych stacji Zone Club. Wiele czasopism prowadzi rankingi najlepiej i najgorzej ubranych osób we wszelakich dziedzinach życia. Poddaje się je ciągłemu ostrzałowi kamer i fleszy. Efektem tej nieustannej krytyki jest coraz szersze grono osób, które przywiązują większą uwagę do tego, jak wyglądają niż do tego, co mówią i myślą. Gonią jak ciało za swoim cieniem za nierealnym i nieuchwytnym ideałem ciała. Ideałem, który utożsamiany jest z „ kulturowym kapitałem”. Symbolem nas samych. Symbolem naszej osobowości, naszych cech charakteru i możliwości życiowych.

Ciało już w raju, kiedy to wygnani -ona i on- zaczęli prowokować nawzajem swoje zmysły było symbolem amorów, słabości, namiętności i szaleństwa. Aczkolwiek męskie dużo później uzyskało pełne prawo do wyrażania emocji i wchodzenia w rolę obiektu seksualnego.

Jak świat światem uwodzimy się nawzajem. Mężczyźni prawią komplementy, a kobiety kokietują. Ciało staje się wręcz najważniejszym centrum odczuwania przyjemności przez człowieka. Przez wieki negowana, wręcz represjonowana w naszej kulturze przyjemność, która dotyczy ciała jest dzisiaj wyniesiona na podium. Stanowi nieodłączny i istotny element naszego życia. Dzisiaj już nie szokują slogany na pierwszych stronach wielu magazynów „Jak osiągnąć orgazm”. Wiele magazynów dla młodych ludzi na łamach stron swoich magazynów tłumaczy relacje seksualne młodych ludzi, którzy odkrywają świat erotyki. Rzadko kiedy na łamach gazet opisuje się pierwszy piękny pocałunek. Wyjaśnia zachowania i emocje towarzyszące takim doznaniom. Daje się raczej gotową receptę. Gotowy przepis. Krok po kroku wyjaśnia jak osiągnąć maksimum przyjemności cielesnej. Dzisiejszy wiek charakteryzuje eksplozja różnorodnych i zarazem sprzecznych ze sobą wartości. Wielu krytyków stwierdza jednoznacznie: wchodzimy w epokę relatywizmu i chaosu. Inne stanowisko z kolei reprezentują ci, którzy uważają, że wreszcie nadszedł oczekiwany czas wolności w zakresie konstruowania własnej tożsamości i stylu życia. Chaos panuje w każdej dziedzinie i sferze życia. Wielkie ideały przyćmiewają kolorowe i „plastikowe” slogany.

Istotniejsze dzisiaj wydaje się nie to, jak coś robimy, ale jak szybko to robimy.

Trudno się odnaleźć w dzisiejszym chaosie. Rozmywają się wszelkie normy, zasady. Łatwiej jest chyba odpowiedzieć na pytanie: co można niż czego nie można, bo dzisiaj można prawie wszystko. Nie mówiąc już o tym, czego nie wypada. Czy ktoś się jeszcze nad tym zastanawia? Nie panowanie nad emocjami i uprawianie seksu na oczach tysięcy telewidzów wielu z nas uważa dzisiaj za zachowanie naturalne i ludzkie. Takie zachowanie nikogo dzisiaj nie szokuje. Społeczność współczesna gubi powoli cały swój szkielet moralny. Wszystko dziś jest płynne. Granice rozmyte. Kultura współczesna jest jak dmuchana bańka z kolorowymi i bulgoczącymi specyfikami. Nie liczy się szlachetność danego koloru, ale jego zdolność absorbcji. Głośność bulgotania. Zdolność przyćmienia innego. Niekoniecznie lepszego. Dzisiaj kładzie się nacisk i odczuwa presję, aby wszystko zrobić mocniej, głośniej.

Dla każdego współczesnego człowieka taki stan rzeczy jest niepokojący. Każdy z nas współczesnych szuka całościowego obrazu zastanej rzeczywistości, ale ona jest nieklarowna, labilna, niezwykle dynamiczna. Oferuje wiele alternatyw. Często sprzecznych ze sobą. Wielu socjologów mówi dzisiaj głośno o „kryzysie tożsamości”, który paradoksalnie wynika z „nadmiaru wolności”. Każdy człowiek pragnie posiadać jasno określone poczucie tożsamości. Wiedzieć kim jest, do czego powinien dążyć. Świadomość tego, kim chce zostać określa dane cele, które musi sobie wyznaczyć. Brak jakichkolwiek klarownych zasad powoduje ogromne trudności dla wielu ludzi w ukształtowaniu swojego własnego „ja”. Medialne hasła typu: „ jestem, jaki jestem” wywołują u mnie przerażenie. Nikt z nas nie jest idealny, ale każdy z nas powinien mieć tego świadomość i dążyć do tego. Pracować nad sobą. Wiadomo prościej jest powiedzieć światu jestem, jaki jestem. Musicie mnie takiego zaakceptować, bo ja się nie zmienię. Trzeba mieć świadomość, że takie hasła nie pozostają bez echa w świadomości szczególnie młodych ludzi budujących swoją tożsamość. Życie w świecie pełnym sprzeczności wywołuje uczucie rozdarcia i wyobcowania. W końcu każdy z nas lubi mieć jasno określoną sytuację. Jasno określone i sprecyzowane normy. Określony rytm i kierunek swojego życia. Ale dana każdemu z nas rzeczywistość jest zmienna. Podobnie jak wymagania, jakie stawia przed nami. Trudno jest określić jednoznacznie odnośnie tego, kim mamy być. Do czego dążyć?
cdn.
Ewa Gerbatowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz