<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472</id><updated>2012-02-16T01:56:02.826-08:00</updated><category term='Socjologia.'/><category term='Podróże.'/><category term='Wywiady i relacje ze spotkań.'/><category term='muzyka'/><category term='CAFE KULTURA'/><category term='Kocham kino.'/><category term='Smaki i zapachy moich dni.'/><category term='Muzyka.'/><category term='Zapach lawendy.'/><category term='Polityka.'/><title type='text'>Ewa Gerbatowska</title><subtitle type='html'>Mój osobisty blog</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>64</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-6267054979978788844</id><published>2010-09-09T14:08:00.000-07:00</published><updated>2011-03-14T08:15:37.318-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki i zapachy moich dni.'/><title type='text'>Wieczorne co nieco...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest czwartek, 21:24 zatem powinnam Wam wszystkim powiedzieć dobry wieczór, ale być może znowu odejdę od monitora i nie zamieszczę tego tekstu. Tych kilku słów, które cisną mi się na usta i myśli, które kłębią się we mnie gdzieś w środku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami otwieram kolejny plik i zapisuję, to, o czym myślę, o czym marzę lub to, co mnie po prostu boli. Ale i nie tylko, bo na szczęście coraz więcej rzeczy mnie cieszy i śmieszy. I nie ma w tym żadnej ironii, wiec nie jest chyba ze mną najgorzej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdybym opisywała swoje historie z mężczyznami, to pewnie znalazłby się ktoś chętny żeby nakręcić o tym film. Jaki? - nie ważne ( śmiech). Pewnie byłaby to jakaś mieszanka „Ojca chrzestnego” i przygód Carrie Bradshaw z „Seksu w wielkim Mieście”. Jestem taką mieszanką Ani z Zielonego wzgórza, Magdy M, Carrie Bradshow i Charlotte York .Mam nawet swojego Biga. Niektóre z Was zapewne również. Jest w moim wieku. Chodziliśmy do tej samej klasy w szkole podstawowej. Spotkaliśmy się po latach. Alejandro - tak go nazwijmy jest boski. Mogłabym codziennie przynosić mu śniadanie do łóżka i jak niewolnica w pokłonie delikatnie go budzić mówiąc: dzień dobry mój Panie wstał nowy dzień, cóż mogę dla ciebie dziś zrobić…? Poniosło mnie. Omg….(śmiech). Ale tak jest zawsze, kiedy o nim pomyślę. Takich mężczyzn już dzisiaj prawie nie ma. Pewnie zastanawiacie się, jaki on jest? Już odpowiadam. Przede wszystkim jest niemożliwym dżentelmenem. Od 15 lat uprawia wschodnie sztuki walki- czyt. jest wysportowany. Ale co najważniejsze – jest opanowany, ciepły i inteligentny. Kilka miesięcy temu kogoś poznał. W pierwszej chwili pomyślałam sobie….o kurcze, szkoda…A po chwili – fajnie, że i tacy faceci trafiają się kobietom.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale… gdzie ci mężczyźni? – jak śpiewała Danusia Rin. Hmm… &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam nadzieję, że w końcu trafię na Kogoś… No właśnie… Teraz nawet ciężko mi tego Kogoś opisać. Nie mam szmaragdowozielonego pojęcia, czy w ogóle taki Ktoś istnieje, ale na dnie serca tli się jeszcze ogień. Żar tego, co przede mną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeżdżąc do pracy widuję codziennie w autobusie starszego mężczyznę, który ma oczy, jak…Mario. Ale nie tego, z którym pojechałam do Hanzaparku z ekipą Randki w ciemno. Tego Maria, na którego zaczęłam mówić Srario, żeby mi wreszcie przeszło. I po pół roku przeszło. Chociaż nie mogę o nim zapomnieć, bo był … Ech… nie ważne. Był i tyle. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I znowu się rozpisałam, a chciałam dzisiaj napisać właśnie o pisaniu, bo zastanawiam się czasami, dlaczego to robię? I zapewne nie tylko ja. W ostatnim felietonie Coelho przeczytałam, że kiedy pióro kreśli słowa na papierze, znika nasz strach i pozostaje szczęście. Ale aby to się stało musimy mieć odwagę, by wejrzeć w głąb siebie i ujawnić, to, co piszemy całemu światu. Jeszcze większej odwagi wymaga uświadomienie sobie, że to, co piszemy mogłoby być pewnego dnia przez kogoś przeczytane. Podobno…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jeśli jest to coś intymnego? Nie martw się- dodaje Paulo, bo już tysiące lat temu Salomon napisał „ „ Cóż to jest, co było? To samo, co się stanie. Nie ma nic nowego pod słońcem”. Tak samo jak kiedyś boimy się i śmiejemy. Tak samo płaczemy i tak samo parskamy ze śmiechu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Argentyński pisarz i poeta - &lt;strong&gt;Jorge Luis Borgis&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;powiedział kiedyś, że istnieją tylko cztery historie do opowiedzenia:&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;1. historia miłosna o dwojgu ludziach,&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;2. historia miłosna o trojgu ludziach&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;3. walka o władzę&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;4. podróż.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każda z nas ma do opowiedzenia jakąś historię. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pisanie jak mawia Coelho – jeden z moich mistrzów to akt odwagi. O miłości dwojga ludzi potrafiłabym już coś napisać. O miłości trojga ludzi widziałam kilka filmów. Walka o władzę przyprawia mnie ostatnio o mdłości. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jeżeli chodzi o podróż…to leży przede mną „ Nieprzerwana podróż Rafał Ł.” – syna mojego Profesora, który …wie już wszystko. Bóg niestety znowu spał - szepce cicho i ze spokojem Edelmann. Czasami trudno coś zrozumieć. Czasami nigdy czegoś nie zrozumiemy. Tu na ziemi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyznaczyłam sobie pewnie cele w życiu. Pewnie jak każda z Was. Życie każdej z nas jest niezwykłą podróżą. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trochę się zamyśliłam….Nie będę pisała kolejnego pamiętnika jak B. Johnes. Mamy też Carrie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ja jestem Ewą. 33 letnią kobietą, która nie koniecznie życzy Wam szczęścia u boku niesamowitych mężczyzn. Życzy wam niesamowitej podróży u boku fantastycznych ludzi. I kobiet i mężczyzn. Życzy Wam miejsca w sercach szlachetnych i dobrych ludzi. Szerokiej drogi już czas jak śpiew Rynio. Nie każda z nas ma nawigację, dzięki której szybko i najprostszą drogą trafi do celu, ale każda z nas ma mapę…I być może tak jak ja jak trzeba skręcić w prawo, skręca w lewo. Być może tak jaj ja nie dojedzie do celu. &lt;strong&gt;Czasami ważniejsza niż cel jest sama droga do niego. &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I udało się jakoś dobrnać do końca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobrej nocy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-6267054979978788844?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/6267054979978788844/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/09/wieczorne-co-nieco.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6267054979978788844'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6267054979978788844'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/09/wieczorne-co-nieco.html' title='Wieczorne co nieco...'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-3458659729337725556</id><published>2010-08-26T14:03:00.000-07:00</published><updated>2010-08-26T14:08:21.080-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Podróże.'/><title type='text'>Wenecja – królowa Adriatyku. Miasto, które pożera wilgoć, sól i czas. Miasto, które ginie na naszych oczach.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/THbUzCBJ9PI/AAAAAAAAAQM/VOEhw8_OljE/s1600/Wenecjapo.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ox="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/THbUzCBJ9PI/AAAAAAAAAQM/VOEhw8_OljE/s320/Wenecjapo.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Wenecja kojarzy mi się z rozstaniem. Dlaczego? Bo było to ostatnie miasto na mojej mapie podróży po Włoszech. Wjeżdżając do niej na wodnym zatłoczonym tramwaju oddychałam coraz wolniej i głębiej. Chciałam zatrzymać tą chwilę na dłużej. Zarejestrować i zatrzymać w swojej pamięci jak najwięcej kadrów z codziennego życia tamtejszych mieszkańców. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/THbVUmU9lzI/AAAAAAAAAQU/eLgCgu9d04U/s1600/kamienice.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/THbVUmU9lzI/AAAAAAAAAQU/eLgCgu9d04U/s320/kamienice.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Zostały mi w pamięci te bajeczne kolorowe kamienice. Żółte z białymi balkonami, wyglądające jak cytrynowe torty wykończone delikatną białą koronką. Pomarańczowe i pudrowo różowe z osłoniętymi tkaninami oknami. Zaułki, zakamarki i tajemnicze tylne uliczki. I nagle wyrastające zza rogu piękne zielone drzewo, jakby chciało powiedzieć: chwileczkę…zatonę, ale jeszcze nie teraz….&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/THbV6oatkMI/AAAAAAAAAQc/yI9N7WTJeyQ/s1600/drzewo.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/THbV6oatkMI/AAAAAAAAAQc/yI9N7WTJeyQ/s320/drzewo.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Trochę bałam się jechać do Wenecji. Obawiałam się brzydkiego zapachu. No nazwijmy to po imieniu. Bałam się smrodu, jak cholera. Bałam się, że opisywany przez turystów odór odbierze mi radość wędrowania po zakamarkach tego położonego na wyspach niezwykłego miasta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/THbWn7inl3I/AAAAAAAAAQs/JcxWEb_W1Dc/s1600/wenec.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/THbWn7inl3I/AAAAAAAAAQs/JcxWEb_W1Dc/s320/wenec.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Podobno w Wenecji należy się zgubić. Ja akurat bardzo się tego bałam. Tamtejsze uliczki przypominają prawdziwy labirynt. Niektóre uliczki są tak wąskie, że z ledwością udało mi się przez nie przejść. Dzięki żółtym tabliczkom rozmieszczonym po całej Wenecji, każdy turysta może szybko i bez żadnego problemu z powrotem znaleźć się na Placu Św. Marka, na którym siadają na turystów chmary gołębi. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/THbXvN2M9CI/AAAAAAAAAQ0/4rPTMeSjye8/s1600/go%C5%82%C4%99bie.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/THbXvN2M9CI/AAAAAAAAAQ0/4rPTMeSjye8/s320/go%C5%82%C4%99bie.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;W końcu są u siebie. To chyba jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie nie natrafimy na żaden samochód. Są miejsca, gdzie jest bardzo cicho. I tylko w oddali słychać odbijającą się o wapienne i ceglaste mury muzykę. Czasami ktoś cicho poprawi w oknie kotarę i uśmiechnie się do nas ciepło. Pomacha ręką i przestajemy się bać… &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Spacerując po jej zaułkach możemy przechodząc przez jeden z tysięcy łukowatych mostków napotkać na dostawcę mleka albo owoców płynącego kanałami swoją starą wiosłową łódką. Albo natrafić na zakochaną parę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/THbWQr8ZSwI/AAAAAAAAAQk/ZwjOpz2DumI/s1600/Wst%C4%99p.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/THbWQr8ZSwI/AAAAAAAAAQk/ZwjOpz2DumI/s320/Wst%C4%99p.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Ale ja i tak bałam się, że nie zdążę na czas, tramwaj odpłynie, a ja zostanę na brzegu….&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Cdn.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-3458659729337725556?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/3458659729337725556/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/08/wenecja-krolowa-adriatyku-miasto-ktore.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/3458659729337725556'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/3458659729337725556'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/08/wenecja-krolowa-adriatyku-miasto-ktore.html' title='Wenecja – królowa Adriatyku. Miasto, które pożera wilgoć, sól i czas. Miasto, które ginie na naszych oczach.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/THbUzCBJ9PI/AAAAAAAAAQM/VOEhw8_OljE/s72-c/Wenecjapo.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-6709656307487537064</id><published>2010-06-27T09:56:00.000-07:00</published><updated>2010-06-27T09:58:43.923-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wywiady i relacje ze spotkań.'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;strong&gt;Toruń jest moim wymarzonym miejscem do życia i pracy twórczej&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;– mówi laureat stypendium artystycznego Miasta Torunia w roku 2008 Dariusz Przewięźlikowski.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TCeCmGSGhlI/AAAAAAAAAOE/GhYpzxn-NGw/s1600/Anio%C5%82.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ru="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TCeCmGSGhlI/AAAAAAAAAOE/GhYpzxn-NGw/s320/Anio%C5%82.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Przy ulicy Sienkiewicza 36/38 stoi mały neogotycki budynek obrośnięty kokornakiem. Miejsce niezwykłe i trochę tajemnicze, w którym tworzy toruński artysta, którego prace znajdują się w muzeach i prywatnych kolekcjach w Polsce, Australii, Kanadzie, Grecji, Szwajcarii, USA, Japonii i kto wie, gdzie jeszcze…. Zresztą nie ważne, bo ważne jest to, że każdy chciałby mieć w swojej prywatnej kolekcji choćby jedno jego dzieło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TCeCuNjqdtI/AAAAAAAAAOM/bJBnp4Jwq3o/s1600/Dariusz+Przewi%C4%99%C5%BAlikowski..jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ru="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TCeCuNjqdtI/AAAAAAAAAOM/bJBnp4Jwq3o/s320/Dariusz+Przewi%C4%99%C5%BAlikowski..jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urodził się w Barlinku w 1968 roku. Niezwykle twórczy był już od najmłodszych lat. Chciał zdawać do liceum plastycznego, ale najbliższa szkoła średnia o profilu plastycznym była w Szczecinie , więc rodzice szybko wybili mu to z głowy. Studiował Filozofię. Ukończył studia z zakresu Animacji Kultury, a dyplom z zakresu ceramiki architektonicznej zdobył w 1997 r. Jest członkiem ZPAP PSU oraz Stowarzyszenia Twórczego Artystów Rzeźbiarzy STAR.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakochał się w Toruniu, a potem w jednej naszej mieszkance, dzięki której w nim zamieszkał. Na początku miał wiele obaw, bo artystów jest w naszym mieście wielu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po spotkaniu z nim wiem jedno – to nie tylko fantastyczny artysta, ale i człowiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznał się, co prawda, że potrafi chwilami być cholerykiem, ale tak samo szybko gaśnie w nim złość jak i wybucha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego „ Ptaki ” – kobiece popiersia z wysmukłą formą nie przez każdego zostały dobrze zinterpretowane. Zamiast głowy ładny damski biust opinają gorsety. Lekko perwersyjne rzeźby naigrywają się z pustych głów zaprzątniętych jedynie najdrobniejszymi wręcz szczegółami swojej garderoby - napisała Renata Ochwat w Gazecie Wyborczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy rzeczywiście Przewięźlikowski chociażby chwilami w ten sposób postrzega kobiety?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapytany o to, co jest najważniejsze w kobiecie odpowiada: serce i intelekt. Kobiety są dla niego bardzo ważne w życiu. Są dla niego jak ptaki. Wolne i piękne. Potrafią „ wzbić się wyżej ” ,ale nie wszystkie. Miło jest popatrzeć na piersi, czy też zgrabny tyłeczek- jak sam wyznaje - ale w kobiecie najważniejsze jest to, co ma w środku. W swoim sercu i głowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fenomenem jest dla niego Gaudi. Dlaczego? Bo to był człowiek o niespotykanej wyobraźni, dzięki której stworzył przełomowe projekty. Spacerując po Barcelonie zachwycał się wszystkim, co w tym mieście stworzył. Każdym najdrobniejszym detalem, bo Gaudi w niezwykły sposób potrafił formę rzeźbiarską połączyć z architekturą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapytany o to, jakie trzy miejsca na świcie ocaliłby od zagłady, odpowiada: właśnie Barcelonę, Toruń i miejsce, gdzie są jego przodkowie, bo pamięć jest istotna dla niego. Jeżeli zapomnimy o naszych przodkach, to nas też nie będzie - dodaje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby nie był artystą to byłby garncarzem, filozofem albo pedagogiem. Jest bardzo szczęśliwy, że może robić to, co robi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarza się, że maluje, robi grafikę, ale ceramika, to coś, co pokochał. Dzieli się też swoją wiedzą zapraszając, co sobotę do swojej pracowni wszystkich, którzy czują potrzebę bycia ze sztuką. Spotkam niesamowicie twórcze osoby w trakcie tych spotkań – mówi Przewięźlikowski. Kocha kontakt z ludźmi i nie lubi wyizolować się i zamknąć w pracowni. Jest zadowolony ze wszystkiego, co wychodzi spod jego ręki, ale ceni sobie skromność. Potrafi wysłuchać krytyki i ma świadomość, że człowiek całe życie studiuje i nie może się zamknąć tylko w jednym kierunku. Zdarzają się, co prawda takie momenty, kiedy jedno nieodpowiednie pociągnięcie sprawia, że forma jest już nie do przyjęcia. Ale to zdarza się każdemu artyście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej jest zadowolony z cyklu swoich prac : „Katedry” i Formy Strzeliste. Dla tego Artysty – ceramika - jak napisała prof. Bogumiła Jung – ceglany gotyk, którego architektoniczna struktura bywa nadal tak często obecny i w dzisiejszych miastach, jest silnym źródłem inspiracji, przemawiającej do wyobraźni. Bliska Artyście jest koncepcja transcendencji. Kontakt człowieka z transcendencją bez względu jak byśmy ją nazwali jest niezbędny i to nam daje siłę do tego, abyśmy się rozwijali. Jeżeli dokona się właściwego wyboru, to idzie się prostą ścieżką. To tak jak z odbiciem lustrzanym. Jeżeli rano uśmiechniesz się do tego gościa, który jest w lustrze, to on też uśmiechnie się do ciebie. Banalnie proste, ale i jakże mądre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo swoich mroków, średniowiecze - jak sam mówi - jest niezwykle kolorową epoką. A Toruń to w końcu „Gotyk na dotyk”, który ukochał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jakie ma marzenia? Żeby pracować, żyć i kochać. Jest szczęśliwy w grodzie Kopernika. Tu i teraz to jest jego miejsce i czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotowuje się do Wystawy w Galerii Sztuki Współczesnej – Czteroobraz 11.06.2010 odbył się już pierwszy pokaz w Koninie, potem czeka na niego Leszno i będzie pięknie - jak sam mówi artysta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewno będzie pięknie. Dzięki takim artystom jak Przewięźlikowski w naszym mieście z roku na rok jest coraz piękniej. &lt;br /&gt;Gdyby był kolorem to był by kolorem czerwonym, bo jest energetyczny. I rzeczywiście Darusz Przewięźlikowi taki jest!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z sentymentem wspomina wystawę w Australii w Darwin, a ja spotkanie z nim…&lt;br /&gt;Ewa Gerbatowska&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-6709656307487537064?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/6709656307487537064/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/06/torun-jest-moim-wymarzonym-miejscem-do.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6709656307487537064'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6709656307487537064'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/06/torun-jest-moim-wymarzonym-miejscem-do.html' title=''/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TCeCmGSGhlI/AAAAAAAAAOE/GhYpzxn-NGw/s72-c/Anio%C5%82.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-624815639292697320</id><published>2010-06-19T13:28:00.000-07:00</published><updated>2010-06-19T13:28:22.561-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Podróże.'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Florencja- mój pierwszy przystanek. we Włoszech , czyli szybki spacer w mieście Michała Anioła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0jciP_m-I/AAAAAAAAANE/xYoLhH1D28g/s1600/Ponte+Vecchio.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" qu="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0jciP_m-I/AAAAAAAAANE/xYoLhH1D28g/s320/Ponte+Vecchio.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ponte Veccho – najstarszy i najpiękniejszy most we Florencji.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0jII44CCI/AAAAAAAAAM8/8DG_vG39zxE/s1600/Widok+z+mostu+Ponte+Vecchio..JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" qu="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0jII44CCI/AAAAAAAAAM8/8DG_vG39zxE/s320/Widok+z+mostu+Ponte+Vecchio..JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;Pierwszą przeprawę zbudowano w tym miejscu już w czasach antycznych, a obecną konstrukcję wzniesiono w 1345r. Pod koniec XVI stulecia przekształcono most w rodzaj ekskluzywnej ulicy handlowej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0j2s2Hn7I/AAAAAAAAANM/D8uS2Wuk0cI/s1600/Biblioteka+Nazionale+Centrale..JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" qu="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0j2s2Hn7I/AAAAAAAAANM/D8uS2Wuk0cI/s320/Biblioteka+Nazionale+Centrale..JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Biblioteka Centrale Nazionale &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;11 września 2007 roku o świcie wyruszyłam z Torunia do moich ukochanych Włoch. Na myśl o tej wyprawie zaczynam pytać samą siebie: Ewa, dlaczego nie poleciałaś tam samolotem? Chciałam zaoszczędzić kilkanaście euro na mniej komfortowej podróży, ale to był błąd (śmiech) Mamma mia! Co to była za podróż! Aż mi włosy stoją na plecach. Najpierw pojechałam do Poznania i wsiadłam do pierwszego autobusu, który czekał na mnie na parkingu przy hotelu Polonez. W Opolu miałam ostatnią przesiadkę i poznałam już wszystkich uczestników wesołej wycieczki do naprawdę bajecznych Włoch. Wracałam trzema autokarami, ale nie chcę już tego wspominać, bo powrót był prawdziwą gehenną. Nikomu tego nie życzę. Mieszanka w autokarze była niezwykła. Kolorowa, jak opakowanie czeskich Lentilków. Od samotnych prawniczek znudzonych swoimi mężami, które samotnie wybrały się w podróż, poprzez kilka par nowożeńców po ciekawych świata szczęśliwych rolników w chińskich sandałkach i spodenkach. Zabrzmiało to pewnie trochę prześmiewczo, ale naprawdę byłam pełna uznania dla tych podróżników. Niektórzy z nich nie znali obcych języków i nie stanowiło to dla nich żadnych barier. Byli najbardziej pogodni z całej naszej ekipy. Najgłośniej podczas jazdy śpiewali w autokarze „Ti amo” i nigdy nie narzekali. Tak jak na przykład ja, kiedy podczas kolejnej fascynującej opowieści przewodniczki przysiadłam na rozgrzanym chodniku i spytałam, czy ktoś nie ma przy sobie czegoś przeciwbólowego, bo chyba zaraz położę się i umrę. Najstarsza 70-paro-letnia uczestniczka naszej wycieczki podeszła do mnie, podała magiczną tabletkę z krzyżykiem i spytała: a masz coś do popicia dziecko? Na wpół martwa kiwnęłam głową, oznajmiając, że mam. Połknęłam i modliłam się żeby wreszcie zaczęła działać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wysiadając kolejnego dnia po godzinie 10 we Florencji, która byłą pierwszą naszą bazą myślałam, że ktoś połamał mi plecy i nadmuchał brzuch. I dziwię się, że nie wzbiłam się wysoko nad to położone pośród łagodnych wzgórz miasto i nie odleciałam. Polecam wszystkim podróżnym Espumisan mieć przy sobie w bagażu podręcznym, a nie na dnie walizki w bagażniku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale wracając do stolicy Toskanii- Florencji… To, co wszyscy ujrzeliśmy wynagrodziło nam tą tragiczną podróż. Dojeżdżając do centrum zaczęliśmy ściągać bluzy i swetry, bo słońce grzało coraz mocniej. Wcale się nie dziwię, że Frances Mayes, autorka bestselleru „Pod słońcem Toskanii” zakochała się w tym regionie Włoch.. Toskania jest niebywale malownicza. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Większość z nas niedospana i niebywale zmęczona miała oczy szeroko otwarte. Jedni budzili drugich, delikatnie szturchając swoich sąsiadów, bo nad ranem wjeżdżaliśmy do krainy gajów oliwnych, potarganych pinii i słońca. Nie zapomnę naszego pierwszego postoju w krainie delikatnego wina, najlepszej oliwy z oliwek i wypiekanego chleba pane siocco- bez dodatku soli. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chleb towarzyszy Toskańczykom przez cały dzień. Rano maczany w kawie z mlekiem, a przed obiadem zaostrza apetyt jako bruschetta lub wdzięcznie udekorowana grzanka crostino. Tutejszy chleb jest też składnikiem tradycyjnej zupy rybnej zwanej cacciucco. Podawany jest również po obiedzie z serami i delikatnym winem, ale mnie najbardziej smakował z suszonymi figami, orzechami i świeżymi winogronami. Włosi lubią też posmarować Filonie- klasyczny nie solony toskański chleb masłem i posypać go cukrem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie pamiętam, na jakiej stacji się zatrzymaliśmy na poranną kawę, ale pamiętam wzrok tamtejszych mężczyzn. Wszystkie kobiety poczuły się jak nowo narodzone. Było bosko (śmiech)! To była nasza pierwsza prawdziwa włoska kawka zagryziona słodką bułeczką. Smakowała bajecznie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po 40 minutowym śniadaniu nasza przewodniczka wycieczki Pani Ola zapędziła nas do autokaru i nauczyła kilka podstawowych zwrotów gdyby ktoś z nas się zgubił i podała do siebie numer telefonu. I przekonałam się, jakie to było ważne w Rimini, kilka dni później, gdy zatrzasnęły się drzwi toalety. Najpierw szarpałam z uśmiechem drzwi, potem coraz bardziej nerwowo, aż wreszcie zaczęłam się drzeć na cały głos Signiora! Do odjazdu autokaru było 10 minut, a ja byłam uwięziona na zapleczu jednego z włoskich barów i klęłam na siebie, że musiałam pysznego pączka popić kolejną kawą i wylądować właśnie tutaj. Cała wycieczka rżała ze śmiechu jak dzikie konie, gdy wpadłam do autobusu ostatnia zziajana i blada. A mogłam kupić jednak ten stołek, a nie pochłaniać jak gąbka kolejny pączek. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Florencja była pierwszym naszym przystankiem, ostatnim Wenecja. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wysiadamy z autokaru i kroczymy brzegiem zielonej rzeki Arno w kierunku Santa Croce. Po prawej stronie mijamy ogromny koloru delikatnej kawy gmach Biblioteka Nationale Centrale, przy którym stoją w przedziwny sposób zaparkowane stare samochody i skutery. Jesteśmy na miejscu. Stoimy na przestronnym placu. Po lewej stronie białego kościoła Santa Croce zdobionego jakby delikatną koronką stoi pomnik Dantego Alighieri.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mamy 10 minut na złapanie oddech lub zrobienie kilku pierwszych zdjęć. Czekamy na przewodnika. Zjawia się wesoły Włoch, który doskonale zna nasz język, bo jego mama jest Polką. Idziemy w rządku, jak gąski za pomnikiem Dantego i wchodzimy do Complesso Monumentalne di Santa Croce. Miejsca, gdzie spoczywają prochy Michała Anioła, Dantego…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwiedzanie zakłóca nam unoszący się w powietrzu pył i hałas, bo od kilkunastu tygodni trwają tu prace renowacyjne. Wychodzimy żwawym krokiem i podążamy Via Aquillara w kierunku miejsca, gdzie wychowywał się wraz ze swoimi braćmi mały Michał Anioł. Jesteśmy. Na fasadzie kamienicy od strony Via Bentaccordi na kamiennej tablicy widnieje napis: w tym domu spędził młodzieńcze lata Michał Anioł. To z tego domu wychodził i szedł ze swoim przyjacielem Francesco każdego dnia szczupły młodzieniec o bursztynowych oczach, który stworzył dzieła, które chciałby mieć w swoim domu zapewne każdy z nas. Ale dość tego sentymentalizmu, bo czas ucieka- pogania nas Ola. W końcu musicie zobaczyć jeszcze symbol tego miasta i przedmiot największej dumy florentyńczyków-dodaje zerkając, czy ma nas wszystkich w zasięgu swojego wzroku. Matko, co tam się działo tego dnia. Mnóstwo mijających się wycieczek ze wszystkich stron świata. Z jednej strony przeplatamy się między twarzami roześmianych Hiszpanów, z drugiej ocieramy o malutkich i kłaniających się serdecznie Chińczyków. Niektórzy dowódcy grup-przewodnicy mieli uniesione w górze flagi, aby nikt się nie zgubił. A o to było nie trudno. Każdy z nas jednym uchem słuchał opowieści przewodnika, a drugim pochłaniał odgłosy miasta. Zresztą nasza percepcja po takiej podróży, co tu dużo mówić była nie najlepsza. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0kY6izuyI/AAAAAAAAANU/wo9OhRwl_JU/s1600/Katedra+SM+del+Fiore..JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" qu="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0kY6izuyI/AAAAAAAAANU/wo9OhRwl_JU/s320/Katedra+SM+del+Fiore..JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ulice we Florencji są dość wąskie, nie licząc kilku naprawdę przestronnych placów. Budynki wysokie, wręcz monumentalne. I nawet spacerując w największy upał po tutejszych uliczkach jest przyjemnie chłodno. Nie wiem już, jakimi ulicami szliśmy, ale po kilku minutach dotarliśmy do wspomnianego przez Olę miejsca. I oto przed nami stoi gigantycznych rozmiarów bazylika- Katedra Sana Maria del Fiore ( katedra Matki Boskiej Kwietnej), która jest doskonale widoczna z wielu miejsc centro, stanowiąc najbardziej charakterystyczny element w panoramie miasta. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0n4KprusI/AAAAAAAAAN0/jnqPcnRkREI/s1600/Santa+Maria+del+Fiore..JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" qu="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0n4KprusI/AAAAAAAAAN0/jnqPcnRkREI/s320/Santa+Maria+del+Fiore..JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest rzeczywiście ogromna, ale i piękna. Ale ja nie mogę doczekać się, kiedy dojdziemy wreszcie na Plazza Della Signiora, bo to właśnie tam stoi 517 centymetrowa kopia jednej z najsłynniejszych rzeźb świata- Dawid Michała Anioła. Zatem w drogę. Kolejny zakręt i widzimy, jak ten antyczny heros stoi w pełnej krasie w słońcu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0oTmZqtXI/AAAAAAAAAN8/_1lKvAioNtI/s1600/Micha%C5%82+Anio%C5%82+na+placu..JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" qu="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0oTmZqtXI/AAAAAAAAAN8/_1lKvAioNtI/s320/Micha%C5%82+Anio%C5%82+na+placu..JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Oryginał stoi w Galleria dell’Academia, ale nie mamy niestety już na to czasu. Wracamy w okolice mostu Ponte Vecchio, bo mamy tam wreszcie chwilkę czasu dla siebie. Chwilkę na to żeby usiać na fasadzie mostu nad zielnymi wodami Arno, posmakować tutejszego pieczywa i zatrzymać obraz tego miasta na długo w pamięci. Spacerowaliśmy po nim kilka godzin, ale każdy z nas widział, że warto to miasto odwiedzić jeszcze raz. Warto przejść się brukowanymi uliczkami, po których chadzał sam Michał Anioł jeszcze raz. I warto nawet jeszcze raz zapłacić w mieście 30 euro za 3 małe gałki lodów. Warto!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0nd_eAfPI/AAAAAAAAANk/cCEgaK0REM4/s1600/Hotel+Touring+Fiuggi.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" qu="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0nd_eAfPI/AAAAAAAAANk/cCEgaK0REM4/s320/Hotel+Touring+Fiuggi.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0nntZulnI/AAAAAAAAANs/kC9hUlccPv0/s1600/Hotel+Touring,+Fiuggi..JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" qu="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0nntZulnI/AAAAAAAAANs/kC9hUlccPv0/s320/Hotel+Touring,+Fiuggi..JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz czas położyć się spać w hotelowym pokoju w Fiuggi. Mieście, po którym spaceruje mnóstwo starszych ludzi, bo Fiuggi przypomina mi nasz Ciechocinek.. Zmęczona zapadam się w pościeli ogromnego drewnianego łoża, ale nie zasnę tak szybko, bo do pokoju puka przystojny Maksi Kask.. Otwieram drzwi, a uroczy Włoch pyta, czy nie jest mi zimno. Uśmiecham się uroczo, biorę od niego drugą kołdrę. Potomek rzymskich bogów nie odpuszcza i pyta, czy mam ochotę dziś potańczyć. A ja ochotę to mam dzisiaj i na wiele, ale decyduję się na ciepły buziak w opaloną i gładką jak jedwab twarz Francesco, gorącą kąpiel i spokojny sen, bo jutro czeka na mnie Rzym…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Buona notte&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0ksnenR8I/AAAAAAAAANc/LUOxL-YmFdw/s1600/Santa+Maria+del+Fiore+2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" qu="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0ksnenR8I/AAAAAAAAANc/LUOxL-YmFdw/s320/Santa+Maria+del+Fiore+2.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Santa Maria del Fiore.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-624815639292697320?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/624815639292697320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/06/florencja-moj-pierwszy-przystanek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/624815639292697320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/624815639292697320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/06/florencja-moj-pierwszy-przystanek.html' title=''/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TB0jciP_m-I/AAAAAAAAANE/xYoLhH1D28g/s72-c/Ponte+Vecchio.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-5251243196930302364</id><published>2010-06-03T13:12:00.000-07:00</published><updated>2010-06-03T13:28:06.672-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Podróże.'/><title type='text'>Włoskie cappuccino- cz. I.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja przygoda rozpoczęła się w przepełnionej sztuką i architektura świątyni renesansu Florencji. To stolica bajecznej Toskanii, gdzie korony drzew przypominają różyczki i brokuły, a liczne winnice wręczają na dzień dobry kieliszek jednego z najszlachetniejszych i najstarszych napojów świata - szampańsko-słonecznego i malinowo-rubinowego wina.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgJYSU9s7I/AAAAAAAAAKM/dkJC9w5Qcp0/s1600/Ponte+Vecchio.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" gu="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgJYSU9s7I/AAAAAAAAAKM/dkJC9w5Qcp0/s320/Ponte+Vecchio.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ponte Vecchio, Florencja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dawid Michała Anioła naprawdę robi na każdym niezwykłe wrażenie. Co prawda Włosi kwestionują niektóre jego części upierając się, że modelowi Michała Anioła przy pozowaniu było... zimno i w związku z tym nie każda jego część oddaje w całej okazałości walorów prawdziwego Włocha. I dopiero tu zaczyna się moja prawdziwa przygoda! Włosi są niebywale weseli. Z wszystkiego potrafią żartować i na wszystko znaleźć odpowiedź. Tacy są po prostu Włosi. To Włosi!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z północy na południe Półwysep Apeniński przecina autostrada del Sole. To ona przez malownicze wzgórza zaprowadziła mnie z Florencji do Rzymu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" gu="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgKcuWePrI/AAAAAAAAAKk/hOTlHb4nLeo/s320/Rzym+2.JPG" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Rzym.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Już teraz wiem, co oznacza powiedzenie „Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”. Po prostu będąc w Rzymie zostawia się kawałek samego siebie. To w nim zostawiłam swoje serce. Roma jest dla mnie kwintesencją prawdziwych Włoch. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Nie widziałam, co prawda całych Włoch ( Sycylii, Capri, Kalabrii, Mediolanu, Neapolu...) i dla ich prawdziwego znawcy może to stwierdzenie wydawać się śmiałe, ale ja jestem w stanie z każdym, kto ma odmienne zdanie polemizować. To tak jak z... miłością. Spotykasz kogoś, czujesz coś poza racjonalnego, coś metafizycznego, toniesz w czyichś oczach i wiesz... Suzuki albo nic! Niepowtarzalne uliczki w kolorze ciepłego piasku, brązu i rozgrzanej cegły są ubarwione setkami kolorowych kwiatów osadzonych w maciupkich, dyniowatych, i rozmaitych gigantycznych donicach. &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgPtV7KoUI/AAAAAAAAALs/R3nAXNnYBxI/s1600/Roma_ewkirosato+copy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" gu="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgPtV7KoUI/AAAAAAAAALs/R3nAXNnYBxI/s320/Roma_ewkirosato+copy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Nawet w zacienionych ulicach ze starych murów wyrastają zielone jak młodziutki groszek i wybujałe jak moje marzenia pnącza. Tak jak by ktoś je jakimiś miksturami podlewał i serenady im ciągle śpiewał. Prawie zza każdej uliczki słychać radosne i słodkie fontanny. Rzym jest nimi wręcz usiany. Przeglądając w trakcie podróży jeden z przewodników po Włoszech przeczytałam, że Rzym jest zbyt ruchliwy i zabiegany, by czuć się w nim dobrze. Mamma mia! To straszne! Zaręczam swoją głową, że to nieprawda! Wchodząc do niego - rzeczywiście - przyznaję, niezwykle hałaśliwego poczułam, że jest tu miejsce i dla mnie. Jest w nim miejsce dla każdego, bo Rzym jest niezwykle gościnny i życzliwy. Zatrzymuje każdego gościa na dłużej, a w Watykanie otula solidnymi murami. Jest historyczny, antyczny, jak Giorgio Armani elegancki i pachnie niekwestionowanie jak mój ulubiony zapach DolceGabbana.&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgKq3tIHrI/AAAAAAAAAKs/SV8CAPYfF4Q/s1600/Rzym,+Koloseum-+najwi%C4%99kszy+rzymski+amfiteatr..JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" gu="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgKq3tIHrI/AAAAAAAAAKs/SV8CAPYfF4Q/s320/Rzym,+Koloseum-+najwi%C4%99kszy+rzymski+amfiteatr..JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Coloseum, Rzym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale Rzym to też krzyk, zaczepki i niezwykły temperament i wręcz żurnalowe sylwetki jego mieszkańców. Można zakochać się w niektórych spojrzeniach. Od razu czuć i widać, że po tej ziemi chodzą potomkowie rzymskich bogów. Podziwiam Włochów za to, że robią wszystko z niezwykłą pasją i wiarą. Są uparci, jak byki. Dążą tak, jak starożytni wojownicy wytrwale do celu. Giną na tarczy lub z tarczą. Prawdziwi mężczyźni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgLk1vzTeI/AAAAAAAAAK0/5aQSV9jkjQ8/s1600/skanuj0009.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" gu="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgLk1vzTeI/AAAAAAAAAK0/5aQSV9jkjQ8/s320/skanuj0009.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzym przecinają dwie linie metra. Czerwona i niebieska. Można, więc łatwo przemierzyć całe miasto i tanio, bo bilet kosztuje tylko 1 euro. Ale ja polecam przejść go całego na własnych nogach. No i koniecznie proszę nie zapomnieć wrzucić do fontanny di Trevi grosika, centa lub euro! Ja wrzuciłam 2 złote i 2 euro dla pewności. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgL5BU_JsI/AAAAAAAAAK8/y9BTMQ8X-0o/s1600/Rzym,+centraln%C4%85+postaci%C4%85+fontanny+di+Trevi+jest+Neptun..JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" gu="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgL5BU_JsI/AAAAAAAAAK8/y9BTMQ8X-0o/s320/Rzym,+centraln%C4%85+postaci%C4%85+fontanny+di+Trevi+jest+Neptun..JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Fontanna di Trevi, Rzym.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgMITM1OEI/AAAAAAAAALE/9twqii1sDhY/s1600/Rzym,+zamek+%C5%9Bw.+Anio%C5%82a+2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" gu="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgMITM1OEI/AAAAAAAAALE/9twqii1sDhY/s320/Rzym,+zamek+%C5%9Bw.+Anio%C5%82a+2.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;Zamek św. Anioła, Rzym.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i udało mi się w drodze do Forum Romanum w pobliżu zamku św. Anioła wdepnąć w „szczęście”. Z mostu Św. Anioła widok zapiera dech w piersiach. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" gu="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgO3Ib1AiI/AAAAAAAAALk/l5gv09-xAo4/s320/Watykan,+bazylika.JPG" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;Watykan.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Widać z niego w oddali kopułę Bazyliki Św. Piotra, którego pogłaskałam oczywiście po prawej stopie na szczęście. Stopa jest już tak wygłaskana, że przypomina płetwę foczki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chociaż specjały z regionu Emilii-Romanii są dostępne już dzisiaj na całym świecie, to ja starałam się z nimi zapoznać na miejscu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na plaży w Rimini zajadałam się żółto-zieloniutkim specjałem z Ligurii, czyli świeżo przyrządzonym i aromatycznym pesto. To pikantna mieszanka liści bazylii, czosnku, orzeszków pinii i sera zatopiona w oliwie. Oczywiście extra vergine, czyli tej najszlachetniejszej z pierwszego tłoczenia. Z filiżanką caffe americana i chrupiącą bułeczką na tle Adriatyku smakuje naprawdę oryginalnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgMZ8cgK4I/AAAAAAAAALM/bWnAHSINsQk/s1600/Rimini+pla%C5%BCa..JPG" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" gu="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgMZ8cgK4I/AAAAAAAAALM/bWnAHSINsQk/s320/Rimini+pla%C5%BCa..JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plaża, Rimini.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgN3HSc7bI/AAAAAAAAALU/XTU6VWA9A80/s1600/Rimini+ulica+przed+hotelem..JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" gu="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgN3HSc7bI/AAAAAAAAALU/XTU6VWA9A80/s320/Rimini+ulica+przed+hotelem..JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Ulica przed moim hotelem, Rimini.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamiętam jeszcze jak wczoraj, jak żegnałam Toskanię z ogromnym bólem. Mamma mia! Ja powinnam tam mieszkać . Piec pizzę, częściej cieszyć się życiem i urodzić jakiemuś Rzymianinowi bambino.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W autokarze wszyscy śpiewali „Ti amo”. Było…tak, jak powinno zawsze. Nieziemsko. Wszyscy mieli kilkugodzinny uśmiech na twarzach, w oczach żar, a w sercu miłość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W chłodne wieczory popijając Crema Frutti di Bosco i Limoncello będę wracała myślami do nich. Włochy kocham od dzieciństwa, kiedy to jako gżdyl za zgodą rodziców oglądałam „ La piovra” ( „ Ośmiornicę”) z komisarzem Corrado Cattanim.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgOhxTJj5I/AAAAAAAAALc/_IJDc6iHo48/s1600/Powr%C3%B3t..JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" gu="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgOhxTJj5I/AAAAAAAAALc/_IJDc6iHo48/s320/Powr%C3%B3t..JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Powrót do Polski.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A za tydzień zapraszam na kilkugodzinny spacer po Florencji i życzę wszystkim internautom niesamowitych podróży. W odległe miejsca i w głąb siebie…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-5251243196930302364?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/5251243196930302364/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/06/woskie-cappuccino-cz-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5251243196930302364'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5251243196930302364'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/06/woskie-cappuccino-cz-i.html' title='Włoskie cappuccino- cz. I.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAgJYSU9s7I/AAAAAAAAAKM/dkJC9w5Qcp0/s72-c/Ponte+Vecchio.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-4582936750337081486</id><published>2010-05-30T10:30:00.000-07:00</published><updated>2010-05-30T10:30:47.174-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wywiady i relacje ze spotkań.'/><title type='text'>To właśnie o nim 4 maja 2010 roku Magazyn Ekspres Reporterów wyemitował program pt. „Życie bez trzymanki”. O Łukaszu, kierowcy wyścigowym bez rąk.</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Ewa Gerbatowska&lt;/strong&gt;: Jak to się stało, że mogliśmy zobaczyć ciebie śmigającego po toruńskim torze wyścigowym w majowym programie TVP?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAKgpvbQk_I/AAAAAAAAAJ8/ktOVd_IbQD4/s1600/zdjecie_lukasz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" gu="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAKgpvbQk_I/AAAAAAAAAJ8/ktOVd_IbQD4/s320/zdjecie_lukasz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łukasz Brunacki: Jak to w życiu najczęściej bywa - przypadek. Na zawodach podszedł do mnie dziennikarz Tomasz Niejadlik. Zaproponował spotkanie i nakręcenie reportażu o mojej pasji do samochodów rajdowych. Zastanawiałem się długo, bo zawsze chodzi mi po głowie, że ktoś ma w takich przedsięwzięciach jakiś ukryty cel. W końcu zgodziłem się i nie żałuję. Po wyemitowaniu programu zadzwoniłem do operatora kamery, Tomka i podziękowałem za ten materiał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zmieniło się coś w twoim życiu po jego wyświetleniu?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostałem sporo maili od ludzi. Naprawdę wiele ciepłych i serdecznych słów popłynęło w moim kierunku po emisji. To bardzo miłe i nowe dla mnie doświadczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;ZOBACZ PROGRAM Z UDZIAŁEM ŁUKASZA W PROGRAMIE EKSPRES REPORTERÓW NA STRONIE: www.tvp.pl&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pojawił się ktoś, kto chce ci pomóc w realizowaniu twojej szalonej pasji? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W moim życiu pojawiło się wiele osób, które chciały mi pomóc. Jestem już do tego jakby przyzwyczajony, że ludzie obiecują, a potem znikają. I nie jestem wcale rozżalony, albo rozgoryczony. Tak już po prostu jest. Wolę żeby mnie ktoś pozytywnie zaskoczył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Powiedziałam szalonej pasji, bo tak na zdrowy rozsądek, to mam wrażenie, że trochę igrasz z życiem. Twojej żonie na pewno też za bardzo nie podoba się to, co robisz na torze wyścigowym. Od kiedy jesteś żonaty?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od jakiś dwóch albo trzech lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nie pamiętasz, od kiedy jesteś żonaty? (śmiech)&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie… ale pamiętam kiedy ma urodziny. Zatem typowy facet ze mnie. A wracając do tego, co sądzi o tym moja żona. Przyznam, że nie podoba się jej do końca to, że biorę udział w wyścigach samochodowych. Pewnie, dlatego, że nie mam chociażby odpowiedniego samochodu rajdowego. Jeżdżę normalnym samochodem, który ma mi pomóc w przemieszczaniu się z jednego miejsca w drugie. Ostatnio w trakcie wyścigów popsuła mi się skrzynia biegów. Myślałem, że żona mnie ze złości udusi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzisiaj się ścigasz, ale na pewno pamiętasz dzień, w którym zdobyłeś prawo jazdy?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam doskonale. Popłakałem się ze szczęścia… Kolejny raz w życiu pomyślałem sobie, że mogę, potrafię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nie ma dla ciebie rzeczy niemożliwych?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy z nas, z tym co ma, może zrobić niewiele albo prawie wszystko. Nic nie usprawiedliwia lęku przed życiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pewnie nie tylko ja zastanawiam się jak nauczyłeś się wszystkiego.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiesz, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. To tak, jakby ktoś zapytał się ciebie jak nauczyłaś się chodzić, czytać, pisać itd. Dla mnie wszystko było normalne i naturalne. Urodziłem się bez dłoni i musiałem sobie z tym jakoś poradzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czytałam, że matka ślepnącego Raya Charlesa nie pomagała mu w znalezieniu drogi do drzwi, bo wiedziała, że ten, aby przeżyć, musi ją znaleźć sam. A jak wychowywała Ciebie twoja mama?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Była troskliwa, jak chyba każda dobra matka. Pamiętam, jak bała się dać mi kluczy do mieszkania, bo nie była pewna, czy uda mi się do niego wejść. Toczyłem czasami boje w domu. Okres dorastania był najtrudniejszy w moim domu. Czasami dochodziło do trzaskania drzwiami, ale na szczęście to już minęło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zatem okres buntu jest już poza Tobą? Nie złościsz się na to, z czym musisz borykać się każdego dnia?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami złoszczę. To normalne. Ale najbardziej irytuje mnie nietolerancja. Nawet jak szedłem ul. Szeroką na spotkanie z tobą dało się słyszeć komentarze w stylu: „Zobaczcie, nie ma rąk.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;I co wtedy czujesz? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuję to, co każdy czułby w takiej sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zastanawialiście się z żoną nad tym, żeby mieć dzieci?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem… Kiedyś na myśl o dzieciach zdecydowanie mówiłem „nie”. Jeżdżę na obozy dla rodzin, których członkowie są ofiarami wypadków komunikacyjnych. Zaprzyjaźniłem się z jedną rodziną. Ich pierwsze dziecko, w wieku 3 lat, miało wypadek. Od 8 lat żyje jak roślina. Mają też dwoje młodszych pociech. Bardzo zaprzyjaźniłem się z nimi. Najmłodszego nosiłem na placach. Biegał za mną i jak powiedział: „Kocham cię wujku”, to coś we mnie pękło. Po powrocie bardzo za nimi tęskniłem. Brakuje mi ich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Na co dzień pracujesz w Fundacji Zielony Liść, która pomaga ludziom po tragediach, jakie spotkały je na drodze.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja nie podchodzę do wszystkiego w życiu emocjonalnie. Jestem realistą. Praca w Fundacji jest dla mnie wyzwaniem. Nigdy nie wiemy, co nas w życiu spotka. Przechodzisz na pasach i nagle wyjeżdża zza zakrętu rozpędzone auto i wszystko w życiu twoimi twoich bliskich się zmienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;I co?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I trzeba to wszystko jakoś pozbierać. Oczywiście jest płacz, rozpacz, ból. Pojawiają się pytania: „Dlaczego straciłem kogoś bliskiego?”, „Dlaczego jestem kaleką?”. Ważne, aby wiedzieć, do kogo należy się zwrócić o pomoc, aby stanąć na nogi i otoczyć się właściwymi ludźmi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Co masz na myśli mówiąc właściwi ludzie?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudne pytanie, bo nie potrafię na nie odpowiedzieć tak jak bym chciał. Właściwi ludzie to „normalni” ludzie. Nigdy nie chciałem zamykać się w gettcie ludzi, którzy są niepełnosprawni. Nie dzielę ludzi na zdrowych i nie. Nie oceniam: „Ja jestem taki, ty taka.” Nie myślę o sobie, że jestem gorszy. Po prostu mam trudniej. To wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zatem nie masz przyjaciół wśród osób niepełnosprawnych?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami rodzice chcieli, abym sam podchodził do osób niepełnosprawnych porozmawiać, a ja odmawiałem, bo chciałem z kumplami na podwórku pograć w piłkę. Nie potrafię tego dobrze wytłumaczyć. Wiele osób czytając te słowa może być zbulwersowanych, ale ja nie chcę, aby ludzi segregowano na takich, czy innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ale odczuwasz, że ludzie mają cię za „innego”?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety nie jesteśmy tak tolerancyjni jak osoby mieszkające w Stanach Zjednoczonych. Zresztą marzę o podróży do Stanów, bo tam „odmienność” nie wzbudza niepotrzebnego zainteresowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Marzysz o podroży do USA i o czym jeszcze?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widziałem Paryż, Rzym… Chciałbym zobaczyć wiele miejsc, zjeździć wzdłuż i w szerz Amerykę. Doczekać się nowej lżejszej protezy nogi, bo ta jest ciężka i ogranicza mnie w wielu działaniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nie myślałeś o protezach rąk?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie. Nie mam rąk, ale potrafię swoje życie wziąć w swoje ręce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;A co dla ciebie najważniejsze jest w człowieku?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serce… Najważniejsze jest to, co mamy w sercu, ale głowa też jest ważna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmawiała Ewa Gerbatowska&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.orbitorun.pl/"&gt;http://www.orbitorun.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej podaję dane Fundacji, w której Łukasz zbiera pieniądze na leczenie i rehabilitację, a przede wszystkim na protezę lewej nogi. Wszelkie darowizny finansowe na moją rzecz mogą Państwo wpłacać na konto: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”&lt;br /&gt;ul. Łomiańska 5 01-685 Warszawa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;41 1240 1037 1111 0010 1321 9362&lt;br /&gt;z dopiskiem: darowizna na leczenie i rehabilitację Brunacki Łukasz Dawid &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wpłaty z tytułu 1% dla OPP mogą Państwo wpłacać na konto:Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”&lt;br /&gt;KRS 0000037904&lt;br /&gt;Cel szczegółowy: na rzecz Łukasza Brunackiego (8841)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-4582936750337081486?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/4582936750337081486/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/05/to-wasnie-o-nim-4-maja-2010-roku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4582936750337081486'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4582936750337081486'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/05/to-wasnie-o-nim-4-maja-2010-roku.html' title='To właśnie o nim 4 maja 2010 roku Magazyn Ekspres Reporterów wyemitował program pt. „Życie bez trzymanki”. O Łukaszu, kierowcy wyścigowym bez rąk.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/TAKgpvbQk_I/AAAAAAAAAJ8/ktOVd_IbQD4/s72-c/zdjecie_lukasz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-9094322905676358550</id><published>2010-05-11T10:56:00.000-07:00</published><updated>2010-05-11T10:56:32.245-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wywiady i relacje ze spotkań.'/><title type='text'>Toruń zbliża...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-mZ-fZl0aI/AAAAAAAAAJ0/4Ooi72QQcoU/s1600/IMG_3264.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-mZ-fZl0aI/AAAAAAAAAJ0/4Ooi72QQcoU/s320/IMG_3264.JPG" tt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Jest Pan gościem czwartej edycji „ Literatury na kółkach”, organizowanej przez Książnicę Kopernikańską w Toruniu.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Michał Rusinek: To już moja druga akcja biblioteczna, w której biorę udział. Zresztą już za pierwszym razem Toruń bardzo mi się spodobał. A że jestem żarłokiem, szczególnie przypadła mi do gustu pewna restauracja, którą podobno zamknięto, co mnie bardzo martwi... Na szczęście odkryłem inne, też znakomite. Byłem tutaj w ramach festiwalu literackiego, podczas którego poznałem Rafała Bryndala, z którym się zakolegowałem. Zatem Toruń zbliża…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Zbliżają też takie osoby, jak Marek Jurowski, który mi pokrótce opowiedział o Pana licznych książkach, jakie&amp;nbsp; przełożył i napisał dla dzieci.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książki dla dzieci są wymuszone przez sytuację. Zaczęło się od tego, że przetłumaczyłem wiersze A.A. Milne, tego od Kubusia Puchatka. To była propozycja mnie samego zaskakująca. Bardzo lubię tą książkę. Na przełożenie ich miałem mało czasu - jeden na dzień. Rano czytałem je dzieciom i sprawdzałem ich reakcję. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem też trochę takim Piotrusiem Panem, którego przygody zresztą tłumaczyłem. Potrzebuję nowych bodźców. Nowych pomysłów. To mnie najbardziej cieszy i napędza. Dlatego, jak ktoś dzwoni i pyta: czy mógłbyś napisać tekst do „Sonaty patetycznej” Beethovena to ja odpowiadam- oczywiście! Tłumaczenie musicali jest też rozkosznym zajęciem, ale niestety bardzo pracochłonnym. Co jakiś czas sam miewam różne dziwne pomysły. Teraz mnie bardzo podniecił pomysł pisania scenariuszy do filmów animowanych. Nie wracałbym tez do niektórych rzeczy, bo uważam, że np. nie najlepiej mi wychodzi pisanie prozy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Napisał Pan w niebanalny sposób książkę o życiu Fryderyka Chopina. Na pewno przeczytał Pan historię życia naszego największego kompozytora swoim dzieciom, ale ciekawa jestem, czy słucha Pan w domu z dziećmi muzyki poważnej? &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, ale nie zamęczam ich taką muzyką. Na to jeszcze mają czas. Ale nie ma sensu, uważam, separować ich na siłę od kultury popularnej. Trzeba ją przejść, jak świnkę. Potem przyjdzie czas na kulturę wyższą. Jestem z takiego pokolenia, które katowano Chopinem. Chopin kojarzył mi się z nudnymi akademiami, zielonym suknem na stołach i przywiędłą paprotką. Zastanawiałem się, jak o wielkich ludziach można opowiedzieć małym ludziom, tak, żeby ich nie zniechęcić. Żeby wiedziały, że był ktoś taki, jak Chopin, który zajmował się komponowaniem, a nie np. produkcją wódki. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Mały Chopin bohater Pana książki nie lubił szpinaku, za to uwielbiał robić statki z kory. A jaki był Mały Michał Rusinek?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ooo…Też nie lubiłem szpinaku, bo wtedy był ohydny, taki mrożony. Teraz go uwielbiam, bo można dostać świeży. Byłem dzieckiem dość grzecznym, ale umiarkowanie utalentowanym. W pierwszej klasie podstawówki napisałem pierwsze swoje opowiadanie science fiction, które chyba nawet ilustrowałem samodzielnie. Zresztą we wrześniu ukarze się książka o moim dzieciństwie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Każdy&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;z nas ma jakąś ukochaną książkę. Przynajmniej mam taką nadzieję. Zdradzi nam Pan swoją?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To się zmienia. Teraz zachwyciłem się amerykańską eseistką Anne Fadiman. Na bezludną wyspę wziąłbym jej „Ex Libris”. I dzięki temu wziąłbym ze sobą całą bibliotekę, bo to są eseje o książkach. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;A jeżeli chodzi o twórców filmowych, to czyje filmy chciałby Pan mieć w swojej domowej kolekcji?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Woody Allena - już mam. Nie mam całego Felliniego, a to jest mistrz niedościgły, jego filmy w ogóle się nie starzeją. Uświadomiłem też sobie, że jednym z moich ulubionych filmów jest arcydzieło kiczu, czyli „Casablanca”. Mogę ją oglądać w kółko. No, co zrobić?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Wróćmy ponownie na chwilkę do książek. Pamięta Pan pierwszą książkę w życiu, która zapadła Panu pamięć?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszą książką, do jakiej się dorwałem, była pozycja pt.. „Wyjaśniamy dzieciom tajemnice życia” wydana w połowie lat 70-tych i przetłumaczona z języka francuskiego. Pamiętam najbardziej do tej pory ilustrację przedstawiającą łono matki na przykładzie rzeźby Wenus z Milo. Szczyt pruderii, ale też niesłychana śmiałość obyczajowa, jak na tamte czasu. A dla mnie wówczas - jakaś zabawna abstrakcja... Więc najpierw była książka, jak robić dzieci, a dopiero potem były „Dzieci z Bullerbyn”. Zresztą w domu, w którym się wychowałem, było mnóstwo książek, ale mnie zapadły najbardziej w pamięć ilustracje. Pamiętam też rozpadające się wydanie „Hobbita” z ilustracjami Jana Młodożeńca i „Piotrusia Pana” ilustrowanego przez Jerzego Srokowskiego. Ale pamiętam także „Czterech pancernych i psa” z bardzo mnie wówczas ekscytującymi fotosami z filmu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Wykłada Pan na Uniwersytecie Jagiellońskim…&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zajmuję się taką dość rzadką i mało popularną dziedziną w obrębie polonistyki funkcjonującą, ale nie stricte polonistyczną, to znaczy retoryką. Tą retoryką rozumianą z jednej strony trochę językoznawczo, a z drugiej literaturoznawczo. Retoryka to pewna wiedza o języku, ale i strukturze literatury. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Napisał Pan „Retorykę podręczna, czyli jak wnikliwie słuchać i przekonująco mówić”. Retoryka to sztuka mówienia. Zatem nie każdemu jest dane taką sztukę posiąść?&lt;/strong&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No nie. Nie jesteśmy w stanie wszystkiego się nauczyć, ale wielu rzeczy - można. Wiele rzeczy można też po prostu poprawić. Trzeba wyobrazić sobie, że jesteśmy jakby trochę postaciami z komiksu, nad którymi unoszą się dymki z tekstem. W tym dymku możemy przekładać słowa tak, jak przekładamy elementy naszego świata, żeby było w nim ładniej, praktyczniej i przyjemniej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Kto dla Pana jest autorytetem, jeżeli chodzi o mówcę?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie odpowiem Pani na to pytanie, dlatego, że ja uważam, że to jest niebezpieczne. Retoryka jest taką dziedziną, w której nie powinno się odwoływać się do wzorców. Przynajmniej współcześnie. Kiedyś starożytni uważali, że powinniśmy postawić przed sobą wzorzec, ideał i starać się do niego dążyć. Współcześnie rozumiana retoryka, taka, której ja chciałbym uczyć, polegać ma na dostrzeżeniu w swoim własnym języku, także języku ciała, tego, co może być skuteczne. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Na myśl mówca przychodzi mi do głowy polityk. Interesuje się Pan polityką?&lt;/strong&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Interesuję się, że tak powiem, po obywatelsku. No i interesuje mnie, acz nie przesadnie język polityki. Retoryka zawsze miała wymiar polityczny. Rozwija się ona tylko w warunkach demokratycznych. Mówienie o retoryce totalitarnej jest pewnym nadużyciem, bo zamiast argumentacją posługuje się siłą. Bardzo mnie niepokoją ci politycy, i te programy polityczne, które chcą zawładnąć dyskursem politycznym, którzy ucinają dyskusję, bo wiedzą lepiej. Takie zawładnięcie może się wszak skończyć przekreśleniem demokracji. A to będzie koniec retoryki. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podręcznik, który Pani wspomniała, czyli „Retoryka podręczna” będzie w tym roku wznowiony. Do książki będzie dołączona także płyta DVD z animowanymi filmami wspomagającymi uświadamianie sobie retorycznego wymiaru języka i pomagającymi uczyć retoryki na różnych szczeblach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Wisława Szymborska, której jest Pan sekretarzem, ukochała sobie Kraków, ale na pewno ma sentyment do wielu miejsc. Zresztą Jerzy Pilch w dokumencie nakręconym o niej powiedział, że ona jest przypisana do każdej przestrzeni.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ona nie jest, że tak powiem, przypisana geograficznie. Nie chodzi na spacery na Wawel ani Kopiec Kościuszki. Nie ma tam swojej ulubionej kawiarni. Dla niej miejsca składają się z ludzi, nie z murów. Podróżuje raczej do ludzi, do dawnych przyjaciół, a nie do miejsc. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;I nie lubi tez wyjeżdżać. Woli wracać. A Pan?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W przeciwieństwie do niej, lubię podróżować. Lubię być zaskakiwany przez nowe miejsca. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Wielbicielem jej jest m.in. Woody Allen, który ceni ją za poczucie humoru, dystans i dyscyplinę językową. A Pan, za co najbardziej ją ceni? Czym Pana ujmuje?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam takie wrażenie, że jestem starszy od niej. Łapię się na tym, że utraciłem taką dziecięcą ciekawość świata, którą ona ma. Na wszystko patrzy trochę z innego kąta niż reszta ludzkości. I to chyba sprawia, że jest poetką takiego formatu i rodzaju. A druga rzecz to jej język: zdumiewające jest to, że jej język codziennej komunikacji jest właściwie taki sam jak w jej poezji. Bardzo precyzyjny, wyważony i niezwykły. W poezji nikogo nie udaje. Mówi ze swojej perspektywy, swoim językiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Allen powiedział, że „ świat jest miejscem tragicznym, nie mam żadnych wątpliwości, że ludzie czynią go gorszym, niż mógłby być”. A w Pana oczach, jaki on jest?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Człowiek inteligentny podobno nie ma prawa być optymistą. To, co ten świat ratuje, to przyjaźnie, kontakt z innymi. Możliwość prowadzenia rozmowy. I wcale nie rozmowy nakierowane na jakiś cel. Rozmowa, która jest sama w sobie przyjemnością, zabawą para literacką.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Bycie pisarzem, to trudny zawód. Co zrobić, żeby być w tym zawodzie odnieść sukces?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedyś zapytano Czesława Miłosza, jak to zrobić żeby być dobrym pisarzem. Odpowiem, zatem jego słowami po prostu mało chcieć. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Przeraża Pana wizja społeczeństwa, które komunikuje się ze sobą wyłącznie przez Internet?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślę, że nie należy przesadzać z tym przerażeniem. Jeśli narzędzie komunikacji staje się jej celem - to nie jest dobrze. Ale jeśli dzięki niemu dochodzi do komunikacji nawet w bardzo niesprzyjających np. geograficznie warunkach - to fascynujące. Ciekawe jest także, co się w tych nowych mediach dzieje z językiem. Niepokoi mnie tylko brak odpowiedzialności za słowo, wynikająca z anonimowości sieci. Przynajmniej pozornej...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Przyjaźni się Pan i współpracuje z wieloma muzykami. A jaka muzyka jest w Pana uszach?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Słucham sporo jazzu klasycznego, chociaż nie jestem jego znawcą. A jeżeli chodzi o muzykę poważną, to ja jestem również bardzo klasyczny, bo słucham Bacha. To jest taka muzyka, której się słucha, jak ma się jakiś trudny dzień, kiedy wydaje się, że wszystko się sypie. A po Bachu wszystko się układa, wszystko wraca na swoje miejsce. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie lubię mówić o emocjach. My Polacy za dużą wagę do nich przykładamy. To nie emocje decydują o tym, że jesteśmy ludźmi, ale sposób, w jaki sobie z nimi radzimy, jak robimy z nimi porządek, jak przekuwamy je w coś ważniejszego. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Czego cała redakcja i internauci orbitorun.pl mamy Panu życzyć?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedyś pewien mój znajomy spotkał w Ameryce pewnego zamożnego człowieka, który na pytanie, czym się zajmuje, odpowiedział - niczym. I dodał: „Bo ja kiedyś napisałem taką piosenkę Mona Lisa i od tej pory już nic nie muszę robić”. Więc proszę mi życzyć, żebym napisał taką „Mona Lisę”... Chociaż pewnie wówczas i tak będę robił to, co robię do tej pory...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jeszcze dorzucam do tego mnóstwo ciekawych, fascynujących ludzi na swojej drodze. I tych rozmów, o których Pan mówił, o rzeczach ważnych i nie…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I zaszczytem dla mnie była rozmowa z Panem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziękuję.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-9094322905676358550?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/9094322905676358550/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/05/torun-zbliza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/9094322905676358550'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/9094322905676358550'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/05/torun-zbliza.html' title='Toruń zbliża...'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-mZ-fZl0aI/AAAAAAAAAJ0/4Ooi72QQcoU/s72-c/IMG_3264.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-924303184474678406</id><published>2010-05-08T10:47:00.000-07:00</published><updated>2010-05-11T10:47:40.148-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wywiady i relacje ze spotkań.'/><title type='text'>W cyklu "Artyści Torunia" – oko w oko z Małgorzatą Wojnowską- Sobecką rozmawia Ewa Gerbatowska.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-mYLgTKghI/AAAAAAAAAJs/P0kglB4s3Sw/s1600/FOYKA3a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-mYLgTKghI/AAAAAAAAAJs/P0kglB4s3Sw/s320/FOYKA3a.jpg" tt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Artystka - grafik, rzeźbiarz. Kobieta, która potrafi nadać marzeniom osoby, z którą rozmawia odpowiedni kolor, formę i kształt. Otwarta na ludzi i świat. Ciepła, delikatna i fascynująca. Taka właśnie jest Małgosia. Spotkałyśmy się pierwszy raz w życiu, a nie mogłyśmy się nagadać. Autorka ceramicznych postaci pogrążonych w lekturze - możemy je podziwiać na ul. Podmurnej.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-WkMjJYQxI/AAAAAAAAAJk/Z5jxt_6QgJA/s1600/CZYTACZE2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-WkMjJYQxI/AAAAAAAAAJk/Z5jxt_6QgJA/s320/CZYTACZE2.jpg" tt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Ewa Gerbatowska: Skąd pomysł na "czytaczy"? I jak wspominasz współpracę z Andrzejem Szmakiem?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Małgorzata Wojnowska-Sobecka: Czytający są pochłonięci innym światem, w którym dzięki książce się znaleźli. Są obecni - nieobecni. Zdecydowałam, że akurat ten temat podejmę mając do zagospodarowania kawałek muru na Starówce, bo Toruń to miasto szkół, więc ludzi zaczytanych. Od przedszkola (cała Polska czyta dzieciom) do uniwersytetu trzeciego wieku. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książki, czytanie, to ważna część mojego życia. Dyrektor Szmak dał mi swobodę w zagospodarowaniu muru. Teraz trwają starania, by oprawa tej wnęki była ładna. Brudny ściana z grafitti nie tworzy klimatu "zakątka czytaczy". Projekt jest gotów, ale jego realizacja nie zależy ani od Biura Toruńskiego Centrum Miasta, ani ode mnie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Masz wielkie osiągnięcia na swoim koncie? Które uważasz za najważniejsze?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Największy sukces mojego życia to…pogodzenie wychowania dzieci z wykonywaniem pracy, którą bardzo lubię.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Powiedziałaś sobie kiedyś, jak zrobię to i to, to mogę umrzeć?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W każdej chwili mogę umrzeć. Jestem na to gotowa od dawna, bo to znaczy dla mnie wolność.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Mówiąc życie masz na myśli… &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas mi dany, ludzie na mojej drodze, wydarzenia, które mnie spotykają... Ja tylko mam coś z tym coś zrobić i robię jak umiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Jesteś artystką. Masz mnóstwo pomysłów? Realizujesz je wszystkie?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I to jest ten ból (śmiech). Za mało realizuję z tego, co mi po głowie chodzi. Obowiązek utrzymania rodziny jest na pierwszym miejscu, ale czasem spoglądam wstecz na wykonane prace na zlecenia i cieszę się, że je zrobiłam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Masz hobby jak z "Amelii" - zbierasz kamienie.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamiątki moich myśli, odkryć. Biorąc je później do ręki przypominam sobie tę myśl.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Jako artystka realizujesz się także w czasie pleneru malarskiego na Barbarce. Czym są dla ciebie te spotkania?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Plener to czas, w którym artyści z różnych stron są ze sobą od rana do wieczora. Jest to nie tylko wymiana w obszarze twórczości, ale spotkanie osobowości. Bycie razem to więcej niż wspólne warsztaty. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Artyści są często rozdarci, roztargnieni, bywa, że zagubieni. Frustracja jest ci obca, czy nie?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Frustracja jest mi zupełnie obca, nie czuję się zagubiona, ale roztargniona jestem na pewno. Nieustannie myślę o aktualnym projekcie. Mnóstwo rzeczy potrafi mnie zachwycić znienacka. Pomysły wpadają mi do głowy czasem w nieoczekiwanym momencie. Zawsze szukam kluczy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Może wpadają ci czasem do głowy pomysły odnośnie Torunia. Co byś tu zmieniła?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślenie. Po pierwsze: zamiast narzekać jak źle się dzieje trzeba robić swoje. Po drugie: Jak ktoś w końcu zacznie swoje robić to mu nie przeszkadzać. Chciałabym by dziennikarze częściej pisali o takich ludziach, by poza wspieraniem prywatnej działalności zaczęli także wspierać miasto. Toruń potrzebuje lobbingu. Także wśród swoich mieszkańców.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Kogo umieściłabyś w 5 najważniejszych mieszkańców Torunia?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za piątką dostaw zero a skompletuję ci listę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Współpracujesz z wieloma instytucjami w Toruniu. Zajmujesz się oprawą artystyczną wystaw w Muzeum Etnograficznym, projektujesz plakaty, ilustrujesz książki …&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Projektuję logo, projektuję okładki do płyt muzycznych, projektuję, projektuję... ale też "ceramikuję" na zamówienie i dla siebie bo lubię, a potem sprzedaję, darowuję - wypuszczam w świat. Prowadzę też warsztaty ceramiczno - rzeźbiarskie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Ważną rolę odgrywa w twoim życiu muzyka. Blues to największa miłość?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jazz, Drum'n'Bass, muzyka poważna to moja muzyka. Blues to powrót do dawnej miłości. Przygotowując oprawę graficzną do I i II wydania "Antologii Polskiego Bluesa" odkryłam jak wiele świetnej muzyki jest w Polsce! To muzyka poezji i emocji od refleksji do porywającej radości. Wiem, że z bluesem już sie nie rozstanę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Jak łatwiej jest się tobie wyrazić: przez rzeźbę, grafikę, czy muzykę?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W muzyce jestem odbiorcą. Muzyka mnie inspiruje. Rzeźba jest tym językiem, którym posługuję się najprawdziwiej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Co innego jest dzisiaj w tej sztuce w porównaniu do lat poprzednich?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzeźba dzisiaj przestała być skostniała. Technologia pozwala na realizację najbardziej odjechanych pomysłów. Rzeźba to łączenie różnych materiałów, to przestrzenne aranżacje zmieniające sposób myślenia o rzeczywistości, to możliwość wkroczenia z poezją w codzienność miasta. Tylko, który zleceniodawca będzie tak odważny w Toruniu? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Wykładałaś rzeźbę na UMK w Toruniu. Tęsknisz za zajęciami?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wykładałam krótko (3 lata) na kierunku edukacja artystyczna. Bardzo lubię uczyć, lubię obserwować zmiany myślenia "płaskiego" na "przestrzenne"i cieszę się z obustronnej inspiracji, jakie dają zajęcia z młodzieżą. W każdym roczniku są tacy studenci, z którymi do dziś rozmawiam, gdy spotkamy się przypadkiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Jak zapatrujesz się na konflikt toruńśkich artystów z urzędnikami. &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po kilku spotkaniach w ramach debaty o ESK mam jedną refleksję: Nie można tylko krytykować. Trzeba zaproponować jakąś alternatywę. Myślę, że cel mamy wszyscy ten sam. Chcemy, by nasze miasto było ciekawe i inspirujące nie tylko dla turystów, ale i dla nas. Kiedy człowiek ma dobry pomysł to robi to sam. Ale kiedy pomysł już działa potrzebne jest wsparcie. Tu rola np. dziennikarzy. Informacja, co dobrego w Toruniu się dzieje, wzmacnia argumentację w relacjach z urzędnikami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;W Toruniu są niezwykli ludzie. Dla ciebie nimi są…&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa, Wojtek, Asia, Zbychu, Harald, Szymon, Małgosia, Antek, Łukasz, John....Oni mają energię, pasję, są otwarci i myślą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spotykam pana, który prowadzi Informację Turystyczną i on mi opowiada, z jakimi pytaniami przychodzi do niego turysta i to już mnie fascynuje. On nie tylko musi wiedzieć, co turysta powinien zobaczyć w Toruniu, ale potrafi polecić najlepszy sklep z wodą kolońską. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;W grodzie Kopernika jest kilka miejsc, o których nie wiedzą na pewno przechodnie na ul. Szerokiej, a chadzają tam na pewno artyści.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla mnie jest to "Zez", czyli klub Zezowate Szczęście. Lubię spacerować wokół Zamku Krzyżackiego, fosą do Podmurnej, dalej Ciasną, św. Jana i nad Wisłę w dół rzeki…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fantastyczne miejsce to także klub eNeRDe. Pamiętam jak przyjechali do nas artyści z Holandii. Zajrzeliśmy do wielu klubów w Toruniu, ale dopiero, kiedy prześlijmy przez próg eNRD nasi goście powiedzieli: "To jest to!".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Toruń pachnie dla ciebie...&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Magnoliami…Chociaż nie... Toruń pachnie dla mnie wilgotnym brukiem i piwnicami. Brzmi to pewnie dziwnie, ale ja lubię ten zapach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Jakich imprez nie opuszczasz nigdy w Toruniu?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jazzowych. Do tego festiwale - muzyczna Probaltica i teatralny Kontakt.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Kogo chciałabyś spotkać na swoje drodze?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kogoś, kto nie boi się być prawdziwy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To tego Małgosiu ci życzę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O artystce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Urodzona w Wąbrzeźnie. Studia na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu. Dyplom w pracowni rzeźby prof. Adolfa Ryszki w 1984 roku. Od 1992 roku zajmuje się również grafiką komputerową. Bierze udział w plenerach interdyscyplinarnych, wystawach zbiorowych &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(w Toruniu, Barlinku, Poznaniu, Koszalinie, Warszawie, Pradze, Brukseli). Prace artystki znajdują się w zbiorach indywidualnych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Małgorzata Wojnowska - Sobecka o sobie:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;„Rzeźba ceramiczna, którą ostatnio się zajmuję jest fantastyczna przez swoja wielowątkowość. Łączy w sobie myślenie trójwymiarowe z kolorem, rysunkiem, ażurem. I ta harmonia tylu dyscyplin jest fascynująca. Może dlatego grafiki, które tworzę równolegle są tak bliskie temu co robię w ceramice. Rysunek piórem elektronicznym, rysunek ręczny, kolor, przeźroczystości plus -wydaje się - coraz większe możliwości komputera, które odkrywam nieustannie powoduje, że czuję nie tyko twórcą ale i odkrywcą.”&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1984-1986 - cykl płaskorzeźb „Drogi Krzyżowej”, Kraków&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1985 - wyróżnienie dla „Kompozycji” w ogólnopolskim konkursie na „Nową książkę dla dzieci i młodzieży”, Poznań&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1986 - udział w VI Biennale Sztuki dla Dzieci, Poznań&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1986 - wystawa „Polskie ilustracje”, Praga&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1989 - udział w zbiorowej wystawie „Tumult”89”, cykl „Ścinki”&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1998 - wyróżnienie za kalendarz plakatowy na ogólnopolskim przeglądzie Wydawnictw Reklamowych Vidical”98, Warszawa&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1999 - nagroda za kalendarz plakatowy w konkursie wydawnictw reklamowych European Design Annual 4&lt;br /&gt;1999 - udział w Międzynarodowym Sympozjum Projektantów „Mediateca” na zaproszenie Uniwersytetu w Brasov, Rumunia&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2006 - wykonanie figury św. Barbary - Barbarka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2008 - wykonanie rzeżb ceramicznych "Czytacze" umieszczonych na murach miejskich Torunia&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest sekretarzem Związku Polskich Artystów Plastyków Polskia Sztuka Użytkowa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-WiudAdHSI/AAAAAAAAAI8/dEXizlStt10/s1600/157_5727S.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-WiudAdHSI/AAAAAAAAAI8/dEXizlStt10/s320/157_5727S.jpg" tt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-Wi2PyeSxI/AAAAAAAAAJE/2502GZjxF5M/s1600/157_5747S.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-Wi2PyeSxI/AAAAAAAAAJE/2502GZjxF5M/s320/157_5747S.jpg" tt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-Wi8VIP2eI/AAAAAAAAAJM/_FCFZfnQiKQ/s1600/157_5772S.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-Wi8VIP2eI/AAAAAAAAAJM/_FCFZfnQiKQ/s320/157_5772S.jpg" tt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-WjDcV4iII/AAAAAAAAAJU/Hw80JECS_h8/s1600/157_5774S.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-WjDcV4iII/AAAAAAAAAJU/Hw80JECS_h8/s320/157_5774S.jpg" tt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-WijFpi90I/AAAAAAAAAI0/2499uSigBzs/s1600/G%C5%81OWA1T.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-WijFpi90I/AAAAAAAAAI0/2499uSigBzs/s320/G%C5%81OWA1T.jpg" tt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-924303184474678406?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/924303184474678406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/05/w-cyklu-artysci-torunia-oko-w-oko-z.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/924303184474678406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/924303184474678406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/05/w-cyklu-artysci-torunia-oko-w-oko-z.html' title='W cyklu &quot;Artyści Torunia&quot; – oko w oko z Małgorzatą Wojnowską- Sobecką rozmawia Ewa Gerbatowska.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-mYLgTKghI/AAAAAAAAAJs/P0kglB4s3Sw/s72-c/FOYKA3a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-5118660307386817329</id><published>2010-05-07T08:56:00.000-07:00</published><updated>2010-05-07T09:03:11.062-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wywiady i relacje ze spotkań.'/><title type='text'>Czy czegoś w swoim życiu żałuje? Co dla niego jest męskie? Dlaczego woli Zauchę od Niemena? – oraz na wiele innych pytań odpowiedział Ewie Gerbatowskiej Sławek Uniatowski.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-Q4CNA_6EI/AAAAAAAAAIk/Y-xrkJsVAGo/s320/DSC_0336.JPG.jpeg" tt="true" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Ewa Gerbatowska: Jakiego pytania nikt ci nie zadał, a powinien?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sławek Uniatowski: Z reguły ludzie pytają o wiele rzeczy. O dziewczyny…a nie o muzykę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeżeli mam być znany to jedynie z tego, że istnieję w branży muzycznej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Zatem zacznijmy od muzyki. Mówisz o sobie, że grasz smooth jazz, smooth pop. To jeden z wielu podgatunków jazzu, który charakteryzuje się dużą dowolnością interpretacyjną, aranżacją oraz tendencją do improwizacji. Kochasz jazz…&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zawsze lubiłem jazz, ale nie jestem stricte jazzmanem, bo nie jestem ani Możdżerem ani Hołownią.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jazz to jest określenie, które zawiera w sobie mnóstwo tematów.Są gatunki jazzu, które nawet nie brzmią jak jazz. Ja mam swój własny klimat. Mam w sobie melancholijność. Lubię nostalgiczną muzykę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najbardziej wiarygodnymi emocjami w życiu człowieka są łzy. Śmiać się każdy potrafi. Kocham muzykę, która wywołuje dreszcze. Uwielbiam wzruszać ludzi. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Według niektórych muzykologów jazz jest raczej formą interpretacji niż stylem muzycznym.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;James Lincoln Collier wyróżnia trzy podstawowe atrybuty jazzu: swing- jego istotną funkcję ekstatyczną i kod indywidualny.Jaki jest twój kod, dzięki któremu możemy zidentyfikować ciebie jako wykonawcę?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem sobą i poprzez muzykę wyrażam swoje emocje… Jestem po prostu Sławkiem Uniatowskim.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Myśląc o swojej grze masz na myśli jeden z podstawowych instrumentów, czyli fortepian? Upodobałeś go sobie najbardziej?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kocham fortepian, gitarę, ale najbardziej uwielbiam śpiewać z big bandem. To brzmi fantastycznie, amerykańsko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Jesteś młody, ale czy żałujesz czegoś? Pomyślałeś kiedyś, że gdybym zrobił to i to, to by wszystko potoczyłoby się inaczej.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewnie, że tak. Każdy z nas żałuje jakiejś decyzji. Generalnie jest ok., ale gdybym startował w programie „Idol” 5 lat wcześniej, to wszystko prawdopodobnie wyglądałoby inaczej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Czyli w programie „Big Rother” nie wziąłbyś udziału?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdecydowanie nie. Jestem muzykiem. Miałem propozycję wzięcia udziału w wielu programach typu reality show np. „Gwiazdy tańczą na lodzie”. Mnie to nie interesuje. Jeżeli ktoś idzie do programu typu Idol, to chce pokazać, że potrafi śpiewać. I trzeba widzieć tę różnicę między programami typu „Big Rother” a „Idol”.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Zająłeś drugie miejsce w IV edycji Idola. Zmieniłeś w nim swój wizerunek. W jednym z wywiadów ktoś nawet zapytał cię, czy zrobiłeś sobie trwałą.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kręcone włosy mam z natury. Styliści mi je prostowali.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Wygrał Maciek Silski …&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To dobrze, że tak właśnie się stało. Ja miałem wówczas 21 lat, on 28. Nadal by pewnie siedział w Szczecinie. Teraz nagrywa drugą płytę. Ma naprawdę fajny głos. Maciek nie jest tylko rokowym wokalistą. Jest uniwersalny. Najlepsi wokaliści są uniwersalni. Taki jest np. Andrzej Lampert. W 2007 roku w Opolu każdą zwrotkę „Anny Marii” zaśpiewał inaczej i zrobił to fantastycznie. W muzyce nie ma półśrodków. Albo robi się coś bardzo dobrze, albo wcale.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Współpracowałeś z wieloma osobami…&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z wieloma muzykami z Polski, ale i osobami ze Stanów takimi jak: Matt Noble, Keith Brown, Jud Friedman, który napisał piosenkę „Run tu you” do filmu Bodyguard. Powstała też piosenka „Stay” w współpracy z Brianem Allanem i Stevem Dorff’em.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiesz, tych osób można wymienić wiele, bo jak jest się już w branży muzycznej, to wcześniej czy później trafia się na odpowiednich ludzi i wówczas w sposób naturalny zaczyna się współpracę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Lubisz filmy o gangsterach. Ja zresztą też. &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poza muzyką najbardziej cenię kinematografię. Filmy Giuseppe Tornatore, Woody Allena, starsze dzieła Spielberga, Zemeckisa etc. To są moje klimaty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zawsze marzyłem, aby pisać muzykę filmową. Uwielbiam Morricone, Williamsa, Desplata, Tiersena i wielu innych genialnych kompozytorów muzyki filmowej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Nagrałeś piosenkę do filmu na podstawie powieści Katarzyny Grocholi.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewne radio, bardzo znane stwierdziło, iż piosenka nie może trwać dłużej niż 3.20 min. i wycięto z niej najlepszą część, tak zwany brigde…Bardzo tego żałuję. Boli mnie, że nie mogę wydać tego, co mi się najbardziej podoba. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz mam swój zespół Uniatowski Project i jestem zadowolony, bo gram własną muzykę. Niebawem nasz koncert w Toruniu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Miejsce w Toruniu, które kochasz?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogólnie lubię Starówkę. Jak kiedyś wracałem po kilkunastu tygodniach do Torunia, to przejeżdżając przez most Piłsudskiego robiło mi się ciepło na sercu. Jest to dla mnie zawsze wzruszające po długim wyjeździe. Przypominają się lata dzieciństwa...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jeżeli chodzi o klub w Toruniu, to zdecydowanie eNeRDe. Tam mam swoich przyjaciół. Doskonale ich rozumiem, bo też mają swoje aspiracje i próbują ten swój artyzm pokazać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka dni temu puszczałem nawet tam swoją ulubioną muzykę. Tam czuję się jak u siebie w domu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Zatem cieszysz się, że lokal nie został zamknięty.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ten klub jest dla mnie bardzo ważny. Dzwoniłem do wielu znajomych redaktorów ze stolicy, aby o nim pisali.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Kiedy mężczyzna według ciebie jest męski? ( śmiech)&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Facet najbardziej jest męski, kiedy jest spełniony. Kiedy potrafi szczerze kochać. Ja poczuję się naprawdę męski, kiedy wydam swoją płytę, którą sobie wymarzyłem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;W jednym ze swoich programów Kuba Wojewódzki powiedział, że nie jesteś ładny, bo nie jesteś do niego podobny. Maryla Rodowicz, że jesteś zdolny, wysoki, utalentowany. Jak wspominasz współpracę z Marylą?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie oglądam tego programu, a Marylka jest cudowną, nowoczesną kobietą. Chcę mieć kiedyś ponad sześćdziesiąt lat i szaleć z gitarą na scenie tak jak ona.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Czasami wiele zależy w naszym życiu od tego, kogo spotykamy na swojej drodze. Kto w Toruniu miał największy wpływ na ciebie?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla mnie najważniejszą osobą w Toruniu był Grzegorz Ciechowski.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamiętam jak w dniu, kiedy był operowany wróciłem nad ranem do domu. Nagle w radiu usłyszałem wiadomość, że zmarł. Wkurzyłem się niesamowicie. Kopnąłem nogą w ścianę. Byłem wściekły. To zdarzenie było po prostu jednym z najbardziej traumatycznych w moim życiu. Grzegorzowi bardzo podobało się to jak śpiewam i gram. Wiem, że gdyby żył, to byśmy wspólnie na pewno coś stworzyli. Nie był genialnym wokalistą, instrumentalistą, ale był dobrym flecistą i wspaniałym poetą i kompozytorem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrafił wzruszać swoimi tekstami, muzyką. Nie ma w Polsce zbyt wielu takich ludzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Zatem jakich wokalistów polskich uwielbiasz? &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdecydowanie Andrzeja Zauchę. Zresztą ja też mam wiele z niego. Tak jak on jestem multiinstrumentalistą, też śpiewam różne gatunki. Niczego się nie boję. Operuję swoim głosem w przeróżnych kierunkach. Czesław Niemen to zupełnie inna bajka. Był niezwykły, ale nie potrafił tak jak Zaucha odnaleźć się w każdym rodzaju muzyki. Andrzej Zaucha to dla mnie najlepszy wokalista w historii polskiej muzyki rozrywkowej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Na czym ci najbardziej zależy w życiu?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na takim światełku w tunelu, którym są moi fani. To oni dają mi siłę w tym wszystkim. Aby było jak najwięcej ludzi z duszą i pasją tworzenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Śpiewałeś covery w toruńskich klubach?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Grałem prawie wszystko, o co mnie poproszono. Najróżniejsze gatunki od utworów z repertuaru Franka Sinatry po Pink Floyd itd. Zawsze lubiłem grać covery. Zresztą tak wyglądały jeszcze kilka lat temu moje koncerty. Teraz gram swoje utwory i bardzo się w tym spełniam, ale tamte nadal lubię. Piosenki z dzieciństwa wywarły na mnie duży wpływ. Pamiętam nawet zupełnie kiczowate piosenki z lat 80-tych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Chylińska w wywiadzie u Szymona Majewskiego przyznała się, że kochała Papa Dance. Wstydzisz się tego, czego kiedyś słuchałeś?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie. Ja nigdy żadnego badziewia nie słuchałem. Miałem w domu różne kasety italo disco, disco polo etc. ale nigdy ich nie słuchałem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pożyczałem od starszego rodzeństwa moich kolegów różne kasety. Gdy miałem 8 lat, moi rówieśnicy słuchali Majki Jeżowskiej, Fasolek, Natalki Kukulskiej, a mnie kręcił Jackson, Floydzi, Queen, Simon &amp;amp; Garfunkel, Oldfield, Vangelis i Beatlesi. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;A Papa Dance?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ma swój urok. Świetny kicz. Przyjemnie tego posłuchać. Papa Dance ma swój urok.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To naprawdę fantastyczni faceci. U Pawła Stasiaka bywałem na urodzinach, które wyprawiane były w warszawskiej Klubokawiarni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kombi jest niesamowitym zespołem. Ich teksty nie są najgorsze. Mają na siebie sposób. Co prawda w muzyce panuje obecnie podejście bardziej komercyjne. Nikt już nie pisze piosenek takich jak „Czas nas uczy pogody”, bo „każde pokolenie ma własny czas”. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muzyka jest pisana z nastawieniem, że ludzie będą do niej tańczyli. Poza tym, piosenka musi mieć odpowiednią długość. Na przykład „Bohemian Rhapsody” dzisiaj nie byłaby hitem, bo ma przeszło sześć minut. Dzisiaj żadna stacja radiowa by jej nie zagrała i to jest straszne. Zresztą żeby jakaś piosenka zaistniała w radiu to trzeba najczęściej oddać 50% swoich praw autorskich. Tak się nie dzieje w żadnym innym cywilizowanym kraju.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-Q4OfVZeXI/AAAAAAAAAIs/VTTWOmOuzps/s1600/DSC_1875.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-Q4OfVZeXI/AAAAAAAAAIs/VTTWOmOuzps/s320/DSC_1875.jpg" tt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;fot.&amp;nbsp;archiwum artysty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;a href="http://orbitorun.pl/poprostuslawek,210,l1.html"&gt;http://orbitorun.pl/poprostuslawek,210,l1.html&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-5118660307386817329?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/5118660307386817329/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/05/czy-czegos-w-swoim-zyciu-zauje-co-dla.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5118660307386817329'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5118660307386817329'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/05/czy-czegos-w-swoim-zyciu-zauje-co-dla.html' title='Czy czegoś w swoim życiu żałuje? Co dla niego jest męskie? Dlaczego woli Zauchę od Niemena? – oraz na wiele innych pytań odpowiedział Ewie Gerbatowskiej Sławek Uniatowski.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-Q4CNA_6EI/AAAAAAAAAIk/Y-xrkJsVAGo/s72-c/DSC_0336.JPG.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-3982318965639656131</id><published>2010-05-05T12:40:00.000-07:00</published><updated>2010-05-05T13:13:38.397-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wywiady i relacje ze spotkań.'/><title type='text'>O muzeum, o wojnie bydgosko-toruńskiej, o Toruniu i nie tylko, z Hubertem Czachowskim, dyrektorem Muzeum Etnograficznego im. Marii Znamierowskiej - Prüfferowej rozmawia Ewa Gerbatowska.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-HKzq8hV5I/AAAAAAAAAH0/4ypL8M_QNXs/s1600/Hubert+Czachowski,+fot.+Kuba+Kopczy%C5%84ski.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-HKzq8hV5I/AAAAAAAAAH0/4ypL8M_QNXs/s320/Hubert+Czachowski,+fot.+Kuba+Kopczy%C5%84ski.jpg" tt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; fot. Kuba Kopczyński&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Ewa Gerbatowska:Muzeum Etnograficzne w Toruniu to miejsce, które pozwala nam odpowiedzieć na pytanie...&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hubert Czachowski: Kim jesteśmy? Dlaczego świat wygląda tak a nie inaczej? Próbujemy pokazać tę placówkę jako ciekawe miejsce, gdzie widz może przyjść i doświadczyć bardzo zaskakujących tematów, inspiracji. Zresztą taka też była, taka jest etnografia, czyli jak to się dzisiaj dokładnie mówi etnologia. Wszystkie tematy, które proponujemy widzom dotykają nas samych, otaczającej nas rzeczywistości, próbują ją wyjaśniać i interpretować. Z taką wiedzą etnologiczną, antropologiczną wyuczoną przez nas na studiach, spotykamy się wszyscy, tylko ludzie sobie tego nie uświadamiają.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Ale czego etnografia tak naprawdę dotyczy?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dotyczy naszej tożsamości. Refleksji nad naszym życiem., naszej kultury. Odkrywa wiedzę o naszych zachowaniach – dlaczego robimy coś w taki, a nie inny sposób. Dlaczego tak się ubieramy? Skąd wynikają nasze sposoby jedzenia, przyjmowania gości? Dlaczego coś uznajemy za normalne, a co nas dziwi? To wszystko, to jest etnologia. To wszystko chcemy ludziom wyjaśniać i tłumaczyć. Ale i otwierać na takie współcześnie niezwykle istotne zagadnienia jak: poszanowanie dla odmiennych zachowań. Chcemy pokazać wartości, jakie są w innych kulturach, które nieraz wydają się nieprzystawać do naszych własnych odczuć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jest dla nas ważne. Nasza działalność edukacyjna zmierza w różnych kierunkach i jest realizowana na róznych płaszczyznach. Skierowana do różnych grup wiekowych i społecznych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Taka jest nowa wystawa „Tajemnice codzienności” to niezwykła ekspozycja, którą można obierać na różnych płaszczyznach.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wciąga, edukuje i inspiruje. W 99 proc. jest też dostępna dla osób niepełnosprawnych. Nie ma w niej barier typowych dla muzealnych wystaw. Sposób ekspozycji jest otwarty – pomimo rodzących to problemów konserwatorskich i technicznych. Chodzi o to by wystawy były współczesne i konkurencyjne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki „Tajemnicom codzienności” możemy się znaleźć w zupełnie innym miejscu. To bardzo ciekawe doświadczenie. Zapraszam serdecznie wszystkich.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-HLKPtOWxI/AAAAAAAAAH8/gPB7d6GktOM/s1600/etnomuzeum_orbi_torun_2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-HLKPtOWxI/AAAAAAAAAH8/gPB7d6GktOM/s320/etnomuzeum_orbi_torun_2.jpg" tt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; fot. Marian Kosicki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Niedługo będziecie też realizować projekt skierowany do osób niepełnosprawnych. Dzisiaj więcej się mówi o tych osobach. Wreszcie się je widzi! &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nasi pracownicy z Działu Edukacji już wiele lat temu wypracowali bardzo ciekawe formuły pracy właśnie z osobami niepełnosprawnymi. Powstały specjalne programy, szkolenia, warsztaty imprezy. W 2005 roku Muzeum za imprezę „Rosło drzewo duże” dla osób niewidomych i niedowidzących zdobyło wyróżnienie w konkursie ministerialnym. Ta gama jest ogromna szeroka i co chwilę wymyślamy inne formy angażowania osób niepełnosprawnych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Patrząc na stronę internetową muzeum można swtierdzić, że zależy wam na dotarciu do współczesnego widza.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj wszystko jest wypierane przez elektroniczne środki przekazu. Dlatego ta nasza strona wygląda inaczej. Jest wyrazista i zapada w pamięć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Waszym głównym atutem jest jednak miejsce. Chyba nie ma drugiego takiego Skansenu w Europie?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jest ewenement nie tylko na skalę europejską, ale i światową. Łączymy dwa rodzaje muzeum - muzeum pawilonowe z parkiem etnograficznym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez 40 lat istnienia tego parku w centrum miasta udało nam się je docenić i wyeksponować. To zderzenie dwóch różnych światów: miasta i wsi. W jednym momencie możemy znaleźć się w innej rzeczywistości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;A dla Pana, czym jest muzeum? &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odpowiem może tak trochę przekornie. Jak studiowałem etnologię, to muzeum jawiło mi się jako miejsce ostatnie, gdzie powinienem trafić (śmiech). Natomiast w tej chwili, po tych 20 latach pracy tutaj stwierdzam, że to jest to niezwykła przygoda i wyzwanie intelektualne. Zwłaszcza, kiedy się widzi pozytywny odbiór ludzi. Muzeum często postrzega się stereotypowo, jako miejsce, gdzie szmatką przeciera się zakurzone eksponaty. A naprawdę to jest miejsce pełne dynamiki i niezwykłych wyzwań. Trzeba być przygotowanym na bardzo skomplikowane, różne formy działań. To jest fascynujące.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Co Pan myśli o przeniesieniu Skansenu w inne miejsce? Padł taki pomysł na portalu orbiTorun.pl.&lt;/strong&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę rozczarować Pana Dawida Kwiatkowskiego. Ten pomysł nie jest nowy. Jest tak stary jak pomysł umiejscowienia tutaj tego muzeum. Już wówczas pojawiły się głosy krytyczne. Zorganizowanie muzeum w centrum było „szalonym” pomysłem, ale zdał on w 100% egzamin. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam nadzieję, że owe szaleństwo przyniesie tylko dobre owoce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można przenieść nasz park etnograficzny, ale wtedy będzie on jednym z wielu podobnych parków w Polsce. Jego atrakcyjność spadnie w porównaniu do tego, co oferuje w tej chwili. A o kosztach już nie chcę mówić. Zresztą budowa kolejnego hipermarketu w centrum nie jest nikomu potrzebna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tutaj jest miejsce tak inne i tak niecodzienne, że w naszym wspólnym interesie jest o nie dbać i je promować.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;W Gdańsku na jednym z plakatów widnieje napis: „Odważ się wejść do muzeum”. A co Pan robi, aby zachęcić mieszkańców Torunia do odwiedzenia placówki? &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Działamy na kilku płaszczyznach. Dbamy o nasz kontakt z internautami. Drukujemy ulotki, informatory. Zatrudniliśmy też osobę, która zajmuje się reklamą. Wydajemy ciekawe pozycje książkowe. Szykuje się nowa pozycja na temat regionalnej kuchni. W planie mamy wiele innowacyjnych przedsięwzięć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Dzisiaj jest moda na pisanie blogów. Jest taki ciekawy blog- muzeoblog…&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Doceniamy te nowe formy komunikacji społecznej. Reagujemy na nie szybko. Jako jedno z pierwszych muzeów w Polsce weszliśmy w świat portali społecznościowych. Mamy świadomość, że w tej chwili w taki sposób świat przekazuje sobie informacje. Widzimy potrzebę, aby w przestrzeni wirtualnej istnieć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;W Toruniu mamy dysonans między światem artystycznym a urzędniczym. Co pan myśli o ostatnich konfliktach?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja się zawsze czułem człowiekiem dialogu. Strasznie nie lubię wyolbrzymiania spraw typu: jeden pan powiedział to, a drugi powiedział tamto. To dyskusja trochę o niczym. Staram się nie uczestniczyć w tego typu przepychankach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Macie założone konto na orbitorun.pl. Jak zapatrujecie się na propozycje mieszkańców? &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo chętnie podejmujemy współpracę z różnymi fundacjami i instytucjami pozarządowymi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chciałbym mieć kontakt z różnymi grupami, bo kontakt z wieloma środowiskami uczy nas innego patrzenia na świat. Dzięki temu łatwiej o kompromis. Zamykanie się w jakimś jednym towarzystwie zawsze ogranicza. Zamyka na to co nowe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Wiele mieszkańców zarzuca, że w muzeum jest mało miejsca. Nie można tu organizować dużych imprez.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zgadzam się z tym. Mamy przecież amfiteatr, w którym odbywają się koncerty i różnorodne pokazy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A park etnograficzny – pamiętajmy o tym - to miejsce ekspozycji muzealnej, miejsce dużego ryzyka. Nie można tutaj robić imprez masowych, bo naszym nadrzędnym celem jest ochrona zabytków. Tak jest we wszystkich muzeach na świecie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;W Toruniu dużo mówi się o współracy między artystami i animatorami. Z jakimi instytucjami najlepiej wam się współpracuje?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo dobrze z Centrum Sztuki Współczesnej, wbrew pozorom wydawałoby się bardzo odległej tematycznie jednostce. Ale i z Wojewódzkim Ośrodkiem Animacji Kultury, Galerią Sztuki Wozownia, Muzeum Uniwersyteckim – można wymieniać wiele.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;A jak zapatruje się pan na kandydowanie Bydgoszczy o tytuł ESK?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bydgoszcz jest samodzielnym bytem. Nie znam, co prawda kulisów wielu rozmów, więc trudno mi coś jednoznacznie stwierdzić. Na razie mamy duże zamieszanie. Dziwię się tylko, że teraz obie strony mają do siebie pretensje – przecież było tyle czasu na porozumienie. Za dużo chaosu w tym wszystkim. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobrze jest budować własną tożsamość, ale źle, gdy buduje się ją w opozycji do wymyślonego wroga. Konflikt toruńsko-bydgoski – dla mnie jako etnologa – jest zrozumiały, ale osobiście mnie smuci. Jeżeli rozwija się on na poziomie kibiców i nie przybiera form bandytyzmu to wszystko w porządku. Ale wśród elit politycznych, artystycznych, akademickich? Zaskakujące są dla mnie rozmowy o tym czy marszałek ma być z Bydgoszczy czy z Torunia. Dla mnie polityk powinien być kompetentny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Czego Pan życzy mieszkańcom Torunia?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niech korzystają z wszystkiego, co Toruń im oferuje. Niech cieszą się z tego i za często nie narzekają. To nie tak, że wszystko musi się im podobać. Krytyka powinna iść jednak w parze z otwartością.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Podróżując po świecie zauważył Pan coś, co chciałby przenieść do Torunia?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powinniśmy realizować własne pomysły. Nawet tak szalone, jak ten – 50 lat temu - ze skansenem w centrum miasta. Takie idee rozwijają. Nie warto powielać czyichś pomysłów, warto ryzykować. Lepiej iść chyba w tym kierunku. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Toruń to miasto, w którym gotyk jest na dotyk, ale i nie tylko. To miasto niezwykle ciekawych, znamiennych osób. Kogo by Pan umieścił w pierwszej piątce najważniejszych mieszkańców Torunia?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postawię na artystów. Adam Nowak i Mariusz Lubomski…. Cenię ich twórczość. Jest wielu niekonwencjonalnych plastyków, np.: Wiesław Smużny, Marian Stępak, Iwona Liegmann. Ciekawych osobistości u nas nie brakuje, można takich piątek zestawić kilkanaście… &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Toruń to dla Pana miasto…&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To miasto nieustającej podróży. Nie jestem z Torunia. Ciągle się czuję jakbym niedawno tu przyjechał. Mam więc taką inną perspektywę patrzenia na to miasto.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Wiele Pan wie o historii Torunia. W jaki sposób pokazuje Pan miasto swoim gościom?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam taką ulubioną trasę, którą przejeżdżam z gośćmi. Wjeżdżam Bramą Mostową, potem skręcam w prawo, jadę wokół Dworu Mieszczańskiego – kocimi łbami obok Domu Muz, potem w górę ul. Podmurną. Następne etapy to ul. Cisna, Bankowa i meta przy Krzywej Wieży. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Jak to napiszę, to telefon ze Straży Miejskiej murowany...&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W każdym razie wiem, że tak nie można, ale tak robiłem i bardzo to się podobało (śmiech).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;W Rzymie funkcjonariusze są bardziej wyrozumiali. Wąska uliczka, stoliki stojące przy murach kamienic, samochody, piesi... Przecież niekoniecznie trzeba rozpatrywać wszystko w kategoriach: dozwolone-zakazane. Najważniejsze to mieć też poczucie humoru. W Toruniu czasem go brakuje. Nasze miasto żyje turystami, więc przynajmniej dla nich powinniśmy być wyrozumiali.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-HLUur_7zI/AAAAAAAAAIE/r0Kgno9Xisk/s1600/etnomuzeum_orbi_torun_6.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-HLUur_7zI/AAAAAAAAAIE/r0Kgno9Xisk/s320/etnomuzeum_orbi_torun_6.jpg" tt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-HQ7f_qTYI/AAAAAAAAAIM/UlzCw2ajRTI/s1600/etnomuzeum_orbi_torun_3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-HQ7f_qTYI/AAAAAAAAAIM/UlzCw2ajRTI/s320/etnomuzeum_orbi_torun_3.jpg" tt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-HRFjGDs4I/AAAAAAAAAIU/aYVeQQzW8fA/s1600/etnomuzeum_orbi_torun_1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-HRFjGDs4I/AAAAAAAAAIU/aYVeQQzW8fA/s320/etnomuzeum_orbi_torun_1.jpg" tt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-HROUIDuZI/AAAAAAAAAIc/r-xK5ShDPPE/s1600/etnomuzeum_orbi_torun_4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-HROUIDuZI/AAAAAAAAAIc/r-xK5ShDPPE/s320/etnomuzeum_orbi_torun_4.jpg" tt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;fot. Marian Kosicki&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;strona muzeum: &lt;a href="http://www.etnomuzeum.pl/"&gt;http://www.etnomuzeum.pl/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-3982318965639656131?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/3982318965639656131/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/05/o-muzeum-o-wojnie-bydgosko-torunskiej-o.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/3982318965639656131'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/3982318965639656131'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/05/o-muzeum-o-wojnie-bydgosko-torunskiej-o.html' title='O muzeum, o wojnie bydgosko-toruńskiej, o Toruniu i nie tylko, z Hubertem Czachowskim, dyrektorem Muzeum Etnograficznego im. Marii Znamierowskiej - Prüfferowej rozmawia Ewa Gerbatowska.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S-HKzq8hV5I/AAAAAAAAAH0/4ypL8M_QNXs/s72-c/Hubert+Czachowski,+fot.+Kuba+Kopczy%C5%84ski.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-6975090952294253818</id><published>2010-04-11T10:10:00.000-07:00</published><updated>2010-05-08T10:29:31.497-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki i zapachy moich dni.'/><title type='text'>Rozmowa z pilotem...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Niestety to może być prawda, że pilot podjął niewłaściwą decyzję&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; – powiedział w rozmowie ze mną nieoficjalnie jeden z pilotów wojskowych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od wczoraj zapewne nie tylko każdy mieszkaniec Torunia, ale i każdy Polak zadaje sobie pytanie :dlaczego? Jak to się stało? Jak doszło do takiej tragedii?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego na pokładzie samolotu Tu-154M znajdowało się tak wiele osób takiego formatu? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;10 kwietnia 2010 roku o godzinie 8:56 czasu polskiego ( 10:56 czasu lokalnego), samolot Tu-154M o numerze bocznym 101, przewożący m.in. prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego wraz z małżonką i elitę ówczesnej RP na uroczystości związane z obchodami 70. rocznicy zbrodni katyńskiej rozbił się ok. 2 km od lotniska Smoleńs-Sewiernyj. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cała Polska zamarła. Niedowierzanie, cisza, ból. Mnóstwo pytań bez odpowiedzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W niedzielę postanowiłam zadzwonić do jednego z pilotów wojskowych i zadałam jedno pytanie: dlaczego?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-&lt;em&gt;Lotnisko nie było przygotowane na lądowanie w takich warunkach, nie miało odpowiedniego wyposażenia. Poza tym pilot był zapewne pod presją. Chciał wylądować i jak najszybciej przetransportować na miejsce wszystkich pasażerów na tak ważne uroczystości. Przecenił swoje możliwości.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Nie powinien był tam lądować w tak złych warunkach. Sądzę, że przyczyna będzie taka sama jak w przypadku CASY. Przynajmniej tak myślę na razie. To są na razie moje przypuszczenia.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Każdy pilot na swoim koncie błędy i niewłaściwie decyzje. Ja tez mam kilka takich, ale na szczęście nigdy nie skończyły się tragicznie&lt;/em&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Znalem dobrze kapitana tego samolotu był niewiele starszy ode mnie. &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Był dobrym pilotem. Może nawet za dobrym i zbyt przecenił swoje umiejętności. A może drugi pilot zawiódł … Niewłaściwie miał rozłożoną uwagę przy lądowaniu w takich warunkach. Tragedia a co gorsza uważam, że to będzie niestety straszny wstyd jak okaże się, że pilot popełnił błąd, wstyd na cały świat.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Taka jest na chwilę obecną moja subiektywna ocena.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Czy pilotów wojskowych obowiązują jakieś inne procedury?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-&lt;em&gt;Nie ma innych procedur, wszystkich obowiązuje to samo prawo lotnicze, które i tak jest bardzo ostre i nastawione na bezpieczeństwo.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Piloci w liniach lotniczych mają ten komfort, że ląduję na lotniskach dobrze przygotowanych, a my często musimy lądować w miejscach, gdzie nie ma żadnej infrastruktury.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Ja po prostu nie mogę uwierzyć, że widoczność była tak fatalna, nie było żadnej pomocy z wieży i pilot mając tylu tak ważnych osobistości na pokładzie postanowił zaryzykować i wylądować.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Trzeba to jakoś przeżyć. Ja mam swoje przemyślenia i wiem gdzie leży problem w systemie szkolenia i finansowania. Problemy, które doprowadziły juz do dwóch katastrof i wielu mniejszych incydentów, o których się nie mówi.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;Ewa zapewne było tak, że lądował przy takich warunkach wiele razy i wiele razy się udało, ale tym razem popełnili jakiś błąd.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Wiesz myślę, że na razie to niestosowne żeby wygłaszać swoje myśli, szczególnie takie oskarżające kogokolwiek.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Poza tym może okazać się ze nie mam racji.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;-Mam nadzieję, że tak będzie.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-&lt;em&gt;Chciałbym żeby okazało się, że to była awaria maszyny, ale obawiam się, że to mało prawdopodobne.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Zresztą 90% wypadków lotniczych za przyczynę katastrofy uznaje się czynnik ludzki, to najsłabsze ogniwo w lotnictwie&lt;/em&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Człowiek?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-&lt;em&gt;Tak człowiek. Nie zawsze jest to pilot. Czasem kontroler, obsługa naziemna, ale i czasem pilot.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Czy możesz podać mi jakiś jawny komunikat?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-&lt;em&gt;Ewa nie sądzę, żeby jakikolwiek pilot wyrazi oficjalnie swój pogląd na temat tego wypadku, do czasu aż komisja nie wyjaśni ich przyczyn, tak zachowują się profesjonaliści, poza tym ja musze być lojalny wobec swojego środowiska, które wydaje się być winne w tym przypadku….&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Składam wyrazy współczucia wszystkim ofiarom katasrofy w Smoleńsku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-6975090952294253818?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/6975090952294253818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/04/rozmowa-z-pilotem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6975090952294253818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6975090952294253818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/04/rozmowa-z-pilotem.html' title='Rozmowa z pilotem...'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-6812691968798888141</id><published>2010-04-07T08:50:00.000-07:00</published><updated>2010-05-08T10:07:38.282-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Socjologia.'/><title type='text'>Ciało i seksualność mężczyzn cz. II.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie można zaprzeczyć, że męskość jest współcześnie konstruowana „wokół konsumpcji”. Już nie tylko kobieta, ale i mężczyzna jest dziś konsumentem. Jego tożsamość jest konstruowana przez „ konsumowanie” różnych image. &lt;strong&gt;On sam jest dziś „ przedmiotem” konsumpcji.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W społeczeństwie konsumpcji postrzegamy siebie, jak i sami jesteśmy postrzegani przez pryzmat naszej cielesności. „Esse est percipi”- tak powiedział kiedyś George Berkeley. Istnieć to być postrzeganym. Postrzeganym przez kogoś. Dzisiejszą kulturę współczesną cechuje orientacja na wizualność, szczególnie tą, która uosabia ciało.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podejście do wzajemnych relacji między tym, co duchowe, a tym, co cielesne na przestrzeni kilkuset lat wyrażało się w sformułowaniu „ ja i moje ciało” i zakładało bezwzględny, wywodzący się z tradycji Kartezjańskiej dualizm. Ciało znajdowało się w posiadaniu człowieka . &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam przekonanie, że w dzisiejszej dobie wystarczy jedynie istnieć, żeby być. Odpowiedź na pytanie „kim jestem?” jest coraz powszechniej redukowana do kontekstu fizycznego- „ jestem tym, czym jest moje ciało”, „ jestem tym, co jem”.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciało we współczesnych przekazach medialnych jest ukazywane jako pozbawione wnętrza, jakichkolwiek wyższych wartości. Mamy niezaprzeczalnie do czynienia z kreowaniem, wręcz z naciskiem na to „ co widać”, na to, co materialne, cielesne. To, co myślimy, czujemy ustępuje temu „jak wyglądamy”. Stare przysłowie mówiące, że nie szata zdobi człowieka chyba odchodzi do lamusa.„ Pokaż się, a powiem ci kim jesteś” – tak czasami zwracają się „ strażnicy mody” do napotkanych przechodniów w jednym z aktualnych programów telewizyjnych stacji Zone Club. Wiele czasopism prowadzi rankingi najlepiej i najgorzej ubranych osób we wszelakich dziedzinach życia. Poddaje się je ciągłemu ostrzałowi kamer i fleszy. Efektem tej nieustannej krytyki jest coraz szersze grono osób, które przywiązują większą uwagę do tego, jak wyglądają niż do tego, co mówią i myślą. Gonią jak ciało za swoim cieniem za nierealnym i nieuchwytnym ideałem ciała. Ideałem, który utożsamiany jest z „ kulturowym kapitałem”. Symbolem nas samych. Symbolem naszej osobowości, naszych cech charakteru i możliwości życiowych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciało już w raju, kiedy to wygnani -ona i on- zaczęli prowokować nawzajem swoje zmysły było symbolem amorów, słabości, namiętności i szaleństwa. Aczkolwiek męskie dużo później uzyskało pełne prawo do wyrażania emocji i wchodzenia w rolę obiektu seksualnego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak świat światem uwodzimy się nawzajem. Mężczyźni prawią komplementy, a kobiety kokietują. Ciało staje się wręcz najważniejszym centrum odczuwania przyjemności przez człowieka. Przez wieki negowana, wręcz represjonowana w naszej kulturze przyjemność, która dotyczy ciała jest dzisiaj wyniesiona na podium. Stanowi nieodłączny i istotny element naszego życia. Dzisiaj już nie szokują slogany na pierwszych stronach wielu magazynów „Jak osiągnąć orgazm”. Wiele magazynów dla młodych ludzi na łamach stron swoich magazynów tłumaczy relacje seksualne młodych ludzi, którzy odkrywają świat erotyki. Rzadko kiedy na łamach gazet opisuje się pierwszy piękny pocałunek. Wyjaśnia zachowania i emocje towarzyszące takim doznaniom. Daje się raczej gotową receptę. Gotowy przepis. Krok po kroku wyjaśnia jak osiągnąć maksimum przyjemności cielesnej. Dzisiejszy wiek charakteryzuje eksplozja różnorodnych i zarazem sprzecznych ze sobą wartości. Wielu krytyków stwierdza jednoznacznie: wchodzimy w epokę relatywizmu i chaosu. Inne stanowisko z kolei reprezentują ci, którzy uważają, że wreszcie nadszedł oczekiwany czas wolności w zakresie konstruowania własnej tożsamości i stylu życia. Chaos panuje w każdej dziedzinie i sferze życia. Wielkie ideały przyćmiewają kolorowe i „plastikowe” slogany.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Istotniejsze dzisiaj wydaje się nie to, jak coś robimy, ale jak szybko to robimy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trudno się odnaleźć w dzisiejszym chaosie. Rozmywają się wszelkie normy, zasady. Łatwiej jest chyba odpowiedzieć na pytanie: co można niż czego nie można, bo dzisiaj można prawie wszystko. Nie mówiąc już o tym, czego nie wypada. Czy ktoś się jeszcze nad tym zastanawia? Nie panowanie nad emocjami i uprawianie seksu na oczach tysięcy telewidzów wielu z nas uważa dzisiaj za zachowanie naturalne i ludzkie. Takie zachowanie nikogo dzisiaj nie szokuje. Społeczność współczesna gubi powoli cały swój szkielet moralny. Wszystko dziś jest płynne. Granice rozmyte. Kultura współczesna jest jak dmuchana bańka z kolorowymi i bulgoczącymi specyfikami. Nie liczy się szlachetność danego koloru, ale jego zdolność absorbcji. Głośność bulgotania. Zdolność przyćmienia innego. Niekoniecznie lepszego. Dzisiaj kładzie się nacisk i odczuwa presję, aby wszystko zrobić mocniej, głośniej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla każdego współczesnego człowieka taki stan rzeczy jest niepokojący. Każdy z nas współczesnych szuka całościowego obrazu zastanej rzeczywistości, ale ona jest nieklarowna, labilna, niezwykle dynamiczna. Oferuje wiele alternatyw. Często sprzecznych ze sobą. Wielu socjologów mówi dzisiaj głośno o „kryzysie tożsamości”, który paradoksalnie wynika z „nadmiaru wolności”. Każdy człowiek pragnie posiadać jasno określone poczucie tożsamości. Wiedzieć kim jest, do czego powinien dążyć. Świadomość tego, kim chce zostać określa dane cele, które musi sobie wyznaczyć. Brak jakichkolwiek klarownych zasad powoduje ogromne trudności dla wielu ludzi w ukształtowaniu swojego własnego „ja”. Medialne hasła typu: „ jestem, jaki jestem” wywołują u mnie przerażenie. Nikt z nas nie jest idealny, ale każdy z nas powinien mieć tego świadomość i dążyć do tego. Pracować nad sobą. Wiadomo prościej jest powiedzieć światu jestem, jaki jestem. Musicie mnie takiego zaakceptować, bo ja się nie zmienię. Trzeba mieć świadomość, że takie hasła nie pozostają bez echa w świadomości szczególnie młodych ludzi budujących swoją tożsamość. Życie w świecie pełnym sprzeczności wywołuje uczucie rozdarcia i wyobcowania. W końcu każdy z nas lubi mieć jasno określoną sytuację. Jasno określone i sprecyzowane normy. Określony rytm i kierunek swojego życia. Ale dana każdemu z nas rzeczywistość jest zmienna. Podobnie jak wymagania, jakie stawia przed nami. Trudno jest określić jednoznacznie odnośnie tego, kim mamy być. Do czego dążyć?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;cdn.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa Gerbatowska&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-6812691968798888141?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/6812691968798888141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/04/ciao-i-seksualnosc-mezczyzn-cz-ii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6812691968798888141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6812691968798888141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/04/ciao-i-seksualnosc-mezczyzn-cz-ii.html' title='Ciało i seksualność mężczyzn cz. II.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-8673026206220866503</id><published>2010-04-06T08:13:00.000-07:00</published><updated>2010-05-08T10:08:07.672-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Socjologia.'/><title type='text'>Ciało i seksualność mężczyzn cz. I.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ciało &lt;/b&gt;- organizm to „całość złożona z wielu scalonych i współpracujących ze sobą elementów . To inaczej zbiór komórek żywych, tworzących tkanki i narządy, których koordynatorem jest mózg. W odniesieniu do człowieka mózg- centralny układ nerwowy jest najwyżej wykształcony i stanowi podmiot nieskończonych badań. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Platon postrzegał człowieka jako stwora dwunożnego i nieopierzonego. Dysonans między takimi poglądami a dzisiejszymi jest ogromny. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciało człowieka może być największym jego atutem, jak i jego przekleństwem. Powodem upokorzenia, notorycznych kpin, a w konsekwencji wręcz życiowej porażki. Ciało może stanowić także źródło bólu chwilowego lub permanentnego i przesądzić o jakości naszego życia. Z upływem każdej sekundy naszego życia ulega starzeniu, stopniowej i nieubłaganej destrukcji prowadzącej w konsekwencji do śmierci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zbyt piękne często przyćmiewa duszę. Jak świat światem uwodzimy się nawzajem. Mężczyźni prawią komplementy, a kobiety kokietują. Demokryt uważał, że najwyższym celem dla człowieka powinna być pogoda ducha. Przeciwstawiał ją jednak rozkoszy. Proponował abyśmy osiągnęli równowagę wewnętrzną- spokój. Jego poglądy nadały kształt psychosomatyce. Z.Freud twierdził, że człowiek jest dobry, ale i zły. Ma dwa popędy: ku przyjemności i ku destrukcji ( śmierci).Przyczyną wielu chorób jest zły przepływ energii w ciele. Szukał luźnej energii. Określił ją ( tę, która daje się zarejestrować, gdy przeżywamy przyjemność) ładunkiem elektrycznym dodatnim (orygonem). Prawidłowy przepływ energii warunkuje spokój, pogodę ducha, a zły natomiast deformuje ciało. Gdy nie możemy wyrzucić z siebie złości- energia zatrzymuje się. Prowadzi to do depresji, fobii, a nawet zbrodni. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ma idealnie pięknych osobników takich jak Dawid Michała Anioła. Każdy z nas w pewien sposób jest zdeformowany. Deformuje nas często m.in. patologiczny dotyk, jak i jego brak. Już od urodzenia istotny jest dla nas kształt naszego ciała, jego waga i wzrost. Parametry te są notorycznie szacowane i porównywane do „ idealnego” wzorca istniejącego w danym czasie. Nie spełnianie któregoś z parametrów powoduje poczucie wyobcowania, co często wiąże się z kompleksami i szykanami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każdy z nas ma blizny. Fizyczne lub mentalne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciało ludzkie było degradowane przez wieki i uznawane jako miejsce i źródło grzechu, obrzydliwej fizjologii i siedlisko bakterii. Dopiero renesans, który przyniósł rozwój sztuki, szkolnictwa i zmienił mentalność. Powstały w tej dobie Dawid-antyczny heros o proporcjonalnie zbudowanym, muskularnym ciele to hołd dla ludzkiego ciała. Ten monumentalny posąg stojący dziś w galerii we Florencji to symbol niezaprzeczalnego męskiego piękna. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj ciało wkracza triumfalnie na scenę . „ Rozum”, „inteligencja”, „serce” czy też „ dusza” porównana przez Platona do niebiańskiego rydwanu, ciągniętego przez dwa konie, z których jeden zbliża się ku ziemi, a drugi ku boskim szlakom, nie są dziś zawsze postrzegane jako integralna część naszego ciała, ale wręcz jako jego dodatek. „W kulturze współczesnej tożsamość jest stopniowo wymywana z tego, co tradycyjnie nazwano umysłem lub duszą i przenoszona na „powierzchnię”- zaczyna być odgrywana przez ciało. Niekiedy w procesach wizualizacji ciała tożsamość staje się ciałem . Kres naszej tożsamości jest tożsamy ze śmiercią.” &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;cdn.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa Gerbatowska&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-8673026206220866503?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/8673026206220866503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/04/ciao-i-seksualnosc-mezczyzn-cz-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/8673026206220866503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/8673026206220866503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/04/ciao-i-seksualnosc-mezczyzn-cz-i.html' title='Ciało i seksualność mężczyzn cz. I.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-7354647850334524208</id><published>2010-03-25T03:12:00.000-07:00</published><updated>2010-05-08T10:08:33.462-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kocham kino.'/><title type='text'>Kolejny odcinek opowieści filmowej Macieja Stuhra.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wieczorem po pogrzebie, gdy leżał już w swoim dawnym pokoju z bajecznym widokiem na okoliczne łąki usłyszał klakson samochodu. Wstał i zerknął. W rozpadającym się samochodzie siedział Robert i machał do niego ręką. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Ubieraj się i chodź! Wypijemy zaległe piwo. Miłosz miał nieciekawy nastrój. Śpiącą na fotelu matkę po kolacji przeniósł z kuchennej sieni do łóżka i przez chwilę jeszcze na nią popatrzył. Nie pomyślałby nawet, że tak poruszy go pogrzeb ojca, z którym nie rozmawiał od lat. Czuł się naprawdę sam. Robert zjawił się w odpowiednim momencie, bo Miłosz snuł się po domu jak duch.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zastawiając się długo zarzucił na siebie marynarkę i wsiadł do samochodu Roberta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Dzięki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie ma za co! Pomyślałem, że jedno piwko w naszej Karczmie ze starym kumplem pomoże ci dzisiaj zasnąć. I przyjrzysz się z blisko swojej starej miłości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nataszy?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A tak Nataszy. Naszej żelaznej dziewicy. Odkąd wyjechałeś na studia nikogo innego nie miała.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Karczmie nie skończyło się na jednym browarku. W chwili, gdy Miłosz postanowił już wrócić do domu zauważył Olę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wstał i bez pytania dosiadł się do jej stolika, gdy jej znajomy wyszedł do miejsca, gdzie król chadza piechotą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Cholera tak rzadko się zdarza, że spotykasz tą odpowiednią kobietę- powiedział Miłosz. I dodał. Wszystko sprzyja. Po prostu czujesz, że wszystko gra.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-W życiu trzeba mieć jaja - powiedziała szorstko jak żołnierz Ola.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-A ja ich nie mam?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Dobra zwijamy się chłopie. Jestem skonana. Mam na dzisiaj dość. Chcę wziąć prysznic, wypić lampkę grzańca i zasnąć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Kuszące-zaśmiał się Miłosz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Bardzo śmieszne! – powiedziała wkurzona i poirytowana. -Zbieraj te swoje manele i wychodzimy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłosz założył niechlujnie marynarkę i jednym zdecydowanym haustem dopił resztę brandy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wsiadł do auta Oli i zamilkł. Siedział przez całą drogę i milczał. W radiu leciała jakaś smętna muzyka. Zabij mnie, ona to zrobi… Spojrzała na niego ukradkiem uwiedziona jego nieziemskim zapachem i włączyła płytę. Po kilku dźwiękach BETTER THE DEVIL YOU KNOW z jej ulubionej płyty Kylie Showgirl spojrzała na niego i powiedziała no!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zważając na jego minę zaczęła śpiewać. UUu … &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Wiesz zawsze marzyłam żeby wejść do sypialni w takim stroju jak Kylie na koncercie i olśnić kolesia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Nie znam tej piosenki, ale znam Kylie. Niezła dupa. Trzeba przyznać. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Moja też jest niezła- zaśmiała się Ola i zauważyła uśmiech na jego twarzy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Fajna jesteś- powiedział Miłosz wysiadając z auta, a raczej wytaczając się z niego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fajna - powiedział jeszcze raz potknąwszy się puszczając przy tym pijackie oko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyciągnął rękę i dodał na koniec- lepiej wyglądasz w dżinsach i tej rozpiętej białej koszuli.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Z tą lekko rozpiętą to mogłeś sobie darować, ale dziś ci wybaczam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Na długo przyjechałeś?spytała.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Na kilka dni. Muszę naładować akumulatory.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wysiadł. Ola zaczekała aż wejdzie do środka. Wchodząc do domu odwrócił się i machnął niezgrabnie ręką na pożegnanie. Lekko się uśmiechnął. Pomyślał, że jej się trochę spodobał pomimo tego, że wyglądał… Wyglądał jak nie on. Ale tego dnia było mu wszystko jedno. Naprawdę wszystko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wsiadając o 7 rano do auta Ola usłyszała telefon. To był telefon Miłosza. Wypadł mu wczoraj w jej aucie. Ola odebrała i nie zdążywszy powiedzieć nawet halo usłyszała wrzeszczenie jakiejś kobiety. To była ONA… Ola krzyknęła: halo! Proszę przestać się drzeć od rana! Cholera, ja to mam szczęście, pomyślała. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-To nie Miłosz. Mam na imię Ola. Za kilka minut telefon znajdzie się w jego rękach i może pani oddzwonić. Do widzenia. I rzuciła telefon na fotel.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No pięknie nie dość, że mam taki szalony dzień, to pewnie jeszcze się spóźnię zbaczając z drogi, żeby temu Mietkowi oddać telefon - burknęła do siebie po nosem i ruszyła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przed ostatnim skrętem do domu rodziców Miłosza zauważyła biegnącego rannego szaleńca. Miał piękny czarny dres i czerwoną koszulkę. Zwolniła przejeżdżając obok niego i w ostatniej chwili zauważyła, jak mężczyzna wyciąga słuchawki i macha do niej. Uśmiechnął się, a Ola zerknęła szybko, czy nie ma, aby rozmazanej szminki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Cześć- powiedział zipany i uśmiechnięty heros.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Witam-powiedziała roześmiana od ucha do ucha. Miłosz wyglądał naprawdę fantastycznie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ola wysiadła z auta i podała mu rękę na powitanie. Miłosz podniósł jej dłoń i lekko spocony ucałował.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- No, no - powiedziała ze śmiechem. Wczoraj rynsztok, a dzisiaj wyższa szkoła! Poczuła znowu jego subtelnie korzenny zapach zmieszany z zapachem porannej łąki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Co było, a nie jest nie pisze się w rejestr - odpowiedział pewnie, ale nie wyniośle. Z lekkim uśmiechem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Gdyby to było takie proste - odpowiedziała lekko zamyślona.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Śledzi mnie pani?- spytał z błyskiem w oku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Pewnie!- parsknęła ze śmiechu. Nie mam co robić!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Wow, wow- dlaczego taka zła od rana?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-A ty zawsze od rana masz dobry humor?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Staram się. Staram.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-E tam! Powiedziała zerkając na zegarek. Dobrze, że cię widzę, bo mam twój telefon. Wczoraj wypadł ci w aucie. Rano już dzwoniła jakaś wściekła kobieta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-No to teraz mi popsułaś trochę humor…&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-7354647850334524208?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/7354647850334524208/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/03/kolejny-odcinek-opowiesci-filmowej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/7354647850334524208'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/7354647850334524208'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/03/kolejny-odcinek-opowiesci-filmowej.html' title='Kolejny odcinek opowieści filmowej Macieja Stuhra.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-3719685457097892068</id><published>2010-03-01T12:23:00.000-08:00</published><updated>2010-05-08T10:09:16.942-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki i zapachy moich dni.'/><title type='text'>Wino ma nos, ciało i nogi…</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S4wiHYcsvsI/AAAAAAAAAGU/QLCcb6iCaDw/s1600-h/D300_3342-Edit.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" kt="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S4wiHYcsvsI/AAAAAAAAAGU/QLCcb6iCaDw/s320/D300_3342-Edit.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kobiety chętniej piją wino czerwone niż białe. Tak przynajmniej wynika z badań przeprowadzonych przez komitet organizacyjny salonu winiarskiego Vinexpo we Francji, Wielkiej Brytanii, Japonii, Niemczech i Stanach Zjednoczonych. I w dodatku 78 procent wina kupowanego w supermarketach, które lądują na naszych stołach to właśnie ich wybór. Badaniami objęto 4306 kobiet i ku zaskoczeniu socjologów przeprowadzających ankietę, okazało się, że najbardziej wyemancypowane są nie Francuzki a nie Amerykanki. To właśnie 92 proc. Amerykanek między 18 a 30 rokiem życia przyznało się, że piją wino co najmniej raz w tygodniu. Pod tym względem zdecydowanie wyprzedzają Niemki ( 66 proc.), Brytyjki ( 61 proc) i Francuzki ( 52 proc.).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponadto wbrew obiegowej opinii, że kobiety wolą wino białe i słodkie, w rzeczywistości kobiety wolą zdecydowanie wino czerwone i wytrawne. Tak wyraziło 79 proc. ankietowanych pań w Stanach Zjednoczonych. We Francji 64 proc., a w Japonii 60 proc.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego? Bo kobiety przy wyborze trunku Dionizosa kierują się nie jego rocznikiem, a smakiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie znam się na winach, ale muszę się przyznać, że lubię różne wina. Zarówno czerwone, jak i białe. Słodkie, półwytrawne i wytrawne. Dlaczego? Bo takie jest moje życie. Bo życie każdego z nas ma zmienny smak. Raz jest on surowy ( brut ), raz wytrawny ( sec ), a kiedy indziej ma półwytrawny( semi-dolce ) smak.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S4wiOg8JOsI/AAAAAAAAAGc/qAg7w0ROCdM/s1600-h/D300_3424-Edit.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" kt="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S4wiOg8JOsI/AAAAAAAAAGc/qAg7w0ROCdM/s320/D300_3424-Edit.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Życie niesie nam nie tylko świeży aromat złożony z czerwonych owoców i białych kwiatów, ale i dojrzałych, gotowych do zjedzenia słodkich cytrusowych i leśnych owoców o smaku najsłodszego miodu. Pamiętajmy o tym. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Francuzki traktują wino jako element tradycji i kultury, podczas gdy w innych krajach kobiety uważają je za element stylu życia i elegancji. A Polki cieszą się każdą chwilą swojego życia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa Gerbatowska&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-3719685457097892068?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/3719685457097892068/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/03/wino-ma-nos-ciao-i-nogi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/3719685457097892068'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/3719685457097892068'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/03/wino-ma-nos-ciao-i-nogi.html' title='Wino ma nos, ciało i nogi…'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S4wiHYcsvsI/AAAAAAAAAGU/QLCcb6iCaDw/s72-c/D300_3342-Edit.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-4546965087715735244</id><published>2010-02-16T10:01:00.000-08:00</published><updated>2010-05-08T10:09:37.620-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='CAFE KULTURA'/><title type='text'>Jak długo można czekać na miłość swojego życia?</title><content type='html'>Florentino Ariza w powieści kolumbijskiego pisarza i noblisty z 1982 roku czekał 51 lat, 9 miesięcy i 4 dni…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie czasami już się nie chce. Kłamię! Podnosi mi się kącik ust po lewej stronie, bo wiem, że miłość to choroba i zaraza, ale i życie. Przed nią nie można się zamknąć w sterylnej kapsule. Prędzej, czy później łapiesz się na tym, że nawet bez porannego diabelskiego espresso masz przyspieszony puls, 24-godzinny uśmiech na twarzy i wydaje ci się, że bujasz w obłokach. A jeżeli tak nie myślisz, to inni to widzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miło jest, chociaż patrzeć na takie osoby. A wracając do Florentino…Hmm…ja przed otworzeniem książki miałam w głowie inny obraz mężczyzny czekającego na miłość swojego życia. Bo ja to jestem…taka Penelopa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film też obejrzałam. Rozmarzyłam się widząc Lorenzo. Uśmiech. I być może dlatego w mojej powieści ten KTOŚ ma na imię Lorenzo…A tak naprawdę, to ciekawa jestem jak naprawdę będzie miał na imię…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż jednej miłości…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewa Gerbatowska&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-4546965087715735244?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/4546965087715735244/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/02/jak-dugo-mozna-czekac-na-miosc-swojego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4546965087715735244'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4546965087715735244'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/02/jak-dugo-mozna-czekac-na-miosc-swojego.html' title='Jak długo można czekać na miłość swojego życia?'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-5973055314252505856</id><published>2010-02-16T09:59:00.001-08:00</published><updated>2010-05-08T10:09:58.350-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='CAFE KULTURA'/><title type='text'>Moja kulturalna kawa.</title><content type='html'>A czym zachwycił się Ryszard Kapuściński?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zachwycił się nową powieścią Moje pierwsze życie Bodil Malmsten. Mnie w ręce wpadła rok temu jej Cena wody w Finstere. Rzeczywiście ciepła. I rzeczywiście można przy niej uciec od codziennego zgiełku. Uspokoić przy niej potarganą duszę, ale moja rekomendacja nie jest już tak ciepła jak Ryszarda Kapuścińskiego. Aczkolwiek zostawiłam ją u siebie na półce. I proszę mojej krytyki aż tak mocno nie brać do serca, bo ze mnie jest po prostu straszny krytyk. Ale z sercem….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co do najnowszej pozycji Bodil, to chyba każdy kocha wracać do słodkiej krainy beztroski i dzieciństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewa Gerbatowska&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-5973055314252505856?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/5973055314252505856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/02/moja-kulturalna-kawa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5973055314252505856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5973055314252505856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/02/moja-kulturalna-kawa.html' title='Moja kulturalna kawa.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-2971441989692766997</id><published>2010-02-04T10:57:00.000-08:00</published><updated>2010-05-08T10:10:38.319-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kocham kino.'/><title type='text'>Dlaczego mężczyźni boją się zaręczać? Dlaczego kobiety zapominają o tym, że mają wybór…</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie bójcie się Panowie zaręczyn. Zresztą to jeszcze nie ślub. Na zachodzie funkcjonuje już taki pomocnik „ Świętego Mikołaja”- tak go nazwijmy. Pomoże w wyborze miejsca, pierścionka, muzyki i kwiatów. Zbliża się Dzień Św. Walentego. Zatem niech wszyscy zakochani padną do stóp swoich niewiast. A z ich oczu niech polecą łzy wzruszenia wielkie jak grochy i uderzą jak szlachetne kamienie o marmur. Zatem Panowie do boju. A na stadionach tacy odważni… Powiedziała Wielka FE. Wielka Feministka. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I spokojnie, bo to nie ja. Chociaż na hasło zaręczyny odpowiadam zdecydowanie: tak. Jestem za!( uśmiech)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mężczyzna dobrego wychowania-jak mówi Krzysztof Hołowczyc powinien przyszykować garnitur, kupić pierścionek i się po prostu oświadczyć. Kurcze nie dość, że zabójczo przystojny, to i mądry pomyślałam. Pierścionek nie musi być koniecznie z brylantem, bo może być szmaragd. Żartuję oczywiście. Tak jakoś się zebrało. Zresztą nie mogłam się powstrzymać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z kolei na jednym z portali społecznościowych Thehard- bo tak się ów osobnik nazwał, stwierdził, iż nie uznaje zaręczyn. A po co następy etap- ten etap przed zaręczynami jest lepszy od tych etapów po zaręczynach? I dodaje, że każdy kolejny krok, to krok bliżej rozwodu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I może rzeczywiście jest tak jak powiedział dzisiaj w porannym programie TVN-u Jan Nowicki, że najlepsza żona to martwa żona ( śmiech). Naprawdę mnie rozbawił. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale tak naprawdę, zastanawialiście się, dlaczego mężczyznom to tak trudno przychodzi? Dlaczego tak trudno jest im nam się oświadczyć?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo mężczyźni nie lubią przegrywać? Bo boją się odpowiedzialności? Bo jak napisał J. Leon Wiśniewski, bo mają uszkodzony genom i nie potrafią być wierni?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślę, że to jest raczej bardziej skomplikowane niż nam się na pierwszy rzut oka wydaje. A może i nie? A może to jest proste?Hm…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przychodzą mi teraz do głowy słowa &lt;strong&gt;Karen Blixen&lt;/strong&gt; :&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;„ Przez całe życie czułam szczerą niechęć do kobiet żyjących z jednym mężczyzną &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i mężczyzn żyjących z jedną kobietą”.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I nie do wiary, że to mówi kobieta, ale właśnie taka była Karen Blixen. I od razu przypomina mi się piękna scena z jej Pożegnania z Afryką. Rozmowa dwojga kochających się ludzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S2sXgQhWuiI/AAAAAAAAAGE/KSap7hZdEKo/s1600-h/03+Out+of+Africa.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: right; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" kt="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S2sXgQhWuiI/AAAAAAAAAGE/KSap7hZdEKo/s320/03+Out+of+Africa.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Kiedy jeździsz na safari, spotykasz się z inną kobietą?- spytała Karen.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kurcze, bo w nas kobietach coś takiego jest, że jak jest dobrze, to szukamy dziury całym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Gdybym kogoś potrzebował byłbym z tobą- odrzekł spokojnie Denis.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Czujesz się samotny?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Czasami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Zastanawiasz się czy ja jestem samotna?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Nie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-A myślisz o mnie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Często.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Ale nie na, tyle, aby wrócić?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już go lekko zaatakowała.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Przecież wracam. O co ci chodzi?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No właśnie, o co ci chodzi. Ile razu padło takie stwierdzenie z męskich ust? Mnóstwo!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-O nic.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jesteśmy obrażone. Tak jest zazwyczaj z nami. Z kobietami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Bror poprosił mnie o rozwód.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Znalazł kogoś, kogo chce poślubić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Myślałam, że możemy zrobić to samo?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Rozwieść się?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I żeby każdy facet miał takie poczucie humoru. Kurcze poczucie humoru w związku jest bardzo ważne!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Co ślub by zmienił?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Miałabym kogoś dla siebie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Nie miałabyś!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-A, co jest złego w małżeństwie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Niektóre zwierzęta łączą się na całe życie. Gęsi…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Połączyłbym się na całe życie. Raz dziennie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Chciałabym żeby oto mnie, chociaż raz w życiu poprosił mężczyzna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Jestem z tobą, bo tak wybrałem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A nam kobietom czasami to nie wystarcza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Wolę być czasem samotny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-&lt;strong&gt;Masz wybór, ale mnie go odmawiasz!&lt;/strong&gt; Chcę być ciebie bliżej i nie będę ciebie bardziej kochał z powodu papierka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Federico Fellini&lt;/strong&gt; powiedział kiedyś, że siła kobiet leży w tym, że są w stanie uznać złudzenia za rzeczywistość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Mark Twain&lt;/strong&gt; w &lt;em&gt;Pamiętnikach Adama i Ewy&lt;/em&gt;, co prawda po wielu latach, ale przyznał, że był w błędzie, jeśli chodzi o Ewę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Lepiej jest żyć poza rajem z nią, niż w raju bez niej.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tym oto pięknym stwierdzeniem pożegnam się z wami. I wiecie, co? Każdy z nas ma prawo żyć tak jak zechce. Jak powiedział Deys każda z nas kobiet ma wybór. Wybór, czy być z nim, czy bez niego, bo w związek to dwoje ludzi. Dwoje. A piękny i trwały jest wówczas, gdy jeden człowiek szanuje drugiego. Gdy jeden myśli o drugim. Drugi o pierwszym. I być może potrwa to dość długo, tak jak u Jana Nowickiego aż powie chcę być twoim mężem. Ale jakiż to będzie miało wówczas smak. I tak już naprawdę na koniec to mam nadzieję, że nie natrafię na takiego twardziela jak Jan Nowicki. Daj Boże! Bo mogę tego nie przetrwać ( śmiech).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-2971441989692766997?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/2971441989692766997/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/02/dlaczego-mezczyzni-boja-sie-zareczac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/2971441989692766997'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/2971441989692766997'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/02/dlaczego-mezczyzni-boja-sie-zareczac.html' title='Dlaczego mężczyźni boją się zaręczać? Dlaczego kobiety zapominają o tym, że mają wybór…'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S2sXgQhWuiI/AAAAAAAAAGE/KSap7hZdEKo/s72-c/03+Out+of+Africa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-5790644905703643019</id><published>2010-01-30T10:14:00.000-08:00</published><updated>2010-02-04T11:05:01.721-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/15K6P4F--TU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/15K6P4F--TU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-5790644905703643019?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/5790644905703643019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/czujecie-go-i-ta-gitara.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5790644905703643019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5790644905703643019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/czujecie-go-i-ta-gitara.html' title=''/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-6162284044517132368</id><published>2010-01-30T09:29:00.001-08:00</published><updated>2010-01-31T11:06:36.466-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'></title><content type='html'>Jestem dzisiaj taka szczęśliwa, bo o mnie myślisz, a ja o tobie...&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/E_-dTroYXo8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/E_-dTroYXo8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-6162284044517132368?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/6162284044517132368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/jestem-dzisiaj-taka-szczesliwa-bo-o.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6162284044517132368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6162284044517132368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/jestem-dzisiaj-taka-szczesliwa-bo-o.html' title=''/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-3131918307320155853</id><published>2010-01-30T08:14:00.000-08:00</published><updated>2010-05-08T10:11:49.132-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polityka.'/><title type='text'>Rok 2010 – Rok Kobiet?</title><content type='html'>&lt;b&gt;Do sejmu trafił obywatelski projekt ustawy o parytetach płci na listach wyborczych. Ustawa miała zakładać, że obowiązkowo przydzielana jest, co najmniej połowa miejsc na listach wyborczych kobietom.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie rundy. Damska i męska. Feministka- Katarzyna Kądziela kontra publicystka Liliana Sonik. Pomiędzy kobietami i mężczyznami Bronisław Wildstein. Gospodarz programu i rozjemca. Dzisiaj poruszę tylko rundę pierwszą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S2RcHz6vZ1I/AAAAAAAAAF8/BCRsvz0is14/s1600-h/D300_3327-Edit.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" kt="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S2RcHz6vZ1I/AAAAAAAAAF8/BCRsvz0is14/s320/D300_3327-Edit.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Debata na temat parytetów płciowych na listach wyborczych była naprawdę gorąca.&lt;br /&gt;Inicjatorem nowych przepisów jest Kongres Kobiet Polskich. W odpowiedzi na to inna grupa kobiet wystąpiła w Internecie pod nazwą Parytety.pl. Zmiany miałby dot. wyborów samorządowych, parlamentarnych i europejskich. Nie wszystkie środowiska kobiece są za parytetami na listach wyborczych. A wy? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Według Liliany Sonik parytety płciowe to regres wolności i demokracji. Przecież nikt dzisiaj nie zabrania kobietom zajmować wysokich stanowisk w rządzie- dodaje stanowczo i z pełnym przekonaniem. Nie zabrania, ale czy to wystarcza dzisiejszym kobietom? Kobietom, które żyją w patriarchalnym społeczeństwie. Bo przecież w takim społeczeństwem jesteśmy.&lt;br /&gt;I teraz przychodzą mi do głowy takie słowa, jak demokracja, władza i równouprawnienie.&lt;br /&gt;Czy naprawdę rozumiemy słowo demokracja poprawnie? &lt;br /&gt;Wczoraj przed snem zaczytałam się w listach Małgorzaty Domagalik i Janusza Leona Wiśniewskiego. I chyba nie ujmę tego lepiej, jak moja ulubiona pani redaktor, która powiedziała, że &lt;b&gt;nie hołduje żadnym podziałom, jeśli rzecz dotyczy szarych komórek.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Kurcze, a sondaże mówią, że tylko pięć procent kobiet ankietowanych chciałoby mieć za szefa kobietę. Znam świetne szefowe i fantastycznych szefów, ale znam też wiele patologii. Ona jest karierowiczką, pije Redbule i żąda od wszystkich rezygnacji z życia prywatnego. On jest starym kawalerem, niesmacznym kobieciarzem i mając władzę uważa, że wszystko może.&lt;br /&gt;I kurcze nic w tym dziwnego, bo taki jest świat. Tacy są ludzie. Czyli i mężczyźni i kobiety.&lt;br /&gt;Chciałbym żeby w polityce było więcej kobiet, ale zgadzam się ze stanowiskiem Pani Liliany Sonik, która uważa, że parytety ustawowe są bardzo niebezpieczne, ponieważ dzielą nas, ludzi, którzy powinni zajmować się interesem społecznym na kategorie. Jeżeli zaczniemy dzielić, to tym podziałom nie będzie końca. Zresztą jest już kilka partii, które wprowadziły już jakiś tam parytet ustawowy.&lt;br /&gt;A jak to wygląda we Francji? Tam ten system się nie sprawdził. Aczkolwiek w krajach skandynawskich mamy zupełnie inną politykę.&lt;br /&gt;Kobiety chcą mieć większy wpływ na politykę i władzę. Kurcze pióra będą leciały (śmiech).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przecież to kobieta udowodniła, że droga do sukcesu kobiety nie wiąże się z zaciskaniem pięści, ze stękaniem ofiary, czy nawet z akcją afirmatywną. Tą kobietą była Margaret Thatcher. Czy to, że była kobietą, a nie mężczyzną w czymś jej przeszkodziło? Nie sądzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Droga do sukcesu jest taka sama dla kobiet, jak i mężczyzn. Aby osiągnąć sukces trzeba ciężko pracować, być wytrwałym i trzymać się racjonalnych zasad. &lt;br /&gt;I tego życzę wszystkim. I kobietom i mężczyznom.&lt;br /&gt;Dla mnie nie istotne jest, kto rządzi w parlamencie. Ważne jest żeby robił to dobrze. Żeby to była osoba w pełni kompetentna. I naprawdę nie ma to znaczenia dla mnie, czy będzie to kobieta, czy mężczyzna. Niech po prostu wygra lepszy!&lt;br /&gt;I pamiętajmy, że tam na górze możemy bardzo szybko stracić równowagę. Zapadło mi w pamięć zdanie, które wypowiedział w Zwierciadle Paweł Śpiewak; „ przejmując władzę nad innymi, tracimy władzę nad sobą.” I co o tym myślicie?&lt;br /&gt;Władza nas psuje. I mężczyzn i kobiety. Tak samo każdego. Bez względu ma płeć, rasę, wiek, czy wyznanie.&lt;br /&gt;Władza to służba. Pamiętajmy o tym! Czy zawód polityka daje władzę? Oj oczywiście, że daje władzę, ale…no właśnie, bo zawsze jest jakieś „ale” … Daje władzę, ale nakłada na nas odpowiedzialność. A kto ją lubi? Oj nie każdy! Nie każdy potrafi ponieść konsekwencje swoich czynów i decyzji. I potem mamy takie „kwiatki”. Nie wiem, nie pamiętam, nie zaprzeczam i nie potwierdzam. Takie padają odpowiedzi przed kolejną komisją. Co to za odpowiedzi? Zabieram pani mikrofon… Cyrk nie z tej ziemi!&lt;br /&gt;I mam nadzieję, że jeżeli w polityce będzie więcej kobiet, to będą to kobiety z jajami! &lt;br /&gt;Czy są jakieś cechy, zachowania typowo kobiece? W moim słowniku nie ma cech typowo kobiecych. Są po prostu cechy ludzkie. Przecież wszyscy wiemy, że kobiety są bardziej empatyczne. Są inne. I chyba nie mamy, co się kłócić. Na miłość boską przecież jesteśmy inne niż mężczyźni. Ale inne, to wcale nie znaczy lepsze. Ryba psuje się od głowy. Zatem pamiętajmy o tym. Zachowajmy zdrowy rozsądek!&lt;br /&gt;A na koniec powiem tylko jedno, żeby zakończyć z humorem. Powiem, jak Jurek Owsiak: oj będzie działo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy rok 2010 będzie rzeczywiście należał do kobiet? Zobaczymy… Kurcze, niech to będzie rok mądrych posunięć i decyzji! I tych damskich i tych męskich.&lt;br /&gt;Parlament jest emanacją społeczeństwa, jak powiedziała Katarzyna Kądziela, ale niech to będzie parlament społeczeństwa na miarę XXI wieku.&lt;br /&gt;I jeszcze na koniec scena z Seksmisji, w której.... sami zobaczcie (śmiech).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/61a3U4cUyTA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/61a3U4cUyTA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Ewa&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-3131918307320155853?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/3131918307320155853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/rok-2010-rok-kobiet.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/3131918307320155853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/3131918307320155853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/rok-2010-rok-kobiet.html' title='Rok 2010 – Rok Kobiet?'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S2RcHz6vZ1I/AAAAAAAAAF8/BCRsvz0is14/s72-c/D300_3327-Edit.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-2361616006379282032</id><published>2010-01-24T13:14:00.000-08:00</published><updated>2010-01-24T13:14:14.210-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/lRO-jfdXydg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/lRO-jfdXydg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-2361616006379282032?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/2361616006379282032/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/blog-post_24.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/2361616006379282032'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/2361616006379282032'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/blog-post_24.html' title=''/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-1328382465864709653</id><published>2010-01-22T06:49:00.000-08:00</published><updated>2010-05-08T10:12:53.591-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki i zapachy moich dni.'/><title type='text'>Kilka słów o moim dziadku i babci...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj był Dzień Babci.Dzisiaj jest Dzień Dziadka. To dzięki nim rozsmakowałam się w słowach, bo każdego wieczora czytali mi baśnie. Moje dzieciństwo pachnie poziomkami...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S1nIN1D1pII/AAAAAAAAAFk/qaZubtUpx5w/s1600-h/krzesÅ‚o.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" mt="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S1nIN1D1pII/AAAAAAAAAFk/qaZubtUpx5w/s320/krzes%C5%82o.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki mojemu dziadkowi&amp;nbsp; Edmundowi wiem, że można kochać przez całe życie jedną osobę. Wiem, co to honor, godność, pracowitość. Mój dziadek był pięknym człowiekiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S1m86RcK1CI/AAAAAAAAAFU/GaB1zuDKI0c/s1600-h/skanuj0140.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" mt="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S1m86RcK1CI/AAAAAAAAAFU/GaB1zuDKI0c/s320/skanuj0140.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawie każde wakacje spędzałam u dziadków. Uwielbiałam siedzieć wręcz godzinami na swoim żółtym nocniczku i rozmawiać z babcią&amp;nbsp; Henią i przyglądać się jej jak krząta się po kuchni. W powietrzu nad białym kaflowym piecem unosiły się cudowne zapachy. Jej szafa była zawsze pełna wprost bajecznych zapraw. Gdy tylko otwierała szafę ja już przy niej kucałam i uśmiechem wymuszałam otwarcie kolejnego słoika.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Było w niej po prostu wszystko. Gigantyczne, popękane jak stara mozaika jabłka Antonówki, które wręcz rozsadzały słoiki, białe pikle, słodkie gruszki z goździkami, nieziemsko kwaśne wiśnie, malutkie mirabelki z tysiącem pestek, pyszne rolady w sosie, konfitury ze śliwek. Była to dla mnie szafa tysiąca kolorów i smaków. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zima u nich kojarzy mi się ze światem baśni, z ciepłem, zapachem drewna dorzucanego do pieca i smakiem królewskich śliwkowych powideł. Lato to wypełniony po same brzegi dzban radości. Nigdy nie zapomnę kręcącej głową babci i uśmiechu dziadka, gdy siadałam na jego motorze i radości, gdy któregoś lata wreszcie dosięgłam nogami do pedałów. Prawie codziennie jeździliśmy na ryby. Mało rozmawialiśmy. Każdy z nas miał swoje krzesełko, wędkę, płaszcz przeciwdeszczowy i gumaki. Chyba nawet nie potrafię zliczyć ile razy złapałam jeszcze zielone orzechy laskowe na wędkę zanim nauczyłam się zarzucać spławik. Mój spławik lądował na wszystkich pobliskich krzakach i drzewach, a dziadek nigdy nie był na mnie zły. Czy lało jak z cebra czy świeciło słońce byliśmy obok siebie i chyba czuliśmy to samo. Czasami tylko burzyły mój spokój przelatujące nad wodą błyszczące i ogromne jak helikoptery ważki. Były gigantyczne i miałam zawsze ochotę puścić wędkę i ukryć się pod pelerynę dziadka, o on zawsze przekonywał mnie, ze nic mi nie zrobią. Nie byłam tego taka pewna. Pomimo tego, że były piękne nie lubiłam ich. Za szybko jak dla mnie się poruszały. Korpusy miały pomalowane chyba przez największego malarza, którego pędzel zostawiał jak na jedwabiu głęboki, czysty kolor. Pomagało mu na pewno w tym słońce, bo były błyszczące jak niejedna najdroższa fura, ale za to skrzydełka miały okropne. Duże, przeźroczyste i popękane jak stare brudne okiennice.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pięknie było nawet, gdy siarczyście padało. Siedzieliśmy w czarnych gumowych pelerynach. Deszcz uderzał w wodę, a wokół nas wypełzały ze swoich domków diabły. Czarne jak węgiel ślimaki. Kilka nawet zabrałam ze sobą i hodowałam w wielkim słoju na parapecie w kuchni. Babcia dostawała przez to szału, a dziadek z uśmiechem powtarzał: daj jej spokój. Ale moja miłość do wszelkich żyjątek zaczęła się chyba wtedy, gdy dziadek podczas zbierania poziomek zobaczył na mojej twarzy zdziwienie na widok wielkiej ropuszki. Złapał ją i powiedział, że ona się też mnie boi. Trzymał ją, a ja ją- chryste... pocałowałam. Nie pomyślałam sobie żadnego życzenia, ale za to kilka lat później wśród kamieni w Zatoce Puckiej złapałam czarną jak węgiel rybkę i poprosiłam tylko o jedno. Miała ogon jak wachlarz, a oczy duże, wyłupiaste, ale ładniutkie. Udało mi się zrobić jej zdjęcie, bo jak ją opisywałam znajomym pękali ze śmiechu. Nikt mi nie wierzył, prócz jednego znajomego, który potem opowiadał, jakie wielkie miała zęby i oczy. Teraz moja błyszcząca rybko po prostu bez żalu je cofam. Kiedyś myślałam, że pewne rzeczy się nie zmieniają. Zostają tylko wspomnienia, a uczucia pękają czasami jak bańki mydlane, z tą tylko różnicą, że jak ostry papier ścierny zostawiają rany i targają, jak huragan myśli i przeganiają nadzieję. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziadek znał chyba wszystkie piękne zakątki. Potrafił wjechać do lasu i wysadzić mnie w gąszczu malin i jeżyn. Posadzić wśród krzaków cudownie pachnących poziomek otoczonych gąszczem malin...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-1328382465864709653?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/1328382465864709653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/kilka-sow-o-moim-dziadku-i-babci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/1328382465864709653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/1328382465864709653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/kilka-sow-o-moim-dziadku-i-babci.html' title='Kilka słów o moim dziadku i babci...'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S1nIN1D1pII/AAAAAAAAAFk/qaZubtUpx5w/s72-c/krzes%C5%82o.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-7538190246315622414</id><published>2010-01-18T09:01:00.001-08:00</published><updated>2010-05-08T10:11:06.581-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki i zapachy moich dni.'/><title type='text'>Europejska Stolica Kultury 2016!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy wiecie z kim Toruń rywalizuje? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakie ma szanse? Co wygrana oznacza dla mieszkańców?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bez zapowiedzi wpadam do Wydziału Kultury i miałam przyjemność porozmawiać z dyrektorem Zbigniewem Derkowskim.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dyrektor podobnie jak ja uważa, że śmiało możemy stanąć w jednym szeregu z innymi miastami, które kandydują do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016, pomimo tego, że są to miasta o dużo większym potencjale gospodarczym. W końcu walczymy. Musimy mieć tego świadomość. Nie wiemy jeszcze, z jakim rywalem będziemy musieli się zmagać, bo do tej pory chęć wystartowania w konkursie wyraziły:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Białystok,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Lublin,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Łódź,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Poznań,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Szczecin,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Warszawa,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Wrocław. Na razie…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Polsce pierwszym miastem, które może cieszyć się tytułem Europejskiej Stolicy Kultury jest Kraków.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Konkurs oficjalnie został ogłoszony 2 października 2009 roku przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale wracając do naszej kandydatury, to musimy chyba zmienić naszą polską mentalność na chociażby europejską, bo my Polacy lubimy marudzić i narzekać. Niestety.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Musimy zastanowić się, co my możemy dać Europie. Co Toruń może dać, co może zaoferować Europie. A zaoferować możemy sporo. Toruń to nie tylko „Gotyk na dotyk”, ale niezwykłe środowisko artystyczne. To w nim mieszkają i tworzą fantastyczni malarze np. Ewa Wiśniewska- zostawia swoje dzieła w hotelach i galeriach. Szczególnie ukochała sobie kwiaty. To z Torunia pochodzi Janusz Leon Wiśniewski (autor m.in. „ Samotności w sieci”, „Losu powtórzonego”, „ Bikini”). To w Toruniu urodził się podróżnik Tonny Halik. Kto by nie chciał podążyć jego śladami?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;My stajemy do konkursu, a np. Wilno nie musiało walczyć, bo nominowało je samo państwo. Bywa i tak, bo takie jest życie, ale jak wygramy, to i nasza satysfakcja będzie większa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Musimy mieć świadomość, że urzędnicy czekają na nasze pomysły. Przy ich pomocy mogą ziścić się nasze marzenia i plany. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dyrektor dodał, że Toruń to w końcu miasto studentów. Miasto ludzi młodych! Więc ma nadzieję, że coś przełamiemy. Przełamiemy pewne bariery i konwencje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mamy mnóstwo ciekawych grup społecznych. Toruń to miasto różnych środowisk.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wierzę, że nam się uda. My, Torunianie tylko na tym zyskamy! Zatem do pracy!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-7538190246315622414?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/7538190246315622414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/europejska-stolica-kultury-2016.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/7538190246315622414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/7538190246315622414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/europejska-stolica-kultury-2016.html' title='Europejska Stolica Kultury 2016!'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-8502962119226916184</id><published>2010-01-06T13:41:00.001-08:00</published><updated>2010-01-06T13:41:27.868-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'>Better the Devil You Know.</title><content type='html'>&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Bc5mP9IvWi8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Bc5mP9IvWi8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-8502962119226916184?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/8502962119226916184/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/better-devil-you-know.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/8502962119226916184'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/8502962119226916184'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/better-devil-you-know.html' title='Better the Devil You Know.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-5102075532501242536</id><published>2010-01-06T12:57:00.003-08:00</published><updated>2010-01-06T12:58:24.924-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'>Enjoy the silence.</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/gICZ4m28KOU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/gICZ4m28KOU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-5102075532501242536?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/5102075532501242536/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/enjoj-silence.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5102075532501242536'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5102075532501242536'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/enjoj-silence.html' title='Enjoy the silence.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-728932872121849702</id><published>2010-01-05T13:21:00.000-08:00</published><updated>2010-05-08T10:13:21.394-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki i zapachy moich dni.'/><title type='text'>Za co Barack Obama dostał nagrodę Nobla?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka dni temu prezydent USA Barack Obama odebrał w Oslo pokojową Nagrodę Nobla.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przechodząc z gorącą kawą z kuchni do mojego apartamentu zatrzymałam się przed ekranem telewizora i pomyślałam: o matko! Nagrodę Nobla? To chyba lekka przesada. Popijając kawę o mało, co się nie poparzyłam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przewodniczący norweskiego Komitetu Noblowskiego Thorbjoern Jagland powiedział, iż ma świadomość, że wiele osób uważa, iż jest ona przyznawana przedwcześnie.-Ale historia obfituje w stracone okazje. To właśnie teraz mamy okazję poprzeć idee prezydenta Obamy. Dodał, iż nagroda jest apelem o działanie na rzecz nas wszystkich. A ja myślałam, że Nagrodę Nobla przyznaje się za wybitne osiągnięcia naukowe w dziedzinie fizyki, chemii, fizjologii, medycyny, literatury i za działalność na rzecz pokoju. I znowu źle myślałam. Jestem w stanie zrozumieć wiele, ale nie taką decyzję. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla mnie jest ona naprawdę kontrowersyjna. Kontrowersyjna i trochę smutna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj wczytywałam się w historię wielu fascynujących osób, o których opowiadał mi Profesor Stanisław Gorgolewski.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zatrzymałam się na dwóch noblistach, pod których okiem Profesor napisał doktorat. Profesor do dnia dzisiejszego z ogromną fascynacją opowiada o pracy i osiągnięciach Martin’a Ryle’a i Antony’ego Hewish’a. Martin Ryle był jego nauczycielem życia!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Używając technik interferometrycznych, Martin Ryle i jego koledzy określali położenie radioźródeł z dokładnością, która pozwalała odnaleźć je i badać w dziedzinie optycznej widma. Przeprowadzone przez niego zliczenia radioźródeł w stosunku do ich jasności dostarczyły silnych argumentów przemawiających za modelem ewoluującego Wszechświata.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Martin Ryle jest autorem techniki tzw. metody syntezy apertury, która pozwoliła osiągnąć położenie i obrazy radioźródeł z dużą kątową zdolność rozdzielczą przy obserwacjach z użyciem radioteleskopów o małej średnicy. W 1974 r. M. Ryle wraz z A. Hewish’em został laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki za pionierskie badania w dziedzinie astrofizyki, a zwłaszcza odegranie decydującej roli prowadzącej m.in. do odkrycia pulsarów. Uważany jest za odkrywcę kwazarów i współodkrywcę pulsarów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba zgodzicie się ze mną, że każda pracy naukowa ma kilu autorów. Tak też było podczas pracy M. Ryle i A. Hewish’a. Jako pierwszy autor został podany Hewish, a Bell jako druga autorka. Przyznanie Nagrody Nobla Ryle'owi i Hewishowi bez włączenia Jocelyn Bell było decyzją kontrowersyjną i ostro skrytykowane przez kolegę Hewisha astronoma Freda Hoyle'a. Inni zwrócili jednak uwagę na to, że w tym wypadku Nagroda Nobla została przyznana za całokształt ich prac w dziedzinie radioastronomii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I rozumiem również przyznanie takiej nagrody za całokształt, ale nie rozumiem, kiedy taka nagroda jest „apelem o działanie…” Bez względu na to, jakie by ono nie było!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powtórzę, zatem pytanie: za co Barack Obama dostał nagrodę Nobla? I muszę odpowiedzieć, że nie wiem. Co się z wami ludzie (patrz. Komitet Noblowski) dzieje?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem zła, ale większość Noblistów jest pewnie poruszona… Zresztą amerykański dziennik „ Wall Street Journal” zasugerował nawet, że prezydent powinien oddać swój medal pokojowej Nagrody Nobla.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A wy, co o tym myślicie? Czy uważacie, że znowu przesadziłam?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-728932872121849702?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/728932872121849702/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/za-co-barack-obama-dosta-nagrode-nobla.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/728932872121849702'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/728932872121849702'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/za-co-barack-obama-dosta-nagrode-nobla.html' title='Za co Barack Obama dostał nagrodę Nobla?'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-8055379107110067405</id><published>2010-01-05T13:15:00.001-08:00</published><updated>2010-05-08T10:07:11.332-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki i zapachy moich dni.'/><title type='text'>Mężczyzna- wynalazek na trudne czasy.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mężczyzna- wynalazek na trudne czasy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co by było gdyby nie było mężczyzn? Widziałbym ciemność, jak to powiedział Jerzy Stuhr w Seksmisji. Zresztą, pamiętasz kilka dni temu kazałeś mi zamknąć oczy. I spytałeś, co widzę? Załamałam cię (śmiech).Ale tak poważnie. My kobiety wprost uwielbiamy czasami przejaskrawiać i koloryzować rzeczywistość A wy mężczyźni pomimo tego, że nie jesteście w stanie odróżnić wielu odcieni kolorów, i doprowadzacie nas tym nieraz do szału, potraficie szybciej podjąć prawidłowe decyzje. Dla was jest coś czarne albo białe. Czerwone albo niebieskie. A dla nas czerwień jest czasami jak krew karmazynowa, a czasami ma kolor wina. Zresztą dla was kolor, to kolor i tyle. A dla nas kobiet dany kolor może być blady albo ciemny. Matowy lub neonowy. Nasycony, intensywny, soczysty, zgaszony itd. I mogłabym tak bez końca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Profesor Bogdan Wojcieszke w grudniowym numerze Zwierciadła stwierdził, że „mężczyzna to wynalazek na trudne czasy”. Dodał, iż mężczyźni są bardziej krańcowi od kobiet. W sumie płcie nie różnią się inteligencją, ale to właśnie więcej mężczyzn jest na krańcach skali. Jeśli spotkamy prawdziwego idiotę- powiada Profesor, to najprawdopodobniej okaże się on mężczyzną, ale podobnie jest też z geniuszami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tam, gdzie naprawdę jest ciężko- wojna, wyprawy w kosmos, posyłamy właśnie ich, mężczyzn.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uwielbiam babskie wieczory. W klubach, w saunie, kilkugodzinne pogaduchy przy kawce i lampce wina, ale nie zrobiłabym wielu kroków do przodu gdyby przy mnie nie było mężczyzny. Bo to mężczyzna potrafi do mnie dotrzeć. Powiedzieć: Ewa, musisz to zrobić. Tu i teraz. Musisz pokonać wroga. Musisz podjąć taką, a nie inną decyzję. Na bok te kobiece sentymenty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa Zwyciężysz! I pomimo tego, że my współcześnie nie wyobrażamy już sobie życia bez telefonu komórkowego, aparatu cyfrowego i Internetu, to podejrzewam, że większość kobiet nie potrafi wyobrazić sobie życia bez mężczyzn. Krystyna Prońko śpiewała kiedyś: &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;jesteś lekiem na całe zło. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I nadzieją na przyszły rok.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jesteś moją nadzieją nie tylko na 2010 rok, ale i na każdy kolejny. Bez względu na to, gdzie jesteś.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdzie jesteś?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa Gerbatowska&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-8055379107110067405?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/8055379107110067405/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/mezczyzna-wynalazek-na-trudne-czasy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/8055379107110067405'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/8055379107110067405'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/mezczyzna-wynalazek-na-trudne-czasy.html' title='Mężczyzna- wynalazek na trudne czasy.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-8534116521360094832</id><published>2010-01-05T09:11:00.001-08:00</published><updated>2010-01-05T09:11:46.530-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'>I'm gonna be alright.</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FrZvsfeapeU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FrZvsfeapeU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-8534116521360094832?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/8534116521360094832/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/im-gonna-be-alright.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/8534116521360094832'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/8534116521360094832'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/im-gonna-be-alright.html' title='I&apos;m gonna be alright.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-3763637535460188807</id><published>2010-01-05T09:00:00.001-08:00</published><updated>2010-01-05T09:00:47.086-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'>Baby By Me.</title><content type='html'>&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/lpxpHQ9ggUE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/lpxpHQ9ggUE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-3763637535460188807?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/3763637535460188807/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/baby-by-me.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/3763637535460188807'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/3763637535460188807'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/baby-by-me.html' title='Baby By Me.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-7229380785235430138</id><published>2010-01-05T08:40:00.001-08:00</published><updated>2010-01-05T08:40:46.860-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'>Fuego de noche nieve de dia.</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/DWasfdfoDNM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/DWasfdfoDNM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-7229380785235430138?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/7229380785235430138/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/fuego-de-noche-nieve-de-dia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/7229380785235430138'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/7229380785235430138'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/fuego-de-noche-nieve-de-dia.html' title='Fuego de noche nieve de dia.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-6681386266077221461</id><published>2010-01-05T08:31:00.001-08:00</published><updated>2010-01-05T08:31:16.349-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'>Parla Con Me.</title><content type='html'>&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4tsjQdqeBGk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/4tsjQdqeBGk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-6681386266077221461?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/6681386266077221461/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/parla-con-me.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6681386266077221461'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6681386266077221461'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/parla-con-me.html' title='Parla Con Me.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-5855324338241651446</id><published>2010-01-05T08:28:00.003-08:00</published><updated>2010-01-05T09:20:34.867-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'>Una storia importante.</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Fw6W_DjYvvc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Fw6W_DjYvvc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-5855324338241651446?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/5855324338241651446/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/una-storia-importante.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5855324338241651446'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5855324338241651446'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/una-storia-importante.html' title='Una storia importante.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-5646515189060300408</id><published>2010-01-05T07:42:00.001-08:00</published><updated>2010-01-05T07:43:04.610-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'>CRY ME A RIVER.</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Idh1yr1SJNA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Idh1yr1SJNA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-5646515189060300408?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/5646515189060300408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/cry-me-river.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5646515189060300408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5646515189060300408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/cry-me-river.html' title='CRY ME A RIVER.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-712394065894876123</id><published>2010-01-04T15:24:00.001-08:00</published><updated>2010-01-04T15:24:28.351-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'>Freedom.</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/39Csi9PEncI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/39Csi9PEncI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-712394065894876123?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/712394065894876123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/freedom.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/712394065894876123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/712394065894876123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/freedom.html' title='Freedom.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-4387999381830624807</id><published>2010-01-04T15:12:00.001-08:00</published><updated>2010-01-04T15:12:40.055-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'>Who is it?</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/qQwFHoLMti8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/qQwFHoLMti8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-4387999381830624807?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/4387999381830624807/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/who-is-it.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4387999381830624807'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4387999381830624807'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/who-is-it.html' title='Who is it?'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-3182973535929980860</id><published>2010-01-04T15:10:00.001-08:00</published><updated>2010-01-04T15:10:24.118-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/xflw1JIctTI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/xflw1JIctTI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-3182973535929980860?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/3182973535929980860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/blog-post_9400.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/3182973535929980860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/3182973535929980860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/blog-post_9400.html' title=''/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-4768547936392938225</id><published>2010-01-04T15:08:00.001-08:00</published><updated>2010-01-04T15:08:09.425-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7qucX-ZIbMc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/7qucX-ZIbMc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-4768547936392938225?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/4768547936392938225/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/blog-post_8977.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4768547936392938225'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4768547936392938225'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/blog-post_8977.html' title=''/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-7685602746430720687</id><published>2010-01-04T15:06:00.001-08:00</published><updated>2010-01-04T15:06:03.399-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/AwMShWJlIsw&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/AwMShWJlIsw&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-7685602746430720687?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/7685602746430720687/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/blog-post_1175.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/7685602746430720687'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/7685602746430720687'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/blog-post_1175.html' title=''/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-4349373241264603381</id><published>2010-01-04T14:44:00.001-08:00</published><updated>2010-01-04T14:44:03.587-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;object width="320" height="265"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/HGC003Xz3CY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/HGC003Xz3CY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="320" height="265"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-4349373241264603381?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/4349373241264603381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/blog-post_1868.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4349373241264603381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4349373241264603381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/blog-post_1868.html' title=''/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-2595957610279417985</id><published>2010-01-04T14:41:00.001-08:00</published><updated>2010-01-04T14:41:23.809-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Kyl9F-NciQg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Kyl9F-NciQg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-2595957610279417985?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/2595957610279417985/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/blog-post_04.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/2595957610279417985'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/2595957610279417985'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/blog-post_04.html' title=''/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-4655890176578806956</id><published>2010-01-04T14:30:00.000-08:00</published><updated>2010-01-04T14:30:00.322-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka.'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/yj9a-4dBSyY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/yj9a-4dBSyY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-4655890176578806956?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/4655890176578806956/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4655890176578806956'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4655890176578806956'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/blog-post.html' title=''/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-4477216780569621886</id><published>2010-01-02T12:10:00.000-08:00</published><updated>2010-01-18T09:04:05.578-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki i zapachy moich dni.'/><title type='text'>Wymierąjacy gatunek literatury stosowanej-list…</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz-qhNq-sYI/AAAAAAAAAE0/QhvP9OgKs78/s1600-h/listy.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz-qhNq-sYI/AAAAAAAAAE0/QhvP9OgKs78/s320/listy.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Trzy lata temu spotkałam Kogoś, kto do mnie pisze do dziś. Ten Ktoś jest moim Mistrzem. Ten Ktoś pozwolił mi otworzyć okno w mojej duszy. Ten Ktoś nie pisze, ale maluje słowami. Maluje najpiękniejsze, jakie w życiu widziałam obrazy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdą podróż zabieram zawsze jedną z Jego książek, po to, aby bez względu na to, gdzie jestem, móc wieczorami rozsmakować się Jego słowami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz-nPjXFNFI/AAAAAAAAAEc/sU1yJ9MQyag/s1600-h/skanuj0003.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz-nPjXFNFI/AAAAAAAAAEc/sU1yJ9MQyag/s320/skanuj0003.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Listy są, jak napisał Profesor pożółkłe, ale pokorne. Wnoszą do naszego życia radość, wrażliwość, mądrość, refleksję i wsparcie. Kilka dni Ryszard Maciej Łukaszewicz, bo o Nim właśnie mowa, przeniósł ze swojej szuflady starej komody do Szuflady Maciejki kilka papierowych zadrukowanych łódeczek, które płyną z duszy do duszy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz-o5tleG_I/AAAAAAAAAEs/4aa4D-oHClU/s1600-h/skanuj0010.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz-o5tleG_I/AAAAAAAAAEs/4aa4D-oHClU/s320/skanuj0010.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dziękuję Panie Profesorze za wszystkie listy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I dziękuję za kawałek mnie w Pana książce.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;To dla mnie zaszczyt!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Ewa Gerbatowska&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-4477216780569621886?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/4477216780569621886/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/wymierajacy-gatunek-literatury.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4477216780569621886'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4477216780569621886'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/wymierajacy-gatunek-literatury.html' title='Wymierąjacy gatunek literatury stosowanej-list…'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz-qhNq-sYI/AAAAAAAAAE0/QhvP9OgKs78/s72-c/listy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-2079838394973115745</id><published>2010-01-02T05:11:00.000-08:00</published><updated>2010-05-08T10:14:01.515-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wywiady i relacje ze spotkań.'/><title type='text'>Mikroprzedsiębiorca roku 2009.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest czwartek 7.32. Pogoda tajemnicą, ale dzień zapowiada się i tak naprawdę fantastycznie.To właśnie dzisiaj mam przyjemność uczestniczyć w uroczystości wręczania nagród V edycji konkursu o tytuł MIKROPRZEDSIĘBIORCA ROKU 2009.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz9F03Z1CFI/AAAAAAAAAD8/0QTeKd4kLBI/s1600-h/gieÅ‚da.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz9F03Z1CFI/AAAAAAAAAD8/0QTeKd4kLBI/s320/gie%C5%82da.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamiętam ten dzień doskonale, jak siedziałam do późna i o godzinie 23.55 wysyłałam projekt.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Praca nad nim była dla mnie wyzwaniem, ale i ogromną przyjemnością.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tegoroczny zwycięzca firma NEXWELL z Wrocławia musiała pokonać 246 mikroprzedsiębiorców. Zwycięzca naprawdę mi zaimponował. To młody, zdolny i pełen pasji chłopak. Co prawda na swoje zwycięstwo pracował nie tylko on sam, ale potrafił znaleźć ludzi, którzy uwierzyli w niego i chcieli zbudować coś razem z nim.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Było mi niezmiernie przyjemnie patrzeć na uśmiechnięte twarze zwycięzców. Na ten blask w oku i rumieńce na twarzy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zwyciężyliśmy, ale wierzę w jedno - jeżeli ma się pasję, kocha się to, co się robi, jest się pracowitym i zaangażowanym to prędzej, czy później odniesie się sukces.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślę, że tajemnicą są te odpowiednie proporcje, no i oczywiście odrobina szczęścia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale wracając do uroczystości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powinnam w zasadzie zacząć od Pana Andrzeja Olszewskiego- Dyrektora Muzeum Żywego Piernika, bo to on jako zwycięzca jednej z edycji tego konkursu zachęcił nas do wzięcia w nim udziału.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki niemu zainteresowaliśmy się działającą od 1996 roku Fundacją Kronenberga przy Citi Handlowy. Fundacja wspiera w imieniu Banku liczne prace na rzecz dobra publicznego dotyczące m.in. rozwoju lokalnego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę przyznać, że bezpośredni kontakt z zarządem zrobił na mnie ogromne wrażenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uroczystość rozpoczęła się w Sali Notowań New Connect w gmachu Giełdy Papierów Wartościowych o godzinie 11.00 powitaniem Wiceprezesa Zarządu City Handlowy Pana Michała H. Mrożka, oraz zaskakującym raportem o sektorze polskiej mikroprzedsiębiorczości przygotowanym przez Fundację współpracującą merytorycznie z Microfinanse Centre.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Raport w skrócie przedstawił Grzegorz Galusek, dyrektor Microfinance Centre. Badanie przeprowadzono na próbie 500 mikrofirm przez Pentor Research International. Z badań wynika, że aż 44% mikrofilm spodziewa się, że liczba barier prawno-administracyjnych dla rozwoju mikroprzesiębiorczości w nadchodzącym roku będzie wzrastała. A około 60% ankietowanych już dzisiaj potwierdza istnienie takich barier i wskazuje je jako główne przeszkody utrudniające rozpoczęcie działalności gospodarczej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Badania wskazują też, że aż 79 % badanych zakładając własną firmę skorzystało z własnych oszczędności. Zatem znaczna większość dzisiejszych przedsiębiorców nie ma przekonania do korzystania z zewnętrznych form finansowania, jakimi są pożyczki i kredyty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Liczba aktywnych przedsiębiorstw mikro wynosi obecnie 1.713.194, a wskaźnik przeżycia nowo powstających firm waha się w granicach 66%.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po prezentacji badania pt.„Bariery rozwoju mikroprzedsiębiorczości w Polsce” odbyła się ciekawa dyskusja panelowa, której przewodniczył Robert Lidke- Redaktor Naczelny Gazety Prawnej. W dyskusji wzięli udział:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Krzysztof Jaczewski-Prezes Funduszu Mikro, Joanna Zalewska-Kierownik serwisu Firma.pl, Leszek Staniej- Wiceprezes Stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych, Krzysztof Łabowski-Dyrektor Departamentu Małych i Średnich Przedsiębiorstw w City Handlowy i Wojciech Szczurek- Prezydent Gdyni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozmówcy podkreślali znaczenie małych przedsiębiorstw i rozmawiali na temat narzędzi ułatwiających zakładanie nowych firm. W sumie pozytywnie ocenili perspektywy rozwoju tego sektora.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moją uwagę zwrócił szczególnie Wojciech Szczurek-Prezydent Gdyni. To osoba niezwykle prężna i zaangażowana w rozwój swojego regionu. Takiego Prezydenta Miasta naprawdę można gdańszczanom pozazdrościć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po projekcji równie ciekawego filmu przedstawiającego wszystkich laureatów miałam przyjemność porozmawiać na wieńczącym wręczanie nagród bankiecie Panią Katarzyną Przybyłą- dziennikarką Gazety Prawnej. Spotkałyśmy się przypadkiem w autobusie. I takich miłych zbiegów okoliczności życzę Państwu, jak najwięcej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miejmy nadzieję, że ten spowolniony rozwój gospodarczy, nie dotknie nas aż tak znacznie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkim przedsiębiorcom życzę znacznej hossy i odrobinę mniej prawno-administracyjnych barier.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz9GJFmeIyI/AAAAAAAAAEE/Utk2w69CT_Y/s1600-h/DSCN7444.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz9GJFmeIyI/AAAAAAAAAEE/Utk2w69CT_Y/s320/DSCN7444.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-2079838394973115745?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/2079838394973115745/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/mikroprzedsiebiorca-roku-2009.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/2079838394973115745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/2079838394973115745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2010/01/mikroprzedsiebiorca-roku-2009.html' title='Mikroprzedsiębiorca roku 2009.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz9F03Z1CFI/AAAAAAAAAD8/0QTeKd4kLBI/s72-c/gie%C5%82da.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-4963353455517693842</id><published>2009-12-25T04:38:00.000-08:00</published><updated>2009-12-25T13:05:42.561-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki i zapachy moich dni.'/><title type='text'>Przypowieści Mistrza.</title><content type='html'>W ostatnim numerze PANI &lt;strong&gt;Paulo Coelho&lt;/strong&gt; powiedział, że :&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;„ ci, którzy mają w życiu pewien projekt i gotowi są poświęcić wszystko, by zrealizować swoją Osobistą Legendę, osiągają to, czego pragną”.&lt;/strong&gt; Ważne według Mistrza jest to, by podtrzymywać płomień w sercu i mieć siłę, gdy jest trudno, bo przecież każdy z nas ma w swoim życiu takie chwile.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie pragnienia zrodzone w naszej duszy nie powstały z niczego. Racja… Ktoś je tam umieścił. A kto? Ten, kto jest miłością i życzy nam szczęścia. Życzy nam jak najlepiej. A dlaczego to zrobił? Ponieważ razem z pragnieniami dał nam narzędzia, byśmy mogli je realizować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami są w naszym życiu chwile, kiedy czujemy, że mamy związane ręce. Czujemy się bezradni i słabi. Nie mamy i nie widzimy narzędzi, ale…no właśnie. One są. I czasami potrzeba tylko czasu, aby je znaleźć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale zanim zrodzi się projekt mamy marzenia. Każdy z nas je ma. I każdy z ans ma prawo mieć marzenia, jakie chce. W końcu marzenia, to marzenia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale zastanawialiście się, jaka jest ich cena? Jaka jest cena marzeń?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto z nas płaci więcej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ten, kto je spełnia, czy ten, kto ich nie spełnia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawialiście się?&lt;br /&gt;Pewien mistrz zabrał swojego ucznia do sklepu. Następnie poprosił, by uczeń przymierzył marynarkę, która idealnie na niego pasowała. Uczeń przymierzył ją i zachwycił się zarówno swoim wyglądem, jak i jej szlachetną jakością. Później mistrz poprosił, by uczeń przymierzył taką samą marynarkę, tylko większego rozmiaru. Uczeń przymierzył ją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ta marynarka się nie nadaje. Jest za duża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ile kosztują te marynarki?- spytał mistrz sprzedawcę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Cena jest taka sama, tylko rozmiar inny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy wychodzili ze sklepu mistrz powiedział uczniowi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Człowiek, który spełnia swoje marzenia, i człowiek, który ich nie realizuje, płacą podobną cenę. Jest zwykle bardzo wysoka. Ale w pierwszym przypadku możemy uczestniczyć w pełni w cudzie, jakim jest życie, w drugim nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paulo Coelho&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem…realizujcie swoje marzenia. Niech nikt Wam tego nie zabierze. Nikt!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyślcie o tym w te Święta. Pomyślcie o Sobie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja Wam życzę magii…&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzSyJAD-3_I/AAAAAAAAACk/ZWuawVoH2bc/s1600-h/2009+copy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzSyJAD-3_I/AAAAAAAAACk/ZWuawVoH2bc/s320/2009+copy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; fot. Almi Decor&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewa&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-4963353455517693842?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/4963353455517693842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/12/w-ostatnim-numerze-pani-paulo-coelho.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4963353455517693842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4963353455517693842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/12/w-ostatnim-numerze-pani-paulo-coelho.html' title='Przypowieści Mistrza.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzSyJAD-3_I/AAAAAAAAACk/ZWuawVoH2bc/s72-c/2009+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-6897719103566447948</id><published>2009-12-19T01:38:00.000-08:00</published><updated>2009-12-21T15:23:49.974-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wywiady i relacje ze spotkań.'/><title type='text'>KAWA z MUCHAMI.pl- relacja ze spotkania.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka minut temu wróciłam z przepysznej kawy. Miałam niezwykłą przyjemność poznać dzisiejszego wieczoru dwóch mężczyzn- &lt;strong&gt;Huberta Chmielewskiego&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;Pawła Lipińskiego&lt;/strong&gt;, autorów &lt;strong&gt;Kawy z muchami.pl.&lt;/strong&gt; Mężczyzn fantastycznych i jakże różnych. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podekscytowana popijam gorące i gęste cappuccino i nie wiem, od czego tu zacząć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z takimi mężczyznami można przegadać całą noc! Panowie, jak ja bym chciała znaleźć się z wami przy ogromnym drewnianym stole w słonecznej Toskanii jak u Ridley’a Scotta w Dobrym roku.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tle francuska muzyka, a na stole butikowe wino. Hmm…rozmarzyłam się.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Houston mamy problem! Ewa nie może wrócić na ziemię. Jakie ja masz szczęście, że spotykam takich mężczyzn na swojej drodze. A wieczór zakończyłam rozmową z osobą, która podziwiam. To szef toruńskiego Radia Plus Mateusz Pejas. Niezwykły szef i mężczyzna.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo się cieszę, że mogłam tak szczerze i otwarcie porozmawiać z Hubertem i Pawłem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkiego na blogu nie zdradzę, ale uwierzcie, że Panowie zdradzili mi kilka swoich sekretów. Słodkich sekretów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W połowie książki miałam w głowie zupełnie inne pytania do autorów książki, ale po przewróceniu ostatniej kartki wszystko się zmieniło. Czuję niedosyt. Cieszę się, że autorzy pracują dalej nad drugą częścią losów bardzo bliskich mi bohaterów. Pewne sytuacje bardzo mnie poruszyły, co ucieszyło autorów. To książka szczera. I to się da wyczuć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiem już, kto z nich jest Igorem, a kto Miodkiem. Igor rzeczywiście spędził kilka miesięcy na Florydzie i jest naprawdę fantastycznym facetem. A Miodek to mężczyzna równie intrygujący, jak jego przyjaciel. Mam nadzieję, że poznam jeszcze Damiana, bo mieszka w Toruniu. Rozmowa była dla nas w pewnym momencie niezwykle intrygująca. Przy stole dwie kobiety i dwóch mężczyzn. Ech… było słodko!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przed sobą mam jeszcze obraz poruszonego Pawła Lipińskiego, który mówi do Huberta: &lt;em&gt;a nie mówiłem, że jeszcze są takie kobiety! A nie mówiłem! Oczywiście, że są Panie Pawle.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sy0FPQyZ_XI/AAAAAAAAACE/w5n0Ijf7xDw/s1600-h/skanuj0002.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sy0FPQyZ_XI/AAAAAAAAACE/w5n0Ijf7xDw/s320/skanuj0002.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Książkę czyta się świetnie. Spędziłam z nią dwa zimowe wieczory. Po odłożeniu książki byłam zaintrygowana tym, co stanie się dalej. I już nie mogę się doczekać, kiedy w Empiku pojawi się kolejna część historii jakże prawdziwej. &lt;br /&gt;Panowie moje wyrazy uznania&lt;br /&gt;Ewa Gerbatowska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję, to dla mnie był niezapomniany wieczór. Samych sukcesów!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-6897719103566447948?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/6897719103566447948/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/12/kawa-z-muchamipl-relacja-ze-spotkania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6897719103566447948'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6897719103566447948'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/12/kawa-z-muchamipl-relacja-ze-spotkania.html' title='KAWA z MUCHAMI.pl- relacja ze spotkania.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sy0FPQyZ_XI/AAAAAAAAACE/w5n0Ijf7xDw/s72-c/skanuj0002.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-1190850490719532397</id><published>2009-12-13T09:04:00.001-08:00</published><updated>2009-12-21T15:25:05.441-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wywiady i relacje ze spotkań.'/><title type='text'>KAWA Z MUCHAMI.pl</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka dni temu szukając w Empiku prezentów z duszą i głębią, a w zasadzie z bogatą duszą, bo taki jest czarny nadruk na białej reklamówce z czerwoną kokardą, wpadła mi w ręce książka pt.„Co mężczyźni wiedzą o kobietach?”. Łapię książkę, otwieram, a tam tylko puste białe kartki. Pojawił się lekki zgryźliwy uśmieszek na mojej twarzy, bo chwilami rzeczywiście tak jest, ale podkreślam czasami. W końcu my jesteśmy z Wenus, a oni z Marsa. Na Marsa leci się dość długo, bo rok, ale warto!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A na Wenus?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koniec roku, to nie tylko przedświąteczna krzątanina, ale i czas, kiedy dokonujemy bilansu. Bilansu danego roku, a czasami i życia. Takiego bilansu dokonałam i ja. Kolejna kawa z przyjaciółkami i słodko-gorzka rozmowa. Ja o swoich planach na przyszłość, a one o swoich partnerach. Ale o tym nie teraz.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Środową kawę wypiłam z Małgosią. Kawka z ekspresu, ciasteczka i czekolada. Rozmawiamy o życiu, pracy, moich planach i oczywiście o mężczyznach. A jakże. I nagle Małgosia patrzy na mnie i pyta: Ewa, a czytałaś już KAWĘ z MUCHAMI.pl? Coś mi się obiło o uszy Gośka, ale nie czytałam. To książka Huberta Chmielewskiego. Za kilka dni przyjeżdża do Torunia i chciałabym cię z nim poznać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;KAWA z MUCHAMI.pl&lt;/strong&gt; to historia trudnej miłości, która dojrzewała na portalu Nasza-klasa. Taki widnieje napis na obwolucie książki. Kupiłam i kończę czytać. W głowie mam mnóstwo pytań do autora. Zresztą już sam tytuł jest jakiś… męski. Jak umawiam się z dziewczynami, to zawsze jak dzwonią mówią: Ewuń musimy umówić się na kawusię. Brzmi to słodko. Słodko i ciepło. Szczególnie jak te słowa wypowiada Ulka. Ale kawa z muchami? Pomyślałam sobie, co to za tytuł? Aczkolwiek kawa to kawa. Bez względu na to, czy jest z ekspresu, białą pianką, cynamonem i brązowym cukrem, czy z muchami. Są osoby, które nie lubią kawy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale nie trzeba lubić kawy żeby przeczytać Kawę z Muchami.pl Huberta Chmielewskiego. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zadziwiające, ile może zmienić jedna informacja- przeczytałam na stronie 51. A zadziwiające Panie Hubercie. Odłożyłam książkę i zaczęłam rozmyślać. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka dni temu zadzwonił do mnie po latach znajomy. Znalazł mnie na Naszej klasie. Pamiętam jak dzisiaj, jak kłóciłam się z nim zażarcie. Chyba o wszystko. Pamiętam doskonale tego wysokiego Daniela z długimi włosami. I Waldka. Ewa cześć, to ty? –pyta Daniel. Tak to ja-odpowiedziałam mężczyźnie po drugiej stronie słuchawki. Ewa jestem bardzo szczęśliwy! Mam syna!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomyślałam sobie, że to cudowne! &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ty masz męża, dzieci? Nie- odpowiedziałam z uśmiechem. No coś ty? Żartujesz? Nie-powtórzyłam. To nie możliwe. A jednak. Kurcze! Ewa! Na pewno niedługo kogoś spotkasz! Na każdego przyjdzie czas.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A propos Naszej klasy. Dzięki niej dwa lata temu udało mi się dotrzeć do jednego dżentelmena. Adriana. Fantastyczny facet. Czasami do siebie piszemy. Cudownie jest zobaczyć, że z grzecznego i mądrego chłopca wyrósł prawdziwy dżentelmen. Cudownie jest też dostać po latach różę od kolegi, który się w nas kochał…&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozmowa Kasi i Igora coś mi przypomniała. Przypomniała mi te niesamowite emocje, kiedy widziałam w skrzynce kolejną wiadomość od Piotra. I pamiętam do dziś minę Magdy, która starała się mnie uspokoić. Ewa, no daj spokój! – powtarzała ze śmiechem, ale ukradkiem zerkała na moją twarz, jak czytałam kolejną wiadomość od niego i po chwili jakby od niechcenia pytała; co tam znowu ci nabazgrał? Magda przysłał mi swoje zdjęcie. Magda zerwała się z krzesła. Dawaj, pokarz! O matko!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zawsze marzyłaś o takim facecie- powiedziała z błyszczącymi oczami. On jest…no właśnie Magda. Orłem!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z Piotrem spotkałam się tylko raz…Ale do końca życia go zapamiętam.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz ciekawa jestem, co wydarzy się dalej między Kasią i Igorem. Jestem trochę młodsza od Kasi, ale wiem już jedno, jak powiedział do mnie Piotr. Inny Piotr: Ewa nigdy nie mów nigdy! I to wzięłam sobie naprawdę do serca. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Panie Hubercie…do zobaczenia we wtorek na lunchu i pysznej kawie bez much.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-1190850490719532397?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/1190850490719532397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/12/kawa-z-muchamipl.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/1190850490719532397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/1190850490719532397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/12/kawa-z-muchamipl.html' title='KAWA Z MUCHAMI.pl'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-5611702613624822645</id><published>2009-12-11T12:08:00.001-08:00</published><updated>2009-12-21T15:20:02.220-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wywiady i relacje ze spotkań.'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;strong&gt;Nie trzeba lecieć na Księżyc żeby znaleźć się wysoko nad ziemią. Wystarczy mieć oczy szeroko otwarte na świat i trochę szczęścia żeby na swojej drodze spotkać niezwykłego człowieka.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Takiego, jakim jest właśnie Stan. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzAAkDSGomI/AAAAAAAAACM/XFeaZIrsAkI/s1600-h/DSCN1596.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzAAkDSGomI/AAAAAAAAACM/XFeaZIrsAkI/s320/DSCN1596.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Moja przygoda z &lt;strong&gt;Profesorem Stanisławem Gogolewskim,&lt;/strong&gt; bo właśnie to o nim mowa, a właściwie Stan’em Gorgolewskim zaczęła się dość nietypowo.&lt;br /&gt;Poznaliśmy się wydawałby się dość prozaicznie w autobusie. Ja wracałam z pracy, a profesor wracał z pod toruńskich Piwnic. To tam w Piwnicach zostawił wiele lat temu swoje serce. Zjeździł prawie cały świat, ale zawsze do nich wracał. Do miejsca, w którym wszystko się zaczęło.&lt;br /&gt;Ale wracając do naszego spotkania.&lt;br /&gt;Nie pamiętam dokładnie, czy to był wtorek, czy środa, ale pamiętam doskonale twarz Profesora.&lt;br /&gt;Pogoda była dość nieprzyjemna. Było szaro i zimno, a ja marzyłam żeby jak najszybciej znaleźć się w domu i zasiąść z gorącą herbatą z imbirem i książką w ręku w wygodnym fotelu. &lt;br /&gt;W połowie mojej drogi do domu dosiadł się do mnie prawdziwy dżentelmen. W długim ciemnym płaszczu i wiśniową teczką pod pachą. Spytał, czy obok mnie może usiąść. Poczekał na moją odpowiedź i usiadł. Uśmiechnął się do mnie niezwykle ciepło i wywiązała się fantastyczna rozmowa. Od samego początku nie mogłam spuścić oka z Profesora. Nie mogłam oderwać od niego oczu.&lt;br /&gt;Wysiadając ucałował mnie w rękę i podarował wizytówkę. Trzymałam ją w ręku i nie mogłam we wszystko, co usłyszałam uwierzyć. Wizytówkę schowałam do notatnika i uśmiechem od ucha do ucha wróciłam do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzAAuclIdUI/AAAAAAAAACU/6orc7W2TBuI/s1600-h/DSCN1607.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzAAuclIdUI/AAAAAAAAACU/6orc7W2TBuI/s320/DSCN1607.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni później otrzymałam wiadomość od Profesora.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Wielce Szanowna Pani Ewo,&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Przepraszam za tak spóźnioną odpowiedź na Pani list z dnia 3.11.09.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ojejku - pomyślałam sobie. Dzisiaj już rzadko, kto tak się do mnie zwraca.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Byłem zaskoczony tak niesamowitą treścią oraz nadzwyczajną uprzejmością tak wytwornej Pani. (…)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Nie będę aż tak obszernie pisał jak Pani to zrobiła, lepiej spotkajmy się gdzieś może w Piwnicach? Jak sądzę jest to najlepsze miejsce na takie rozmowy, bo tu w zasięgu reki są autentyczne obiekty wynikłe z moich oraz Kolegów działań. Jestem zaledwie seniorem toruńskiej Astronomii ( tak i nie tylko radioastronomii). Matką toruńskiej radioastronomii jest Pani Prof. Wilhelmina Iwanowska, Ojcem Prof. Sir Martin Ryle z Cambridge. W 1954r. przysłała Ona mgr H. Iwaniszewskiego do II Prac. Fizyki, gdzie pracował mgr inż. Kazimierz Grzesiak oraz ja, wraz z publikacją Sir Martin’a opisującą budowę radioteleskopu z zapytaniem, czy chcielibyśmy zbudować taki radioteleskop. Odpowiedź była entuzjastyczna i tak się to wszystko zaczęło!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Pozostaje nam nic innego jak spróbować umówić się na spotkanie w Piwnicach i wybrać najlepszy wariant.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Pozdrawiam najserdeczniej i zapraszam do dyskusji, kiedy i gdzie możemy się spotkać i przygotować właściwe wielogodzinne spotkanie i dyskusję.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Życzę dalszego rozkwitu ZDROWIA, URODY I RADOŚĆI Życia na wiele dziesięcioleci.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Pozostaję wdzięczny i pełen szacunku Stan.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzAA43teHNI/AAAAAAAAACc/LoKueYbAcTs/s1600-h/DSCN1610.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzAA43teHNI/AAAAAAAAACc/LoKueYbAcTs/s320/DSCN1610.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W przeciągu kilku dni udało nam się ustalić termin spotkania, którego ja nie mogłam się doczekać.&lt;br /&gt;A jak przebiegło spotkanie? O tym będziecie mogli przeczytać w kolejnym poście na moim blogu.&lt;br /&gt;Serdecznie zapraszam. Ja i Profesor.&lt;br /&gt;Ewa Gerbatowska&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-5611702613624822645?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/5611702613624822645/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/12/nie-trzeba-leciec-na-ksiezyc-zeby.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5611702613624822645'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5611702613624822645'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/12/nie-trzeba-leciec-na-ksiezyc-zeby.html' title=''/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzAAkDSGomI/AAAAAAAAACM/XFeaZIrsAkI/s72-c/DSCN1596.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-1088245785007536556</id><published>2009-12-06T13:42:00.001-08:00</published><updated>2009-12-25T13:03:40.960-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Socjologia.'/><title type='text'>Ona i On Domagalik…</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ona w czerwieni, on w czerni. Pomiędzy nimi „i”. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;„I” bez kropki, czy z kropką?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;Myślicie, że to nie ważne?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A właśnie ważne.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Bo jeżeli nie postawimy kropki nad „i”, to wówczas ono łączy Jego z Nią.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;„I” jest o wiele ważniejsze od owej kropki,jak napisał mój ukochany Profesor Ryszard Łukaszewicz.&amp;nbsp;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;Ona coś zamyka i kończy, a nie otwiera i łączy.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Przesądza o kimś lub o czymś. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Biel, czerwień i czerń w studio, a na fotelach naprzeciwko siebie siedzą Ona i On.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Czy relacja Ona i On jest taka sama, jak nasza relacja Ona czy On? &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ja szukam. Czasami szuka On. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ja pytam, On odpowiada. On pyta, a Ja czasami nie odpowiadam.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ona.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-1088245785007536556?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/1088245785007536556/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/12/ona-i-on-domagalik.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/1088245785007536556'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/1088245785007536556'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/12/ona-i-on-domagalik.html' title='Ona i On Domagalik…'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-617754998955827916</id><published>2009-11-24T12:32:00.001-08:00</published><updated>2010-01-02T10:13:56.572-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki i zapachy moich dni.'/><title type='text'>Smak Torunia.</title><content type='html'>Smak Torunia-jaki jest? Słodki, gorzki, a może … No właśnie?&lt;br /&gt;Jaki jest waszym zdaniem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawialiście się kiedyś, jaki jest smak naszego Torunia? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz-M2q5NXhI/AAAAAAAAAEM/Dq3I62vPQoc/s1600-h/WisÅa.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz-M2q5NXhI/AAAAAAAAAEM/Dq3I62vPQoc/s320/Wis%C5%82a.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Toruń smakuje dla mnie…hmmm pewnie powiecie piernikami Ale...nie!&lt;br /&gt;Toruń smakuje dla mnie… podróżami. Wchodząc do miasta urzeka mnie fioletowo -różowymi aksamitnymi kwiatami. Potem pobudza smak chrupiącymi zapiekankami i słodkimi goframi. Smak jest nieodłącznie związany dla mnie z podróżami. Tam, gdzie wyjeżdżam spotykam się z różnymi smakami. Jedne mnie intrygują, inne zaskakują, a jeszcze inne zapisują się w sercu wraz ukochanymi miejscami.&lt;br /&gt;Z mojej ostatniej podróży z Monachium przywiozłam serce. Właśnie… lawendowe serce.&lt;br /&gt;A lawenda w Prowansji to magiczne słowo…Francuzi są niezwykle dumni ze swoich fioletowych pól. Wierzą, że lawenda przynosi szczęście. A wiecie, że małżeństwo zawarte na lawendowym polu gwarantuje szczęście w miłości? &lt;br /&gt;Chociaż z tą miłością, to różnie bywa, ale myślę, że jak zjecie aromatyczne toruńskie pierniki z ukrytymi w ich środku lawendowymi powidłami, to zostaniecie w czyimś sercu na pewno niezapomniani. Bo Toruń to miasto z sercem. Miasto naprawdę z cudownymi aromatami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Krakowie na Brackiej pada deszcz, a w Toruniu na Rabiańskiej jak pada to tylko lekki jak piórko cynamonowy śnieg. A jak myślę o cynamonie, to od razu czuję świerk i dłonie całe w pomarańczy… &lt;br /&gt;Ewa Gerbatowska&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-617754998955827916?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/617754998955827916/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/smak-torunia_24.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/617754998955827916'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/617754998955827916'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/smak-torunia_24.html' title='Smak Torunia.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz-M2q5NXhI/AAAAAAAAAEM/Dq3I62vPQoc/s72-c/Wis%C5%82a.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-1732236707450706769</id><published>2009-11-20T14:25:00.000-08:00</published><updated>2010-05-08T10:20:35.473-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapach lawendy.'/><title type='text'>Kawałek mojej powieści....</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;"Zapach lawendy"&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzUiibduo7I/AAAAAAAAADM/ZurnZZ2KzLM/s1600-h/Zapach+lawendy..jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzUiibduo7I/AAAAAAAAADM/ZurnZZ2KzLM/s320/Zapach+lawendy..jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dla mojego dziadka Edmunda...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Rozdział I&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Rzym, Via Condotti 86 –Caffe Greco. Trzynasty września 2007 roku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Marchello siedział jak każdego ranka z filiżanką kawy z małym okrągłym ciasteczkiem o smaku amaretto, które zjadał zawsze na koniec. Widywałam go przy tym samym stoliku prawie każdego ranka. No prawie codziennie, bo bywały dni, kiedy siedziałam i pisałam do rana. Kładłam się nad ranem, kiedy oczy mnie już bolały, kończyły się papierosy w paczce i słychać było poranne jazgoty służby kuchennej od strony hotelowego podwórka. Ociężale wstawałam, zbierałam pogniecione kartki porozrzucane po całym pokoju i zerkałam na Pizza di Spagna. Kochałam ten widok i ten spokój. Kochałam patrzeć jak o poranku z akwamaryny woda w fontannie della Baraccia zmienia się powoli w kolor cyjanu. Połyskuje i jak najszlachetniejszy kamień odbija światło. Czasami po długim prysznicu zbiegałam po schodach na dół, brałam kawę na wynos w przydrożnej tabacerii kupowałam gazetę i siadałam na kamieniu i wpatrywałam się w ten bajeczny kolor cyjanu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;*** ****&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jego twarz nagle zaczęła drżeć. Rozdygotane ręce nie były w stanie odstawić filiżanki na mały kwadratowy talerzyk i odstawiając ją niecelnie zwrócił na siebie uwagę. Po jego twarzy spłynęła łza. Zaniepokojony i zmieszany, bo słyszał szepty kawoszy siedzących obok, zerwał się nagle i chciał wrócić. Drewniana laska z marmurową przetartą gałką, którą oparł po prawej stronie stolika przewróciła się, kiedy nerwowo jej szukał. Podbiegłam do niego. Podniosłam laskę i podałam ją. Marmurowy uchwyt włożyłam w jego dłonie i objęłam je swoimi. Dłonie miał opalone i zadbane. Skórę cieniutką jak kalka. Ale jak mnie uścisnął…Mocno uścisnął. Miałam przed oczami obraz silnego czterdziesto-parolatka. Tak na oko Marcello miał siedemdziesiąt lat. Twarz trochę zgaszoną z silnie zaznaczonymi rysami. Włosy białe, świeżo ostrzyżone i pięknie zaczesane z brylantyną do tyłu. Podziękował i wstał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Może potowarzyszę panu w drodze do domu?- zapytałam, bo trudno mi było patrząc na jego twarz odwrócić się i odejść.. Zawahał się, ale kiwnął głową potwierdzająco jakby dla świętego spokoju. Złapałam go mocno i zdecydowanie pod rękę i poszliśmy. Oddalając się od kawiarni coraz ciszej słyszeliśmy słowa i dźwięki piosenki Mou Dieu, które tak go poruszyły.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Nie lubi pan Edith Piaf? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Milczał…Westchnął tak mocno jakby było to jego ostatnie tchnienie. Poruszył wargami i wręcz zacharczał. Uścisnęłam jego ramię mocniej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Piękne jest dzisiaj prawdaż? Tyle w nim smaku życia. Tylko tutaj tak smakuje i pachnie dojrzałymi melonami. Nie przerywając dalej trzebiotałam jak najęta. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Zresztą ja to w ogóle najbardziej kocham na świecie ten plac. Wie pan, kiedyś jak byłam mała, to nawet marzył mi się mój własny pokaz mody na tych schodach. Uśmiechnęłam się zerkając na jego twarz i na chwilę przystanęłam. Szliśmy tak do końca. Ja nadawałam, a on był zmuszony mnie słuchać. Szliśmy tak chyba 10 minut, bo Marcello mieszkał dwie ulice dalej od Via Condotti. W pewnej chwili zatrzymał się, przerwał mi i powiedział: &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-to tutaj. Uwolniłam go od siebie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Grazie - odwrócił się i spokojnie odszedł. Na chwilę tylko przystanął. Odwrócił się do mnie i spytał tylko jak mam na imię. –Ewa -krzyknęłam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powtórzył moje imię badawczo. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;– Ewa… I zniknął w drzwiach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nazajutrz spotkaliśmy się ponownie. Wyglądał już lepiej. Nie zdążyłam dobrze usiąść, jak, podszedł do mnie kelner i zaprosił mnie do stolika Marcello.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zastanawiałam się długo, tylko zebrałam kartki i przysiadłam się do niego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Chciałbym panią przeprosić za moje zachowanie- powiedział bardzo łagodnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;–Nie ma za co-zbagatelizowałam i błyskawicznie odpowiedziałam, bo nie chciałam chyba powracać do tamtej sytuacji. Bałam się, że powróci ten nastrój. Nie chciałam go widzieć w takim stanie ponownie. Poza tym byłam jakaś rozkojarzona, roztrzepana i lekko zdenerwowana, bo zanim przysiadłam się do ojca Lorezno zadzwoniła moja szefowa z redakcji i krzyczała jak oszalała, że nie o takie felietony jej chodziło. Kurcze, a przygotowałam ich już na kolejne 3 miesiące i cieszyłam się, że mogę zająć się swoją powoli powstającą książką. Kartka po kartce od kilku miesięcy. Noc po nocy coś dokładałam. Czasami przed zaśnięciem nie mając już siły zapalałam małą lampkę, która dawała słabe, ale złotawo-żółte światło. Wyciągałam kartkę i brałam pierwszy lepszy mazak do ręki i gryzdałam. Właśnie gryzdałam, bo rano chcąc to przepisać klęłam jak szewc nie mogąc się doczytać nawet dwóch zdań. Pismo miałam bardzo ładne i czytelne, ale pisząc w nocy na łóżku na kartce wsuniętej między poduszką a kołdrą wszystko wydawało mi się jasne, a rano zapiski przypominały mi ślady agresywnego kruka, który pazurami umoczonymi w czarnym atramencie zaznacza swoje ślady. Ale bywały też dni, nawet w tym ukochanym przeze mnie mieście, mieście, które mnie właśnie zainspirowało mdłe. Chodziłam po Rzymie jak otępiała. Jak trup. Jak zjawa. No może nie do końca otępiała, bo w tym mieście nie można wyłączyć wszystkich zmysłów naraz. Jak nie czujesz, to widzisz, a jak nie widzisz to…czujesz. Czujesz zapiekane w piecach grzanki z czosnkiem i pomidorami. Czujesz te piękne i dobiegające co kawałek z każdego rogu aromaty. Słyszysz te małe tutejsze dzieciaczki rozbiegane od rana między restauracyjnymi stolikami. Zresztą w ogóle każdy bez wyjątku rzymianin spoglądający na poranne niebo czuje się wręcz uprzywilejowany. W Rzymie niebo jest wyjątkowe każdego dnia. Jakby nad nim była brama do niebios. Chyba nawet nie potrafię dokładnie opisać tego uczucia. Bo ogarnęło mnie w nim uczucie piękniejsze niż miłość. Jakaś wszechogarniająca wolność, na ciele czułam ciepły pocałunek słońca, które jak najwierniejszy sługa pracuje z zadowoleniem i oddaniem godzinami, a grafik ma zamalowany nadgodzinami. I ta serdeczność. Ta otwartość…Taka bijąca wprost z najszczerszego serca. Mogłabym tu zamieszkać bez chwili zawahania. Nawet bez najmniejszej szczypty wątpliwości. Bo tu mam wszystko. Wszystko…Więc, może to i dobrze, że mnie nie stać na stałe zamieszkanie w nim, bo nie szukałbym już chyba niczego w życiu. A powinnam… Chyba każdy powinien.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tego dnia, który rozpoczął się dla mnie delikatnie mówiąc nie najciekawiej zdarzyło się coś intymnego. Intymnego dla mnie i siwego już Marcello san Oninio. Marcello po wspólnie wypitej kawie zaprosił mnie do siebie na osobiście przygotowaną lodowatą i podaną z pogniecionym brązowym cukrem pyszną lemoniadę. Wchodząc do jego mieszkania, co prawda w pięknej i bogatej dzielnicy, byłam …zszokowana. Mieszkanie miał przestronne. Stare dębowe meble obszyte były butelkowo-zielonym materiałem tapicerskim z jedwabnej mory i niezwykle smacznie przełamane nowoczesnym sprzętem. Weszłam i miałam ochotę na głos powiedzieć: Marcello masz nawet taką lodówkę, o jakiej ja marzę. Z wbudowaną kostkarką do napojów!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po wejściu do mieszkania Marcello odłożył laskę i poruszał się po mieszkaniu tak jakby naprawdę widział. Pewnie i spokojnie. Na srebrnym kuchennym blacie stał na całej rozciągłości chyba możliwe dostępny dzisiaj sprzęt. Sokowirówka, ogromny, jak kombajn -ekspres do kawy, trzy tostery… Ech….czego on w niej nie miał. Pomimo starego budownictwa kuchnię miał połączoną z salonem. Usadziwszy mnie, więc na kanapie mogliśmy nadal kontynuować rozmowę i być w zasięgu swojego wzroku. Marcello stał tyłem do mnie i trzymając szklankę pod strzelającą i hałasującą niezwykle kostkarką zdjął okulary i odłożył je na środkową półkę szafki. Odwrócił się. Poprawił włosy i wtedy pierwszy raz zobaczyłam jego oczy. Nie były …ani zamglone. Rany!- wyglądał naprawdę jakby był zdrowy. Jakby …widział. Źrenice miał orzechowe. Brwi ciemne i silnie zaznaczone&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Chodź przejdziemy na taras. Wiem, że uwielbiasz mój plac- powiedział lekko uśmiechając się do mnie. Ale mówiąc „mój” zabrzmiało, to władczo. Przechodząc na taras zatrzymałam wzrok na ogromnym skórzanym fotelu, który nie pasował do reszty. Był piękny. Duży… Kurcze ogromny, bo ja zmieściłabym się w nim dziesięć razy. Był piękny. Jak nie okrzesany czarny rumak biegnący w oddali. Nad kredensem wisiały jakieś dwa obrazy. Na ostatniej półce oparte były jakiejś dyplomy lub certyfikaty. Nie wiem dokładnie, bo raz na nie zerknęłam, a moja znajomość języka nie byłą jeszcze na tyle dobra żebym w mgnieniu oka mogła je przetłumaczyć. Ale moją uwagę przykuło jedno stojące na półce zdjęcie. To był w sile wieku Marcello. Siedział właśnie na tym czarnym skórzanym fotelu i czytał gazetę. Włosy miał jeszcze ciemne i lekko kręcone. Koszulę tak jak dzisiaj lekko rozpiętą, ale buty długie, sznurowane. Siedział zaczytany. Poważny na twarzy, ale wyglądał łobuzersko, bo nogi miał nonszalancko zadarte. Jak nastolatek. Zdziwiłam się, bo chociaż był dość przystojnym sędziwym panem, ale matko- powiedziałam do siebie w myślach, ale amant. Pierwsza klasa! I miał wypisaną na twarzy jakąś szlachetność. Nie wyglądał mi na skurczy byka. Raczej na twardego, ale uprzejmego przystojniaka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Usiedliśmy na tarasie naprzeciwko siebie. W rogu balkonu przy ścianie było legowisko dla kota. Z mosiężnym pięknym obramowaniem wykonanym przez tutejszego kowala i ogromną poduchą z dużą wklęsłą dziurą. Była taka duża, że pomyślałam sobie, że śpi tam mały hipopotam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Masz kota Marcello ?- spytałam. Marcello wyciągając papierosy z kieszeni, kwęknął i powiedział: &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- hmm, a no mamy teraz siebie nawzajem. Kiedyś pomiaukiwał chłodnym już wieczorem przed drzwiami. Wpuściłem go i został &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-powiedział z uśmiechem wypuszczając dym ze słowami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zapomnę też jednego odczucia po wejściu do mieszkania Marcello. Pomimo lekkiego nieładu, bo szklanki stały w nieodpowiednich miejscach, na krzesłach były poprzewieszane swetry i krawaty, chociaż nigdy nie widziałam jego pod krawatem. W mieszkaniu było czysto. Wszystko było wręcz wypolerowane. Krawat zakładał tylko idąc do katedry na modlitwy wieczorne. Zdziwił mnie ten zaskakujący ład i nieład zarazem. Ten ład miał na imię Marina. Marina była oddaną, wieloletnią pomocą domową. Sprzątała w całej kamienicy i tak kiedyś i do niego trafiła. Marina była dość specyficzna. Raczej nie rozmawiała, nie siadała nawet po skończonej pracy na balkonie z Marcello i z nim nie gawędziła. Marina jak żołnierz. Miała zadanie do wykonania. Sprzątała szybko, ale rzetelnie i wychodziła. W czasie świąt dzwoniła tylko z grzeczności i zapewne dobroci serca i sprawdzając, czy niczego nie potrzebuje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na pogrzebie Marcello pierwszy raz widziałam, jak zrzuciła zimny i metalowy pancerz. Podeszła do mnie w grafitowo-czarnej chustce i ocierając łzy przytuliła, ale żołniersko przytuliła. Marina była niską kobietą. Niską, pulchniutką, ale silna z niej kluseczka była. Jej mąż zmarł szybko. Zostawił ją z czterema synami. Musiała, więc szybko wytrzeć łzy, otrzepać się, wstać i sama o wszystko zadbać. Zadbać o tych pięknych chłopaków. Anzelmo-pierworodny był najprzystojniejszy, ale chorowity. O dwa lata młodszy Tiziano energiczny, o rok od niego straszy Federico pogodny, a ostatni Nino wyglądał jak mały właściciel Cafe Greco Antonio. Antonio miał nawet słabość do Nino i czasami wieczorami okoliczne „klępy” snuły różne domysły, czy aby Nino to nie syn Antonio, bo przez jakiś czas przed jego urodzeniem Marina sprzątała też w kawiarni Antonia De Polinari. A Antonio kochał swoją żonę, syna i córkę, ale do Nino miał ogromny sentyment, bo Nino potrafił sobie zjednać chyba każdego. Miał niezwykły uśmiech. Łobuzerski, ale słodki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;**Lorenzo**&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uchyliłam dwu i pół metrowe skrzypiące drewniane drzwi i uderzył mnie zapach prowansalskiej lawendy i pudrowej róży rozszarpywanej esencją męskiej Dolce &amp;amp; Gabbana. Na starych stylowych meblach porozstawiane były różnorakiej wielkości szklane i kryształowe karafki z różowymi i liliowymi olejkami. Na komodzie stały grube o kwadratowych załamaniach szklanki po niedokończonej brandy. Nad komodą wisiał portret przepięknej kobiety o orzechowych oczach, urodziwych piersiach i przesyconych malinami ustach. Kobieta miała upięte delikatnie włosy. Delikatnie, ale bardzo elegancko i szykownie. To była Michelle. Matka Lorenza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wchodząc do mieszkania Marcello ujrzałam wysokiego mężczyznę zapijającego ból resztką porto. Szkło trzymał nonszalancko i tak mocno, że miałam wrażenie, ze zaraz nim rzuci o ścianę albo skruszy napiętymi dłońmi jak cienki lód. Lorenzo był wysokim brunetem o równie szlachetnych rysach jak jego ojciec. Koszulę miał lekko rozpiętą, ale wykrochmaloną po babcinemu. Siedział bez krzty życia. Jedynie w promieniach popołudniowego słońca przeciskającego się przez stare i podrapane okiennice na jego dłoni połyskiwała tarcza jego drogiego zegarka. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Buon Giono. Lorenzo?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Si… Lorenzo- odpowiedział nie odrywając oczu od jasnożółtego papieru z ostatnimi słowami ojca. Nawet nie spytał, kim jestem. Spokojnie usiadłam na krześle przy stole naprzeciw niego. Dotknęłam ręcznie wyszydełkowanej, lekko zabrudzonej po butelce z winem serwety i wyjęłam z mokrego płaszcza pudełko. Położyłam je na stole i przesuwając wolno i tempo po serwecie w kierunku mężczyzny. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-To chyba powinno należeć do Pana. Lorenzo przez chwilę oderwał wzrok od listu i spojrzał na pudełko, a potem na mnie. Otworzył z łaską, spojrzał i odstawił. Wstał. Podszedł do okna. Lekko uchylił okiennice i zapalił papierosa. Spojrzał przez półotwarte okiennice przed siebie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Więc, kim pani jest Signiora? Jedną z jego kochanek, służącą…?Powiedział to z taką pogardą w głosie, że pomimo zalewającego mnie smutku po stracie Marcello coś zagotowało się we mnie. Biła z niego wyłącznie złość, a pokój był przesiąknięty jego goryczą. Nie! Powiedziałam szybko i stanowczo. -Jestem ostatnim przyjacielem w jego życiu. -Ach tak! Pięknie! Stary dziadyga zawadiaka. Po prostu cały mój ojciec. Zapukał Enzo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;*******&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ja?...Nigdy nie wyszłam za mąż. I wtedy zapukał Lorenzo. W zmęczonych dłoniach trzymał mocno bukiet moich ulubionych żółtych i różowo-pudrowych róż, które zerwał przed chwilą. Żółte były niezwykle słoneczne i ciepłe jak słońce na Pizza Navona przy Ristorante Dolce Vita w 2007 roku, kiedy to poznałam Marchello, a różowe przypominały mi smak lawendowo-fiołkowych lodów, które z nim jadłam w Grasse. To było jego ostatnie życzenie przed śmiercią. Żebym zabrała jego do leżącego u podnóża Alp Grasse. Do jednego z najważniejszych miejsc, obok Paryża i Montpellier, gdzie produkuje się niezwykłe esencjonalne perfumy. Do miejsca najważniejszego dla niego. Miejsca gdzie poznał Michelle. Grasse do dziś słynie z najintensywniej pachnących we Francji kwiatów lawendy, jaśminu, róży stulistnej, mimozy, moich ukochanych fiołków i pomarańczy. Nigdy nie zapomnę smaku tych sino-lawendowych lodów podanych z fiołkowymi płatkami. Zapachu perfum Marcello i uścisku dłoni, kiedy oprowadzałam go po mieście. Pomimo tego, że już od dwóch lat nic nie widział wszystko miał zapisane z sercu. Spacerując stopniowo przypominały mu się odgłosy, zapachy i smaki. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spoglądając na wchodzącego Lorenzo, oderwałam wzrok i ręce od maszyny. Lekko obsunęły mi się okulary. Niezgrabnie odmawiającymi mi już niestety lekko trzęsącymi się dłońmi poprawiłam włosy i przewiązanie wełnianego długiego, swobodnego swetra. Uśmiechnęłam się do niego subtelnie i ciepło. Jak zawsze, bo wzruszał mnie każdego dnia. Każdego dnia lata, wiosny i jesieni. A zimą przynosił mi je z kwiaciarni. Gdy już nie mógł wydostać się z łóżka prosił o dostarczenie mi ich przez pielęgniarki. Przynosił mi je codziennie przez siedem cudownych lat. Czy żałuję, że spędziłam je z nim? Koniec mojego życia w przytułku dla starców? Nie! Na pewno nie. Zamieszkałam tam z nim dla niego i dla siebie. Lorenzo czasami zapominał…Resztami sił powstrzymywałam łzy, kiedy widziałam, jaki jest chwilami zagubiony. Chorował od lat na Alzheimera i zwyrodnienie stawów, tak jak ja. Byłam szczupła i samodzielna do końca, ale moje niezgrabne ręce nie pozwalały mi już pisać piórem, co tak kochałam, ale miałam jeszcze starą otrzymaną 26 lat temu w prezencie piękną maszynę do pisania, a Lorenzo swoje utwory nagrane na płycie. Nie mógł już grać. Bywały dni, kiedy z sentymentem otwierał pudło i dotykał strun. Dotykał nie tylko strun skrzypiec, ale i strun swojej duszy. Zastygał na chwilę. Czasami nawet unosił ręce, lekko i triumfalnie się uśmiechał i kłaniał publiczności, której już nie było. A ja wtedy cichutko wstawałam, nastawiłam płytę, brałam go za ręce i siadałam z nim na kanapie ciągle trzymając go mocno za rękę przyłożoną do mojego serca. Wyrywałam losowi te chwile. Wyszarpywałam je jak najczęściej się dało. Do końca jak nieubłagany komornik pukałam do drzwi i wyrywałam, od losu, co mi się należało.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z chwilą śmierci Lorenzo przyjechał po mnie syn Agnes Carol i mój ukochany siostrzeniec Fellipe. W trzy godziny przeprowadzili mnie do pięknego pokoju na poddaszu w domu Fellipe. Do pokoju, który czekał na mnie od lat. Do pokoju, który latami przygotowywała mi moja najlepsza przyjaciółka i siostra Maag.Umarła przede mną. A ja zostałam matką dla Lorenza, babcią, i prababcią. Tego lata wiele się wydarzyło. Był to dla mnie trudny rok. Rok jakiegoś końca i początku. Początku, bo tych dwóch młodych mężczyzn zabrało mnie do Rzymu. W trójkę wypiliśmy kawę w Caffe Greco. Był wrzesień i było ciepło. Niezwykle ciepło. Carol i Lorenzo byli pełni życia, a ja miałam przed oczami obraz sędziwego, ale niezwykle eleganckiego i pachnącego ojca Lorezno i słyszałam jak dawniej La Vie En Rose Edith Piaf…I chciałam nawet cofnąć czas. Przeżyć to jeszcze raz. Bo mimo, że nie byłam nigdy żoną byłam przyjaciółką, matką, babką i nawet prababką! Byłam KOCHANĄ KOBIETĄ I KOBIETĄ, KTÓRA KOCHA…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; *****&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Były w moim życiu miłości. Niektóre moje, niektóre obok,ale …bywały chwile, kiedy przez chwilę zamieszkiwały we mnie. Wtedy zawsze pisałam…Pisałam i…też byłam kochana. A gdy nie pisałam…to ja kochałam. Bo nawet, gdy nie czujesz, że ktoś cię kocha. Sama możesz kochać…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla każdej miłości …&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa Gerbatowska&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-1732236707450706769?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/1732236707450706769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/kawaek-mojej-powiesci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/1732236707450706769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/1732236707450706769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/kawaek-mojej-powiesci.html' title='Kawałek mojej powieści....'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzUiibduo7I/AAAAAAAAADM/ZurnZZ2KzLM/s72-c/Zapach+lawendy..jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-6335841003510722559</id><published>2009-11-20T14:08:00.000-08:00</published><updated>2010-05-08T10:26:34.860-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Socjologia.'/><title type='text'>Słowa...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oglądam dokument Ewy Ewart i patrzę na twarze dzieci. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mogę nie pić, nie jeść, ale nie mogę milczeć-powiedział jeden chłopców. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A my dorośli milczymy albo wypowiadamy słowa, za które nie chcemy ponosić odpowiedzialności. Wypowiadamy słowa, które prowadzą nas do nikąd. Zabijamy się słowami. Porozumiewamy się półsłówkami. Wysyłamy maile i esmsy z błędami. Rozmawiając jakoś się mijamy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Słowo to elementarna część mowy. Słowo i jego pisany, już bardziej przemyślany odpowiednik wyraz. Lubię pisać, bo chcę żebyście to czytali? Nie. Bo chcę podzielić się z wami tym, co czuję, myślę. Są uczucia, których nie jestem w stanie wyrazić słowami. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Słowami wyrażamy siebie. Czyli nie jestem czasami w stanie wyrazić samej siebie? Chyba tak… Ale pracuję nad tym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-6335841003510722559?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/6335841003510722559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/sowa.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6335841003510722559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6335841003510722559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/sowa.html' title='Słowa...'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-5625595913837612072</id><published>2009-11-20T14:06:00.000-08:00</published><updated>2010-05-08T10:06:42.212-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Socjologia.'/><title type='text'>Myśląc, sexy, nasz w głowie samochód, czy stoi przed tobą Ona? Kobieta…</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Samochód, tak samo jak kobieta wzbudza pożądanie, ale inaczej myśli nastolatek, inaczej mężczyzna mający cudowną żonę i dzieci, a jeszcze inaczej dostojny męski osobnik. Mężczyzna ciekawy, mężczyzna z klasą i doświadczeniem. Mężczyzna taki Irku, jak dziadek. Ale o dziadku opowiem wam innym razem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy samochód zdradza nasz temperament i naszą osobowość? Myślę, że tak!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najlepiej byłoby gdybym miała trzy samochody. A co tam! Myślicie, że to zbyt wiele dla jednej Ewy? Być może. Ale chyba jeszcze gorzej jest, jeżeli nic nam się nie chce. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czerwone rękawiczki sportowe, drewniana kierownica i ja w nim…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dużym, szybkim i oczywiście czerwonym! Taką widzę siebie, na co dzień. Ale nie zdradzę wam jego marki. Na razie niech zostanie moim słodkim sekretem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz-NC0Lo4YI/AAAAAAAAAEU/QEh-Owmzevo/s1600-h/samochÃ³d.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz-NC0Lo4YI/AAAAAAAAAEU/QEh-Owmzevo/s320/samoch%C3%B3d.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jaki samochód powinna prowadzić kobieta według was, drodzy Panowie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy istnieje podział na maszyny z silnikiem dla niego i dla niej? Myślę, że nie. Aczkolwiek spacerując po San Marino nie widziałam ani jednej babci za kółkiem żółtego Ferrari. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Według ankiety przeprowadzonej przez motoryzacyjny serwis internetowy dla pań- Evecars.com kobiety, które chciałby zrobić wrażenie na mężczyźnie musiałby siedzieć za kółkiem zabytkowego Mercedesa-Benz SL Roadster, Porsche 911 albo Mitsubishi Evo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobno poruszanie się takim zwycięskim retroklasykiem wzbudza u mężczyzn ogólny szacunek i podziw.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślę, że mężczyznom podoba się taka kobieta za kierownicą, która potrafi daną maszynę, tak samo, jak Jego ujarzmić…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ważne są jej umiejętności i temperament!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla jednych liczy się wygląd samochodu, niebanalny wygląd, dla innych z kolei ważne jest bogate wnętrze i wydobywające się spod maski dźwięki. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A dla was?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co was Panowie kręci?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-5625595913837612072?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/5625595913837612072/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/myslac-sexy-nasz-w-gowie-samochod-czy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5625595913837612072'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/5625595913837612072'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/myslac-sexy-nasz-w-gowie-samochod-czy.html' title='Myśląc, sexy, nasz w głowie samochód, czy stoi przed tobą Ona? Kobieta…'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/Sz-NC0Lo4YI/AAAAAAAAAEU/QEh-Owmzevo/s72-c/samoch%C3%B3d.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-3538693647816387877</id><published>2009-11-20T14:05:00.000-08:00</published><updated>2010-05-08T10:15:25.257-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki i zapachy moich dni.'/><title type='text'>Malina i jej siostra ożyna.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytając kolejny felieton Małgorzaty Kalicińskiej poczułam w ustach słodki smak malin. Otwieram znowu starą drewnianą przedwojenną szafę w kuchni babci i zastanawiam się znowu, czego skosztować. Wracam do wakacji z dzieciństwa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wspominam te chwile bajecznie. Lato, bezchmurne popołudnie, wiatr we włosach, a ja przytulam się na motorze do dziadka. Przecinamy wiejskie drogi naszym zielonym rumakiem.. Przejeżdżamy przez kukurydziane pole, dziadek odwraca się lekko do mnie i uśmiecha. Rozumiemy się bez słów. Dziadek wie, że wieczorem będę miała ochotę na żółciutką gotowaną kolbę polaną rozpuszczonym wiejskim masłem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smaki dzieciństwa są takie niewinne i…magiczne. Wspominamy chwile spędzone z osobami, które kochaliśmy i kochamy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz jest właśnie czas żeby te smaki zamknąć w słoikach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uwielbiam w mroźny zimowy wieczór zaparzyć sobie dzbanek czarnej herbaty z rozgrzewającym imbirem i upiec tosty. Posmarować je masłem i konfiturą z malinami. Smak w ustach jest nieziemski. Chrupiący tost fantastycznie harmonizuje z rozpuszczającym się aksamitnym masłem i malutkimi pestkami malin. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Polsce mamy kilka gatunków i kilkanaście odmian jeżyn i malin. Malina i jeżyna pochodzą z tej samej rodziny Rubus. Pierwsza o owocach przeważnie czerwonych, owocuje zwykle w lipcu, a druga o owocach czarnych, kilka tygodni później. Obie kochają zarośla, torfowiska i lasy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Malina właściwa ( Rubus idealis) od dawien dawna jest owocem ważnym. Robiono z niej konfitury i soki, które służyły jako lekarstwo. Dodany z niej sok do czarnej herbaty działa rozgrzewająco i napotnie. Natomiast herbatka z liści malin podziała przeciwzapalnie, stymulująco i ściągająco. Zimą doskonała jest herbatka z badyli malin. Trzeba je pokroić na kilkumilimetrowe kawałeczki i zalać wrzątkiem. Natomiast wiosną można jeść obrane ze skórki młode łodygi. Tak właśnie robili Indianie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na północy i w Sudetach możemy spotkać malinę moroszkę o żółtych, soczystych i bardzo słodkich owocach. Tą odmianę cenią sobie szczególnie Skandynawowie, Rosjanie i Eskimosi. Lapończycy przechowywali jej zapasy pod śniegiem w skórach i beczkach. Łączyli z tłuszczem i cukrem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeżyny możemy spotkać przeważnie w prześwietleniach borów mieszanych, olszyn oraz na skrajach lasów. Te czarne omszone owoce są niezwykle smaczne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mieć usta jak malina, błysk w oku i uśmiech słodki jak ożyna… &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hand made by Ewa&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-3538693647816387877?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/3538693647816387877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/malina-i-jej-siostra-ozyna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/3538693647816387877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/3538693647816387877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/malina-i-jej-siostra-ozyna.html' title='Malina i jej siostra ożyna.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-1142551694834159265</id><published>2009-11-17T09:03:00.000-08:00</published><updated>2010-05-08T10:14:57.526-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki i zapachy moich dni.'/><title type='text'>Bieg skądś-dokądś.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Popijam gorącą herbatę i siedzę zamknięta w domu. Jest, co prawda chłodno, ale ja miałabym ochotę wybrać się na spacer. I nie na taki, na jaki mnie zapraszałeś kilka dni temu do lasu, ale na wędrówkę wśród kamienic. Lubię wcześnie rano albo w godzinach, kiedy wszyscy pracują spacerować w środku miasta z gorącą bagietką pod pachą, kubkiem cappuccino, książką w torebce i świeżą prasą. Lubię mieć wolne w środku tygodnia i spacerując niespiesznie w środku miasta obserwować ludzi. Przysiąść na jakimś skwerku i rozmyślać. Tak po prostu i zwyczajnie. Nie spieszyć się. Usiąść. Spojrzeć na dziobiącego kawałek chleba gołębia, spojrzeć na niebo, na stary mur. Przerwać ten bieg skądś-dokądś. Cieszyć się tym, co mam. Jestem, co prawda sama, ale mam w sobie nadzieję i radość. Znam lepiej samą siebie. Potrafię zachwycić się niebem, rozsmakować się w codzienności niczym wytrawny buddysta. W życiu czasami ważna jest chwila. Dana chwila, która ważniejsza jest od przyszłości, do której biegniemy i od przeszłości, od której czasami do końca życia musimy uciekać. Nie chce mi się czasami biec ani uciekać. Chce mi się po prostu być. Tu i teraz. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa Gerbatowska&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-1142551694834159265?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/1142551694834159265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/bieg-skads-dokads.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/1142551694834159265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/1142551694834159265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/bieg-skads-dokads.html' title='Bieg skądś-dokądś.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-1521354334805931001</id><published>2009-11-17T09:02:00.000-08:00</published><updated>2009-12-06T12:42:30.950-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Socjologia.'/><title type='text'>Kryzys męskości…</title><content type='html'>„ Kryzys męskości w kulturze współczesnej” Zbyszko Melosika to z pewnością warta kilku wieczorów pozycja o płci męskiej, która porusza kilka ciekawych jej aspektów w różnych kontekstach i na różnych płaszczyznach. Chociaż sam autor przyznaje, że nie jest to książka przeciwko kobietom- ja w niektórych momentach odniosłam inne wrażenie. Nie zgadzam się do końca z opinią autora, że to kobiety „zmuszają” mężczyzn do operacji plastycznych. Iż są oni pod ich permanentną presją. Zapewne ma to jakiś wpływ na ich dbałość o cielesność, ale chyba nie aż taki. &lt;br /&gt;Nie ma idealnie pięknych osobników takich jak Dawid Michała Anioła. Każdy z nas w pewien sposób jest zdeformowany. Deformuje nas często m.in. patologiczny dotyk, jak i jego brak. Już od urodzenia istotny jest dla nas kształt naszego ciała, jego waga i wzrost. Parametry te są notorycznie szacowane i porównywane do „ idealnego” wzorca istniejącego w danym czasie. Nie spełnianie któregoś z parametrów powoduje poczucie wyobcowania, co często wiąże się z kompleksami i szykanami.&lt;br /&gt;Każdy z nas ma blizny. Fizyczne lub mentalne. Ciało ludzkie było degradowane przez wieki i uznawane jako miejsce i źródło grzechu, obrzydliwej fizjologii i siedlisko bakterii . Dopiero renesans, który przyniósł rozwój sztuki, szkolnictwa i zmienił mentalność. Powstały w tej dobie Dawid-antyczny heros o proporcjonalnie zbudowanym, muskularnym ciele to hołd dla ludzkiego ciała. Ten monumentalny posąg stojący dziś w galerii we Florencji to symbol niezaprzeczalnego męskiego piękna. &lt;br /&gt;Jeden z czołowych współczesnych psychologów Wojciech Eichelberger w rozmowie z dziennikarką Renatą Dziurdzikowską stwierdził, że każdy z nas może być piękny bez względu na to, jak wygląda i jak jest ubrany. Piękny jest ten, kto się nim czuje. Pięknymi jesteśmy wówczas, gdy jesteśmy pogodzeni z samym sobą, lubimy siebie i swoje ciało, bez względu na to, jak się ono ma do aktualnie obowiązujących standardów. Piękny człowiek nie patrzy w lustro, aby dojrzeć swoje piękno. Jest piękny wewnętrznie. „ Z kobietami, i w ogóle ze wszystkimi ludźmi, jest tak jak z drzewami. Tyle drzew, każde inne-dąb, brzoza, buk, osika czy sosna- i każde na swój sposób piękne.” W wywiadzie dodaje, iż już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z pięknym człowiekiem. Widać to po sposobie, w jaki się porusza, jak patrzy na świat, jak się uśmiecha, jak używa swojego głosu. Widać to po nim, że daje sobie pełne prawo do tego, by istnieć i cieszyć się życiem, będąc tym, kim jest. &lt;br /&gt;„ Piękny” nie musi się do niczego i do nikogo dostosowywać. Nie traktuje swojego ciała, jak przedmiotu, który ma spełniać jakąś określoną rolę. „Piękny” nigdy nie jest niewolnikiem mody. „ Piękny” to nie playboy, który musi być ubrany według najnowszych wskazówek dyktatorów mody. Nie jest nastawiony na to, żeby swoim wyglądem sprawiać wrażenie. Może być oczywiście, jak to dzisiaj się mówi trendy, ale nie po to, by wzbudzać swoją wizualnością zachwyt, ale po to, by dobrze się czuć. By być w danym towarzystwie akceptowanym. Ubiór „pięknego” może być ponadczasowy, ale dostosowany do danej sytuacji. Pożądany przez dane osoby w określonym miejscu i czasie. Każdy z nas wie intuicyjnie, w czym czuje się dobrze. Co dla niego jest najlepsze? Mówiąc prozaicznie,          w czym jest mu do twarzy. Traktuje się, więc podmiotowo. Często chcąc zrobić na kimś wrażenie uprzedmiotowiamy nas samych. Sprawiamy idealne, aczkolwiek ulotne wrażenie na kimś, kogo akceptacji w danym momencie pożądamy.&lt;br /&gt;Media często kreują idealnych osobników, aczkolwiek mądry człowiek w głównej mierze przy wyborze partnera życiowego nie kieruje się idealnymi fizycznymi proporcjami. W życiu mniej istotne jest ciało, któremu urokowi często ulegamy. Liczą się cechy wyższego rzędu- cechy charakteru, piękno umysłu i serca. To przywary, które zależą od nas samych. To my jesteśmy w głównej mierze ich twórcami.&lt;br /&gt;Kiedyś jak pisze Z. Melosik rzeczywiście mężczyzna był poza lustrem oraz ostrzałem kamer i fleszy aparatów, ale wszystko się zmienia. Życie to proces. Proces dynamiczny. Proces, który niesie wiele zła, ale i wiele nowego. Niekoniecznie złego. Dzisiaj nie tylko kobiety, ale i mężczyźni, więc każdy z nas jest śledzony przez lustra, kamery i media. Nieustannie poszukuje się jego słabych stron w sferze intelektualnej, emocjonalnej i seksualnej.&lt;br /&gt;Zbyszko Melosik poruszył także współczesny problem konstruowania męskości wokół konsumpcji. Już nie tylko kobieta, ale i mężczyzna jest dziś konsumentem. Jego tożsamość jest konstruowana przez „ konsumowanie” różnych image. On sam jest dziś „ przedmiotem” konsumpcji. W społeczeństwie konsumpcji postrzegamy siebie, jak i sami jesteśmy postrzegani przez pryzmat naszej cielesności.&lt;br /&gt;„ Esse est percipi”- tak powiedział kiedyś George Berkeley. Istnieć to być postrzeganym. Postrzeganym przez kogoś. Zgadzam się z autorem, że dzisiejszą kulturę współczesną cechuje orientacja na wizualność, szczególnie tą, która uosabia ciało.&lt;br /&gt;Kiedyś nie uchodziło mężczyźnie bycie chorym. Kiedyś był on herosem. Twardym, zdecydowanym i po prostu męskim. Niezniszczalnym. „Nie chorował”. Ginął z tarczą lub na tarczy, a jego ciało zdawało się stanowić „ stalowy pancerz”. Dawny mężczyzna musiał być  odporny na ból i choroby, które jeżeli go już dopadły- zwalczał siłą własnej woli i własnego organizmu. W dzisiejszej dobie medykalizacji i farmakologizacji życia taki mężczyzna odchodzi do lamusa. Coraz częściej puka do drzwi lekarza i szuka lekarstwa na nie tylko istniejące, ale i wyimaginowane schorzenia. Jego ciało i tożsamość są w swoisty sposób feminizowane. Mężczyźni są postrzegani tak samo, jak kobiety- jako jednostki kruche i słabe. Dr Quinn nie wzbudziłaby dzisiaj konsternacji. Rosnąca feminizacja profesji medycznych powoduje, że dzisiaj właśnie to kobiety stają się ekspertkami w kwestii męskiego ciała.  Powoduje to nie tylko poczucie wstydu i zażenowania podczas bezpośredniego badania, ale w skali masowej przyczynia się do zmian relacji społecznych między obu płciami. &lt;br /&gt;Medykalizacja męskiej tożsamości prowadzi do redukcji coraz większej ilości problemów i zachowań ludzkich do kategorii biomedycznych. W konsekwencji coraz więcej problemów dotyczących sfery fizycznej jak i psychicznej człowieka ma być rozwiązywana przez magiczną tabletkę, co wywołuje uczucie bezradności i uzależnienia u wielu mężczyzn. Nasza egzystencja zdominowana przez farmakologię nabiera charakteru „klinicznego”. Ciągle powstają nowe „symptomy” i „syndromy”. Współczesny mężczyzna zamiast „ zdobywać świat” i „cieszyć się życiem” wpatruje i wsłuchuje się w swoje ciało. Nasłuchuje nadejścia kolejnej inwazji bakterii. Aczkolwiek ma to swoje i pozytywne strony. Dzisiaj nie tylko rak szyjki macicy, ale i rak prostaty to równie ważna sprawa. Poza tym mnie również zdarza się połknąć tabletkę zamiast iść do lekarza. Takie mamy dzisiaj czasy. Każdy nie tylko mężczyzna boi się „ wypaść z rynku”.&lt;br /&gt;W dzisiejszym chaosie coraz trudniej jest nam odróżnić to, co ważne, istotne        i wartościowe od tego co nieistotne. W podjęciu wielu wyborów przychodzi nam reklama. To dzięki niej możemy dowiedzieć się, czego nam „brakuje”, aby być szczęśliwym, jak wyglądać, co jeść, co kupić, kim zostać, a co gorsza co jest dobre, a co złe. Coraz częściej to nie najbliżsi, czyli mądrzy i cierpliwi dziadkowie i kochający rodzice, ale sztuczny papierowy i cyfrowy świat wprowadza nas w życie. Kształtuje nasz światopogląd. Jak mroczny demon podstępnie kreuje i pokazuje jak wygląda „idealny świat”. Dzisiaj prawie wszystko można kupić. Na szczęście jeszcze nie wszystko -a może i szkoda... Bez względu na to, w jakich czasach żyjemy każdy z nas ma słuszną lub nie, ale swoją wizję świata. Żyjemy szybciej, skaczemy wyżej, pewnych rzeczy domagamy się mocniej. W reklamach eksponuje się nie to, czego potrzebuje człowiek w Somalii, ale to czego potrzebuje człowiek żyjący w Beverly Hills. Nasz styl życia to konsekwencja ścierania się interesów różnych grup społecznych. W wielu sferach naszej działalności jesteśmy precyzyjni, ale czy na pewno wiemy dość dużo o relacji z drugim człowiekiem?&lt;br /&gt;Granica między tym, co dobre, a co złe jest niewielka. Żyjemy w kraju demokratycznym, wolnym, ale ta owa wolność, to nie to samo, co dobro. To wybór pomiędzy tym, co przynosi pożytek, a tym, co nie przynosi pożytku. Wstrząsają mnie niektóre komercyjne stwierdzenia, którymi faszeruje się nas jak dzikie kaczki na święta. Istotne jest to, na ile dostrzegamy i na ile chcemy dostrzec pewne zjawiska. Większość z nas, dorosłych na szczęście ma pewne filtry etyczne, kulturowe, czy też społeczne, ale młody człowiek często ich jeszcze nie ma. Dobrze byłoby czasami spojrzeć na pewne rzeczy z zupełnie innej perspektywy. Nasza aprobata poczynań młodego człowieka, jest konsekwencją wielu zdarzeń. Nie powinna być, zatem pochopna. Zrozumienie, to nie tylko wyrażenie zgody.&lt;br /&gt;Po tej lekturze targały mną różne emocje. Mam niestety pewien niedosyt, ponieważ zabrakło mi w niej niezmiernie dla mnie- jako laika istotnych faktów naukowych na temat męskości i kobiecości, aczkolwiek dzięki niej mam bardziej obiektywny ogląd obecnej rzeczywistości. &lt;br /&gt;Muszę jednak przyznać, że autor zamieścił wiele danych z Internetu i bardzo swobodnie poruszał się po literaturze amerykańskiej dotyczącej badanego „problemu”. Użył także wielu śmiałych metafor i sformułowań, na co pozwoliłam sobie również.&lt;br /&gt;Autor obrazowo napisał, iż wraz wieżami WTC runął świat, w którym budynek giełdy symbolizował tradycyjny męski świat. Stabilny i racjonalny. Niewzruszony niczym monumentalny posąg. Kiedyś męskość wyznaczona była przez jasno sprecyzowane standardy, które dotyczyły tożsamości, ciała, sposobu myślenia, stylu życia i ról społecznych. Standardy te odwoływały się do idei „ męskości tradycyjnej”, która była zorientowana na konstruowanie silnej, dominującej tożsamości. Mężczyźni od zarania dziejów byli wojownikami. Wyruszali na polowania, opuszczali domy, walczyli, zabijali i często ginęli.&lt;br /&gt;Niezwykle dynamiczny rozwój badań nad społeczeństwem i kulturą w ostatnich dekadach jest przejawem oraz potwierdzeniem ogromnych zmian społeczno- kulturowych i ekonomicznych dotyczących relacji między przedstawicielami obu płci.&lt;br /&gt;Coraz rzadziej występuje w naszej kulturze podział na męskie i żeńskie. Kobiety nie muszą dzisiaj nosić tylko spódnic, zaś mężczyźni mogą mieć koszule w egzotyczne kwiaty. &lt;br /&gt;Kobiety już dawno odrzuciły sztywne gorsety. Teraz mężczyźni –niestety czasami z wielkim żalem zrzucają uniform macho. &lt;br /&gt;Kobiety odkryły w sobie cechy męskie, a mężczyźni akceptują w sobie kobiecy pierwiastek ?  Chyba nie do końca. Mężczyźni nie płaczą? Odnoszę wrażenie, że płaczą. Leją jak krokodyle ogromne łzy jak grochy. Mażą się jak „baby”.&lt;br /&gt;Już sam tytuł brzmi złowieszczo. Brzmi dla mnie jakby psuło się coś idealnego. Coś, czego należy żałować. Kryzys męskości? Czego tu żałować? Przestarzałego, tradycyjnego wzoru męskości? Wzoru, który stawia na piedestale mężczyznę wręcz jałowego i okaleczonego emocjonalnie? Mężczyznę, który zna tylko mydło „ szary jeleń” i kremik „Nivea”? Mężczyznę, który prawie nie uczestniczy w życiu swoich dzieci?&lt;br /&gt;W Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii „ kryzys męskości”- jak podaje Zbyszko Melosik stał się pojęciem socjologicznym. Problem ten jest poruszany na wielu konferencjach i łamach magazynów oraz stronach pozycji książkowych. Wielu uczestników owych debat słownych, jak i pisemnych mówi dzisiaj nie tylko o kryzysie męskości, lecz wręcz o społeczno-kulturowej epidemii. Pojawia się nawet teza o „ końcu męskości”. Autor  zaznacza, iż są też opinie, że kryzysu męskości nie ma i że kategoria ta stanowi wyraz dążenia  do potwierdzenia dominacji mężczyzn w obliczu zagrożeń, które wynikają dla niej z emancypacji kobiet.  Autor przytacza także słowa Tomasz Gmerka, który uważa, iż nastąpiła znacząca relatywizacja kategorii męskości. Ma ona współcześnie wiele równoprawnych, a czasami nawet i sprzecznych ze sobą wersji męskości.&lt;br /&gt;We współczesnych zachodnich debatach na temat mężczyzny konstruuje się jego tożsamość w kategoriach „ problemów”, „ patologii” i „ kompleksów”. Co do problemów to uważam, że wiele z nich stało się wreszcie ludzkich. Ujrzało wreszcie światło dziennie. Dopiero od niedawna mówi się głośno, że mężczyzna to tez człowiek. Też choruje. Wreszcie istotny jest nie tylko problem zachorowań na raka szyjki macicy, ale i prostaty.&lt;br /&gt;Wraz ze zniesieniem androcentrycznego charakteru całej kultury i patriarchalnych cech społeczeństwa pojawiają się na szczęście nowe jakości. Nie są to być może czasami jakości, które powinny przesądzić o treści i jakości naszego życia, ale mogą je ciekawie ubarwić i nadać mu oryginalny i niepowtarzalny smak.&lt;br /&gt;Panowie... czas na Was. Czas na nową męskość. Na nowe ojcostwo. Trzymam kciuki. Mam nadzieję, że pozycja ta trafi do wielu kobiet, które będą miały większą  świadomość pewnych zjawisk społecznych i pomogą nie w utracie męskich przywilejów, ale pomogą w zdrowej transformacji kategorii męskości i kobiecości, która powinna w dzisiejszej dobie przebiegać w atmosferze pokojowej. Czas przestać walczyć. Czas zaakceptować pewne fakty i zjawiska społeczne, które mają miejsce. Jesteśmy wrzucani w pewną rzeczywistość społeczną, czy tego chcemy, czy nie. Czas uświadomić sobie, że każdy z nas, każda kobieta i każdy mężczyzna wykonując nawet tą samą czynność robi to inaczej. W końcu pochodzimy z innych planet. I na tym polega nasze piękno. Aby wszyscy jak najszybciej to zaakceptowali i zrozumieli.&lt;br /&gt;Ewa Gerbatowska&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-1521354334805931001?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/1521354334805931001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/kryzys-meskosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/1521354334805931001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/1521354334805931001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/kryzys-meskosci.html' title='Kryzys męskości…'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-309706349485139694</id><published>2009-11-17T08:59:00.000-08:00</published><updated>2010-01-24T12:04:11.490-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki i zapachy moich dni.'/><title type='text'>Żeby tej jesieni nie zabrakło czerwieni...</title><content type='html'>W dzieciństwie marzyłam o własnym pokazie mody na Pizza di Spagna. Ciepły rzymski wieczór. Malutkie stoliczki usiane wokół niego, w pobliżu Armani i… ja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S1ynqCxhEVI/AAAAAAAAAFs/YSnjPJa6HhY/s1600-h/schody.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" mt="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S1ynqCxhEVI/AAAAAAAAAFs/YSnjPJa6HhY/s320/schody.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Ale moje życie potoczyło się jednak inaczej. Poza tym nie chciałam o tym chciałam rozprawiać.&lt;br /&gt;To, że nie spełnią się nasze wielkie marzenia wcale nie oznacza, że będziemy nieszczęśliwe. Ostatnio będąc na zakupach kupiłam pasek. Włoski. Piękny, skórzany, ale nietypowy, bo w kolorze meksykańskiej czerwieni. Oprócz koloru grafitowego i czarnego. Czarny, to mój ulubiony. Kocham ten kolor, bo mnie niezwykle energetyzuje i pobudza. Poza tym czerwień nie tylko nas ogrzewa, rozpala zmysły, ale dynamizuje sylwetkę.&lt;br /&gt;Kilka dni później dokupiłam sobie do niego takiej samej barwy kolczyki. Piękne. Z weneckiego szkła. Początkowo były lekko ukryte we włosach, ale po czasie błyszczały okazale na słońcu, a w nich i ja.&lt;br /&gt;W tym roku stanęłam wreszcie na Pizza di Spagna. Przysiadłam przy fontannie Della Barcaccia i poczułam, że…jestem szczęśliwa. Wokół było mnóstwo turystów, sklep Armatniego był w remoncie, więc nie weszłam do niego, ale na schodach stałam ja. Szczęśliwa, zadowolona z siebie ja.&lt;br /&gt;Czasami trzeba założyć najpierw pasek, apaszkę albo kolczyki żeby w końcu założyć sukienkę. Przełamać pewien schemat. Wyjść z niego i posłuchać własnego ja.&lt;br /&gt;Z czerwienią trzeba jednak uważać, bo potrafi rozpalić niejednego Byka. I tego właśnie Paniom życzę .Żeby tej jesieni rozpaliła… ale tego odpowiedniego.&lt;br /&gt;Ewa Gerbatowska&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-309706349485139694?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/309706349485139694/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/zeby-tej-jesieni-nie-zabrako-czerwieni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/309706349485139694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/309706349485139694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/zeby-tej-jesieni-nie-zabrako-czerwieni.html' title='Żeby tej jesieni nie zabrakło czerwieni...'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/S1ynqCxhEVI/AAAAAAAAAFs/YSnjPJa6HhY/s72-c/schody.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-1526438920290253920</id><published>2009-11-17T08:57:00.000-08:00</published><updated>2009-12-06T12:43:38.328-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Socjologia.'/><title type='text'>„ Tak, tak, wiem, najtrudniej zacząć od siebie, ale i najlepiej...”</title><content type='html'>Każdy z nas jest wrzucany  w pewną rzeczywistość społeczną, czy tego chce , czy nie. Ta rzeczywistość jest nam dana. Istotne jest, aby została obudzona w nas świadomość. Rozwój naszej świadomości powoduje powstanie nowych przestrzeni i światów, dzięki którym możemy złapać oddech lub wręcz zacząć spokojnie i miarowo pobierać potrzebny nam do życia tlen.&lt;br /&gt;Każdy, kto wychował się w rozbitej rodzinie, albo w takiej, w której nie było uczucia, miłości ocenia się bardzo surowo. Dorastanie w atmosferze napięcia, niepokoju powoduje, że dzieci tracą kontakt z własnymi potrzebami i marzeniami. Co gorsza – często czują się winne tego, co dzieje się w ich życiu. Większość dzieci, które miały surowych lub patologicznych rodziców zamyka się w sobie. Nasze dzieciństwo jest integralną częścią naszego życia. Częścią nas samych. W każdym z nas istnieje małe dziecko, które kieruje naszym życiem. Na każdym szczeblu naszego życia inaczej widzimy świat. Dzieci nie myślą jak dorośli, lecz absolutyzują. Jeżeli w domu czują się zagrożone, to myślą, że cały świat jest niebezpieczny. Im wcześniej jako dzieci odkrywamy, że świat nie jest bezpiecznym miejscem, tym szybciej wznosimy mury obronne. Zza nich często postrzegamy świat. Czasami przywaleni stertą gruzu sprzed lat nie możemy swobodnie oddychać. Owładnięci dawnymi negatywnymi przeżyciami doświadczamy cierpienia, które nie ma nic wspólnego z chwilą obecną. Abyśmy mogli prawidłowo, bez niepotrzebnych obaw żyć i postrzegać świat musimy dotknąć nie zagojonych w naszym sercu ran. To bardzo bolesny moment. Trzeba przyznać przed samym sobą, że w moim życiu jest coś nie tak, nie cieszę się tym, że żyję, że kwitnie obok mnie kwiat. W rodzinie tak jak w wiklinowym koszu wystarczy, że jedno jabłko jest zepsute. Jeżeli nasze wewnętrzne dziecko jest skrzywdzone i cierpiące, to na pewno te negatywne emocje przechodzą na kolejnego człowieka, którego powołujemy na świat. Jeżeli nasze wewnętrzne dziecko jest chore, skulone na łóżku przy ścianie to zapukajmy do jego serca. Płaczmy z nim. Posłuchajmy, czego pragnie, czego nie chce. Nie karćmy za to, że jest smutne. Przytulmy je. Powiedzmy, że je kochamy. Wojciech Eichelberger powiedział w jednym ze swoich wywiadów, że cierpienie pojawia się w naszym życiu po, to abyśmy nauczyli się z niego wyjść. Dziecko jednak inaczej postrzega cierpienie. &lt;br /&gt;Najważniejszym spotkaniem w naszym życiu jest spotkanie z samym sobą, bo dzięki niemu możemy umocnić wszystkie szczeble naszej drabiny. Iść do przodu. Śmiało budować zdrowy świat, nie tylko nasz, ale dziecka, które stanie obok nas.&lt;br /&gt;Ewa Gerbatowska&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-1526438920290253920?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/1526438920290253920/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/tak-tak-wiem-najtrudniej-zaczac-od.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/1526438920290253920'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/1526438920290253920'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/tak-tak-wiem-najtrudniej-zaczac-od.html' title='„ Tak, tak, wiem, najtrudniej zacząć od siebie, ale i najlepiej...”'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-4023188467638249026</id><published>2009-11-17T08:37:00.000-08:00</published><updated>2009-12-06T12:40:00.065-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Socjologia.'/><title type='text'>Singlomania...</title><content type='html'>Od roku 1991 mamy ponownie w naszym herbie miasta Anioła, po mieście jeżdżą autobusy z nimi, a ja …jakoś nie mogę na żadnego wpaść.. Wiem, że nie możemy porównywać się do wiecznego miasta miłości Rzymu, ale chyba wielu z nas ciągle brakuje skrzydeł.&lt;br /&gt;Furorę robią takie programy jak Kawaler do wzięcia. A po Testosteronie wielu z nas pobiegnie szybko na Lejdis. Dlaczego? Chyba dlatego, że dotyka naszych codziennych relacji - relacji mężczyzna – kobieta ,mężczyzna- ja. &lt;br /&gt;Jesteśmy zwierzęciem stadnym. Lubimy być w zbiorowości, grupie. Zapisujemy się w szeregi naszych dawnych klas, ale bycie z drugą osobą sam na sam nastręcza nam ciągle wiele trudności. Czasami wręcz nie widzimy szansy na zamążpójście. Znalezienie Anioła wydaje nam się najzwyczajniej mówiąc bez szans.&lt;br /&gt;Ostatnio po latach spotkałam znajomego. Przystojny, wysportowany, lekko wyniosły. Związek w jego oczach nie mam szans.- Po co mi żona! -odrzekł na moje cudowne pytanie dlaczego jest sam. Po prostu poległam z kretesem. Dalsza rozmowa nie miała z nim szans. Ja załamana, a on nonszalancko popijał kolejnego drinka. W drodze do domu zjadł ze znajomym hot doga na Statoil i szczęśliwy wrócił do swojej twierdzy sam. Bo taką mamy modę. Modę na bycie ze sobą. Sam na sam. Po prostu chorujemy na singlomanię.&lt;br /&gt;Dzisiaj już wychodzą z obiegu takie określenia jak „stara panna” czy „stary kawaler”. Mówiąc o singlu mamy na myśli zarówno ludzi, którzy rozpaczliwie poszukują partnerki lub partnera  jak i tych samotnych z wyboru. Samo określenie singiel sugeruje, że ma określoną - krótką datę ważności. Jak w piosence dawnego zespołu Papa Dance, bo dzisiaj nazywają się Papa D : „ maksi singiel krótko trwa”. Po pewnym czasie odkładamy go na półkę. &lt;br /&gt;Nie tak dawno jeszcze w naszej mentalności życie w pojedynkę uważane było za porażkę życiową. Oznakę braku naszej atrakcyjności fizycznej bądź trudnego charakteru. Do dziś pamiętam jak moja babcia mówiła do mnie: „Nie bądź taka, bo nie znajdziesz męża”. Brzmiało to jak złowieszcza i ciążąca nade mną mantra. Krystyna Slany uważa, że obecnie postrzeganie osób samotnych jako zgorzkniałych i osamotnionych jest wypierane przez „ proaktywny” wzór singla. Zjawisko to tłumaczy efektem szeroko rozumianej modernizacji i charakterystycznych dla nich zjawisk. Coraz częściej na pierwszych stronach magazynów królują wykształceni, przystojni i zorientowani na sukces zawodowy mężczyźni po trzydziestym roku życia. &lt;br /&gt;Według danych GUS z 2002 roku mężczyźni, ale i kobiety znacznie później niż kilka lat temu podejmują decyzję o wstąpieniu w związek małżeński. Z kolei badania Claritas Polska przeprowadzone na zlecenie „Newsweeka” dowodzą, że 30 procent 25-, 39-latków  w ogóle nie decyduje się na stałe związki. Jeszcze kilka lat temu pobierały się 20-, 24-latki, a teraz taką decyzję młodzi ludzie podejmują średnio pięć lat później. Paweł Deląg  w wywiadzie Newsweeka oznajmił: „Mam 32 lat i nie czuję żadnego przymusu, żeby włożyć komuś na palec obrączkę.. Dziennikarki tegoż artykułu-Magdalena Łukaszewicz i Aleksandra Więcka stwierdziły, iż ostatnia dekada dała młodym mężczyznom poczucie, że mogą jednocześnie zjeść ciastko i je mieć. Obecne przyzwolenie społeczne pozwala do cna wykorzystać mężczyznom zalety stanu wolnego, a potem na stabilizację - jeśli oczywiście będą mieli na to ochotę. Decyzję o założeniu rodziny mogą odwlekać do woli. W końcu stoi za nimi ogromna i potężna siła- jej ekscelencja biologia. Lansowanie w mediach „ singlomanii” powoduje, że mężczyźni nie czują jakiejkolwiek presji społecznej, a „stringi na wierzchu” utwierdzają ich w przekonaniu, że o seks dzisiaj bardzo łatwo. Dzisiaj do tego wcale nie potrzeba ślubu. Ponadto bardzo modne jest mieszkanie na „ kocią łapę”. Właśnie w taki oto sposób bez zbędnych formalności można zakosztować zalet życia we dwoje. Poza tym bez jakichkolwiek konsekwencji i w każdej chwili można spakować „współlokatora” i wystawić jego z walizką za drzwi. Większość mężczyzn, z którymi rozmawiał „Newsweek” nie zamierza uciekać przed ślubnym kobiercem do końca życia. Aczkolwiek na pytanie „ Newsweeka”: dlaczego do tej pory nie zdecydowali się na ożenek jak z broni maszynowej strzelają niekończącą się serią argumentów: nie spotkałem jeszcze odpowiedniej kobiety, czekam na dojrzały związek, nie chcę tracić wolności, jestem jeszcze młody i tak dalej.&lt;br /&gt;Wielu mężczyzn dopiero po wielu latach żałuje takiego samotnego żeglowania. Jednym z nich jest Michał Bajor, który w wywiadzie udzielonym czytelniczkom miesięcznika Pani powiedział:„ Był kiedyś taki moment w moim życiu, że strasznie chciałem się dowartościować, udzielać wywiadów. Wszędzie mnie było pełno i opowiadałem dookoła, jaki to jestem szczęśliwy i że to pojedyncze życie, które sobie wybrałem, to kawalerstwo, jest fantastyczne. Że bycie sobie sterem i okrętem mnie uskrzydla. I tylko Magda Umer powtarzała: „ Gadaj sobie, gadaj, a ja i tak nie wierzę”. Teraz, po latach, jak popatrzyłem na siebie młodszego o te dwadzieścia lat, to zrozumiałem, że wtedy zmyślałem. Oszukiwałem sam siebie. Dziś szczególnie szukam w sobie siły, która pozwala mi nie żałować tamtych decyzji. Chociaż redaktor naczelna Pani Małgorzata Domagalik stwierdziła, że są przecież ludzie stworzeni do życia solo to artysta i tak zdecydowanie odradza taki wybór. Dodaje: „ Owszem. Są chwile, gdy patrząc na kolegów i ich dzieci, to nawet się nie dziwię, że czasami mają dość. Ale już za chwilę przychodzi refleksja - ale ile oni mają. Coś za coś” .&lt;br /&gt;Hugh Grant odmówił zagrania w drugiej części „ Dziennika Bridget Jones”, ponieważ stwierdził, że ma już dość takiego wesołego kobieciarza  i wiecznego singla. W bijącym rekordy oglądalności w całej Europie filmie „Był sobie chłopiec” wcielając się w rolę Willa- przystojnego  i bogatego czterdziestolatka, który beztrosko zdobywa i porzuca kobiety uświadamia sobie w końcu, że życie singla, życie w pojedynkę jest jałowe. Szczęście daje mu dopiero to przed czym tak uciekał- rodzina.&lt;br /&gt;Wielu krytyków kultury współczesnej uważa, że trwająca już ponad 10 lat era singli wreszcie dobiega końca, chociaż psycholog Joanna Heidtman jest zdania, że każdy człowiek powinien przejść przez etap obowiązkowej samotności. Okres bez związków, bez mieszkania z rodzicami- właśnie po to, aby odkryć siebie, samemu wyznaczyć sobie własne cele.&lt;br /&gt;Pięknie o takiej samotności powiedział Wojciech Eichelberger: „Umysł jest jak naczynie z wodą, którym nieustannie poruszamy. Woda wzburza się, mąci i przelewa. Bywa, że wstrząsany niepokojami umysł nie daje nam wytchnienia nawet w nocy. Budzimy się zmęczeni, rozbici i bez sił do życia. Gdy decydujemy się na to, by przez pewien czas pobyć w samotności, to tak jakbyśmy naczynie z wodą postawili w jednym miejscu. Nikt go nie rusza, nie przenosi, nic nie dodaje; nikt nie miesza wody. Wtedy wszystkie zanieczyszczenia opadają na dno, woda staje się spokojna i przejrzysta. (...). Problemem jest nadal to, że samotność singli kusi nadal za bardzo. Chcieliby ją mieć przez całe życie, na każde zawołanie. Nawet wtedy, gdy z kimś się zwiążą. – Jestem teraz w bardzo fajnym związku, mam fantastyczną partnerkę, ale z nią nie mieszkam. Nie dzielę się swoją pralką ani półką na książki- podkreśla Wojewódzki. -Samotność jest kompanem, sam ją wybieram, odwiedza mnie wtedy, kiedy tego chcę, a nie jest kuzynem z prowincji, którego wizytę trudno przewidzieć i trudno znieść- dodaje..&lt;br /&gt;W kwietniowym artykule miesięcznika Pani „ Miłość z krótką datą ważności” Zyta Rudzikowska stwierdziła, że dzisiaj, kiedy wiążemy się z drugim człowiekiem, podświadomie pragniemy, by był on lekiem na całe zło. Według niej wiele rozstań moglibyśmy uniknąć, gdybyśmy w naszym partnerze zauważyli mężczyznę, a nie uzdrowiciela.&lt;br /&gt;Kiedy nasi dziadkowie przysięgali sobie miłość do grobowej deski to rozumieli to dosłownie. Dziś jesteśmy bardziej mobilni i elastyczni. Zmieniamy często pracę, miejsce zamieszkania jak i partnerów. Gdy dany mężczyzna nam po pewnym czasie nie odpowiada, to jak w piosence zmieniamy go na inny, według nas „lepszy” model. Takie rozwiązanie nie  prowadzi jednak w większości przypadków  do rozwiązania problemu. Jest on często esencją kolejnego związku. Po każdym, nawet najbardziej bajecznym uniesieniu każdy związek wkracza w kolejny etap. Szarą codzienność. Nie ma w niej już tylu błyszczących gwiazd. I nagle nasz wybranek nie jest już tym, kim nam się wydawał. Jego urzekające nas na początku cechy stają się wadami. Mężczyzna, który wniósł tyle uśmiechu w nasze życie staje się niepoważny i mało wiarygodny. Magia w pewnym momencie pryska, a my jesteśmy smutne i rozczarowane. Niekiedy złe, oszukane i skrzywdzone. Mamy poczucie, że popełniłyśmy błąd. Że to nie ten partner. Hołdujemy bardzo modnej dziś zasadzie, że lepiej i łatwiej się rozstać niż naprawić związek lub w nim tkwić. A zły związek to na pewno nie ten, który wymaga od nas wysiłku. Dobra relacja, to taka, która nas zbytnio nie absorbuje. Psychologowie uważają za takie pojmowanie miłosnych relacji za brak odporności na monotonię codzienności oraz dużą gotowość do częstych zmian. Nie możemy dzisiaj zaprzeczyć, że w dzisiejszych czasach praca zawodowa bezlitośnie konkuruje z naszym życiem prywatnym. Musimy szybko podejmować decyzje. Tu i teraz. Ogromne tempo naszego życia sprawia, że mamy coraz mniej czasu na szukanie optymalnych dla dwojga rozwiązań. Mniej także na budowanie głębszych relacji. Mniej czasu na empatię w stosunku do będącego przy nas człowieka. Z tego też powodu rośnie stale liczba ludzi, którzy nie potrafią tworzyć stałych i stabilnych więzi. Gdy tylko dany model szwankuje wyrzucają go na śmietnik i szukają nowego. Nowy model po pewnym czasie również okazuje się felerny i tak oto koło się zamyka. &lt;br /&gt;Eva-Maria Zurhorst, niemiecka psychoterapeutka i autorka poradnika „Kochaj samego siebie i poślubiaj, kogo chcesz” jest zdania, że większość rozstań jest niepotrzebnych. Według niej niezależnie od tego, kogo poślubimy, i tak w związku z druga osobą spotkamy samą siebie. To właśnie nasz partner jest tą osobą w naszym życiu, w którym jak w lustrze możemy zobaczyć naszą zdolność do miłości, naszą energię, nasze wszelkie zahamowania, wszelkie rany i blokady, ale przede wszystkim nasze wewnętrzne rozdarcie między naszymi tęsknotami i lękami. Żaden partner nie jest w stanie zapewnić nam szacunku do samego siebie, ani poprawić naszego samopoczucia. Bez względu na to, z kim będziemy szli przez życie, zawsze będziemy też szli ze samym sobą. Jest taki moment, kiedy musimy ściągnąć nasze ubrania i co ważniejsze- maski. Wolimy odejść niż skonfrontować się z samym sobą. Gdy tylko coś nas zaboli sięgamy po pigułkę szybko uśmierzającą ból. Nie mamy odwagi przełknąć porażki. Nie chcemy wykonać badań. Zdiagnozować przyczyny naszego bólu. Nie staramy się sami znaleźć leku. Postrzegamy świat przez bezpieczną osłonę przeciwbólowego leku. Ale on działa tylko chwilowo. Nie leczy naszych ciał ani dusz. Nie usuwa problemu. Pojawiający się kolejny partner ma być dla nas cudownym uzdrowicielem naszego poprzedniego rozczarowania i lęku. Nie widzimy kolejnego partnera, ale nasze wyimaginowane wyobrażenie o nim. Istotne jest abyśmy mieli świadomość, że ta mniej przyjemna faza dostrajania się w związku daje nam ogromne szanse dla nas samych. Daje możliwość ukojenia naszej duszy, zaleczenia wszelkich naszych mentalnych ran. Wyjście z danemu kryzysu uczy nas najwięcej o nas samych. Daje także ogromną siłę i wiarę w pokonanie tych kolejnych. Każda trudność nie pojawia się na naszej drodze by nas zmieść z niej, ale po to, aby wzmocnić nas samych, nasz związek, czegoś nas nauczyć. Nauczyć pokonać ten ból. Pokonać dane cierpienie. Po wyjściu z niego jesteśmy wraz z naszym partnerem silniejsi. Im bardziej to rozumiemy, im bardziej się otwieramy – zwiększamy swoją szansę. Razem pokonujemy smutną prozę życia by zwyciężyć. Często budzi to w nas strach. Obawiamy się całkowicie odsłonić naszą ukrytą na co dzień twarz. Może po zdjęciu maski nie jest ona zawsze promienna i bez żadnej zmarszczki, ale na pewno jest niepowtarzalna i ma swoją wartość. Może dla tej drugiej osoby okazać się właśnie piękna. Tylko głęboka i uczciwa intymność pozwala zbudować trwały związek. Pozwala także na bezcenną konfrontację z samym sobą. Jest punktem wyjścia z impasu i rozpoczęciem nowego życia oraz pogodzeniem się ze samym sobą. Każdy związek jest częściowo terapią. Ale jak każda terapia by przyniosła oczekiwany efekt musi być poprzedzona sumienną pracą nad samym sobą i partnerem. Najprościej jest uciec, odejść- jak czynią młodzi ludzie. Być obolałym i nieszczęśliwym. „Do tego, aby być nieszczęśliwym nic nie jest nam potrzebne. Każdy tchórz, każdy głupiec może się tak czuć. Każdy potrafi być nieszczęśliwy. Ale do poczucia błogości potrzebna jest ogromna odwaga- a żeby ją poczuć, trzeba nad sobą popracować”. Nikt   z nas nie jest doskonały. Zawsze jako jednostce będzie nam czegoś w życiu brakować. Więc kiedy spotykamy na swej drodze człowieka, to pomyślmy o nim jako o najlepszej rzeczy jak mogła nas spotkać. Na takim fundamencie będziemy mogli najpiękniejszy pałac zbudować. Nie szukajmy idealnie pasującej do nas „połówki”, bo być może ona wcale nie istnieje. Robert Redford                       w „Zaklinaczu koni” powiedział: „ Nie kochałem jej dlatego, że pasowaliśmy do siebie. Po prostu ją kochałem”.&lt;br /&gt;Głośna książka amerykańskiego psychologa Stephena M Johnsona pt.„Dobre życie w pojedynkę” dla wielu była pokoleniową biblią. Nie tylko w Polsce, ale i na świecie coraz szersze zjawisko „singlomanii”, na które składa się szereg przyczyn wywołuje niepokój. Z kolei środki masowego przekazu mają doskonałą pożywkę i coraz częściej lansują taką właśnie postawę życiową. Szczególnie wyrazistym przykładem w polskich mediach jest Kuba Wojewódzki. Mężczyzna o ironicznym podejściu do wielu fundamentalnych spraw w życiu każdego człowieka. W jednym z numerów Newsweeka prezentującym sylwetki znanych polskich mężczyzn, na pytanie dziennikarza dlaczego nie chce się żenić Kuba Wojewódzki powiedział: „Samemu jest mi równie dobrze jak było z kobietą.”. Z kolei Paweł Deląg na to samo pytanie odpowiedział: „Czekam na dojrzały związek”. Mężczyźni, którzy są singlami nie wykluczają stałego związku z kobietą, ale odkładają go na później. Z wypowiedzi innych samotnych mężczyzn w Newsweeku  wynikało, że ich samotność wynika ze strachu przed odpowiedzialnością, jaka spoczywa na barkach męża i ojca. Ponadto stwierdzili, że życie rodzinne mogłoby ich zbytnio absorbować.&lt;br /&gt;Poprzez takie właśnie propagowanie w wielu programach telewizyjnych, serialach      i magazynach wzoru atrakcyjnego singla oraz mody na „singlowanie” część młodych ludzi uwierzyła, że samotność może być drogą do sukcesu i szczęścia. Czy nie stwierdzą na koniec, że została im pustka? Czy zgorzknienie nie przeszyje ich duszy? Witalność w życiu przemija, a nadchodząca niemoc rodzi ból i odsłania bezkresny horyzont szarej samotności.&lt;br /&gt;Wzór singla łączy się także z kultem młodości. To właśnie media lansują wzory czterdziestolatków o wyglądzie dwudziestolatków. Kuba Wojewódzki bardzo wyraziście lansuje taki model życia. Wyglądem i sposobem ubierania się, ale i zachowania przypomina roztrzepanego dwudziestolatka. Takiego, który chyba  do niczego nie podchodzi poważnie, a jego atrybutem „męskości” jest szybki, sportowy samochód, o którym marzą jego rówieśnicy poruszający się w samochodach rodzinnych. Taki czterdziestolatek wcale nie przypomina schorowanego, szpakowatego mężczyzny. Statecznego męża i troskliwego ojca jak główny bohater znanego serialu telewizyjnego „ Czterdziestolatek”. Wręcz przeciwnie. Uwielbia lansować się z młodymi kobietami. Nie wymienia „kombi” na „porsche”. Po prostu cały czas ma przy sobie szybki, sportowy model. Zmienia tylko jego kolor.&lt;br /&gt;A ja pomimo wszystko mam nadzieję, że zatrzyma się i zabierze mnie jakiś …Romeo. I może ta podróż nie będzie łatwa, ale wolę to niż podróż solo. Tyko razem można unieść się wyżej. Ponad codziennością i szarością każdego dnia.&lt;br /&gt;Ewa Gerbatowska&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-4023188467638249026?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/4023188467638249026/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/singlomania.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4023188467638249026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4023188467638249026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/singlomania.html' title='Singlomania...'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-6270497220885907716</id><published>2009-11-17T08:36:00.000-08:00</published><updated>2009-12-06T12:40:34.754-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Socjologia.'/><title type='text'>Era Internetu i  Super Niani…</title><content type='html'>Po obejrzeniu pierwszego odcinaka „ Super Niani” byłam przerażona             i zirytowana. Odbyłam praktyki w wielu placówkach edukacyjnych, ale to, co zobaczyłam na ekranie wywołało u mnie wstrząs. Siostra oglądała program spokojnie    i z uwagą ,a ja chodziłam po mieszkaniu delikatnie ujmując… zła. &lt;br /&gt;Co się z nami stało? W końcu powołujemy na świat żywe i emocjonalne istoty, a nie cybernetyczne twory z telefonami komórkowymi w tornistrze. &lt;br /&gt;Dzisiaj patrzę jednak na „ Super Nianię” inaczej. Przez pryzmat osób, którym pomaga. Aczkolwiek nadal martwi mnie brak pewnej świadomości, bo w końcu&lt;br /&gt;my wychowujemy dzieci,, ale one wychowują… nas! Wychowujemy się wzajemnie. Po dzieciach możemy zobaczyć, kim jesteśmy. Ich zachowanie na ogół bardzo dużo mówi o nas samych, choć rzadko to dostrzegamy albo nie chcemy tego dostrzec.&lt;br /&gt;Korczak mówił zawsze o współwinie. Był świadomy swoich braków i wad. Nigdy nie mówił: „bierzcie ze mnie przykład”. Uważał, że dorośli, mający przecież większą świadomość zła, a popełniający mimo to złe czyny, nie mają prawa uznawać siebie za wzór. Musimy mieć świadomość że sami musimy robić to, czego od dziecka wymagamy.       Jeśli popełnimy błąd, pozwólmy sobie zwrócić uwagę. Przeprośmy. Ale nie tak jak Charlotte swoją córkę Ewę w „Sonacie jesiennej” Bergmana nie wiedząc tak naprawdę, za co. Rodzic  i dziecko mogą być partnerami. Partnerstwo wcale nie oznacza rezygnacji z wymagań. &lt;br /&gt;Mało kto ma odwagę powiedzieć, że wychowawca powinien być wychowywany przez dziecko. Joseph Campbell, wybitny znawca mitów, pisze, że gdy prowadzi nas dziecko, czyli radość i miłość, gdy robimy to, co nas uszczęśliwia, wtedy idziemy za marzeniem, wspierani przez siły życia, spotykamy właściwych ludzi. Idąc za dzieckiem każda chwila ma blask.&lt;br /&gt;Dzieci przypominają nam dorosłym jak kiedyś patrzyliśmy na świat. Bez uprzedzeń, bez stereotypów. Dzieci w naturalny sposób przyjmują świat, ludzi takimi, jakimi są naprawdę. My dorośli często mamy do niego pretensje. Oto na przykład, dlaczego nie urodziliśmy się gdzie indziej. Gdzie według nas byłoby nam lepiej. Małe dzieci dają nam lekcje ufności, szczerości, niczym nieskrępowanej radości. Nastoletnie pokazują to, co w nas zanika: spontaniczność, bezkompromisowość. Dorosłe z kolei prowokują do przemyśleń na tematy fundamentalne.&lt;br /&gt;Już od pierwszych chwil życia dziecka robimy wszystko, by jak najszybciej przystosować je do naszego zwariowanego świata. Świata konsumpcji i rywalizacji. Myślimy czy się przedrze, czy odniesie sukces. A dla dziecka sukces nie istnieje. Ono chce skakać, odkrywać, wąchać, tańczyć. Cieszyć się z tego, że jest. Często mówimy do dzieci, a rzadko wsłuchujemy się w to, co do nas mówią. Sukcesem było by gdyby dzieci przychodziły do nas z swoimi tajemnicami. Ale żeby tak się stało musimy być uważnymi i przepełnionymi szacunkiem słuchaczami. Musimy być ciekawi dziecka. Stwarzać przyjazną atmosferę. Dać dziecku odczuć, że uszanujemy jego myśli. Wielu dorosłych uważa, że słuchanie jest oznaką słabości i że taka postawa prowadzi do utraty autorytetu. Autorytet nie polega na dyrektywach, ale na dawaniu przykładu, choć lepiej byłoby powiedzieć za papieżem o dawaniu świadectwa.&lt;br /&gt;W naszej kulturze dziecięcość bywa często bagatelizowana, a jest przecież fundamentem przyszłego losu. Postrzegana jest jedynie jako etap przejściowy do czegoś ważnego, co dopiero nadejdzie- do bycia dorosłym, do spełnienia często naszych niezrealizowanych oczekiwań. Stawiamy dzieciom wymagania ponad miarę. Chcemy, by w sposób naturalny nie doświadczało świata i innych ludzi. By zaprzeczało własnym potrzebom i uczuciom, bo tak np. wypada. Zabijamy nie tylko w nich, ale w nas samych ciekawość świata. Dzisiaj dzieci mają kliknąć myszką na odpowiednie hasło i wiedzieć, a nie pytać, bo my dorośli przecież nie mamy czasu. Chcemy być kimś więcej, niż jesteśmy, i tego też wymagamy od dzieci. Jesteśmy przekonani, że to , co dobre dla nas jest też dobre dla naszych dzieci. A dla naszego dziecka może być lepsza zupełnie inna droga. &lt;br /&gt;Tracimy to, co w życiu najcenniejsze- radość istnienia, ale co gorsza sami tworzymy nowego emocjonalnego kalekę.&lt;br /&gt;To nie stereotypy czy tradycja, powinny decydować o naszym życiu, ale nasze wolne, świadome wybory.&lt;br /&gt;Musimy mieć świadomość, że każda pozytywna, jak i negatywna emocja przekazana dziecku, każda spędzona wspólnie bądź zdana na towarzystwo telewizora chwila, każda niewyjaśniona bądź zlekceważona i przeoczona sytuacja prędzej, czy później dojdzie do głosu. To od nas zależy czy będzie to głos radości, czy smutku. To od nas zależy, czy poradzimy sobie sami, czy będziemy musieli skorzystać z pomocy Super Niani.&lt;br /&gt;Według Emmanuela Kanta wychowanie jest jedną z najtrudniejszych sztuk. Abyśmy ją jak najlepiej opanowali. Tego życzę Państwu, sobie i przyszłym pokoleniom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewa Gerbatowska&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-6270497220885907716?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/6270497220885907716/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/era-internetu-i-super-niani.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6270497220885907716'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/6270497220885907716'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/era-internetu-i-super-niani.html' title='Era Internetu i  Super Niani…'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-4713422354705519244</id><published>2009-11-17T08:29:00.000-08:00</published><updated>2009-12-25T12:03:36.583-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kocham kino.'/><title type='text'>W świecie Kobiet.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Czasami koniec&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;okazuje się&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;początkiem&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;czegoś więcej…&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Bądźmy wobec siebie szczerzy. Od początku widzieliśmy, że nic z tego nie będzie… &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzUaj443vHI/AAAAAAAAADE/6R1yYAuI6JM/s1600-h/W+Åwiecie+kobiet..jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzUaj443vHI/AAAAAAAAADE/6R1yYAuI6JM/s320/W+%C5%9Bwiecie+kobiet..jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tak się zaczyna kolejny film o Niej i o Nim. Chociaż ja uważam, że jest to film o czymś więcej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Muzyczka jest fantastyczna i czasami dochodzi do mnie jak niewiele mi potrzeba. Wystarczy mi jakiś stary rzęch, trochę swobody i wolności.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;-Takie rzeczy wymagają czasu. Pewnego dnia nagle poznasz wspaniałą dziewczynę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;-Nie chcę poznać żadnej dziewczyny. Nie chcę poznać nikogo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;-Chcę pobyć z babcią sam na sam i jej kotem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Czasami też mam ochotę wszystko pieprznąć i pojechać do babci. Zmienić tempo. Nadać życiu inny ton.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Od trzech tygodni nic nie jadłam.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Naprawdę?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Może trochę makaronu.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;…&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Widzę laskę z tak gorącym tyłkiem, że można na nim ugotować jajko!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Faceci to zwierzęta.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Pajac.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Słucham?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Tak nazywa się mój pies.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Czasami nie warto wszystkiego, co słyszymy brać do siebie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I nawet jak nie ma innego człowieka obok, to pomyślmy, że te słowa padają nie do nas, a gdzieś obok. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;-&lt;em&gt;Cholera.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Co?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Lubię zawsze mieć ostatnie słowo?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jeżeli rzeczywiście tak jest, to…trudno, ale niech ono nie uderza w nikogo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Co jest?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Wydaje mi się, że zapchał się klozet.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Jakie są objawy?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Woda przelewa się górą i podniósł się dywanik..&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Zerknę na to, ale najpierw pójdę do pokoju i popełnię samobójstwo.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Przypomniała mi się jedna scena z mojego życia, ale wybaczcie z poszanowania dla tej osoby o niej wam nie opowiem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Chciałabym cię teraz przytulić. Czy to byłoby dziwne?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dziwne jest to, że boimy się czasami podejść do człowieka. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;-Weź się w garść. Jesteś mężczyzną, a nie mięczakiem.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Mężczyźni też tak myślą, ale nie wypowiadają tego na głos.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;-&lt;em&gt;Jestem chora. Mam raka piersi. Amputują mi…amputują mi cholera.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A ja cholera, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Cholera i aby nigdy mnie spotkała.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-4713422354705519244?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/4713422354705519244/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/w-swiecie-kobiet.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4713422354705519244'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4713422354705519244'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/w-swiecie-kobiet.html' title='W świecie Kobiet.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzUaj443vHI/AAAAAAAAADE/6R1yYAuI6JM/s72-c/W+%C5%9Bwiecie+kobiet..jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-79074501613453925</id><published>2009-11-17T08:28:00.000-08:00</published><updated>2010-05-08T10:23:08.575-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kocham kino.'/><title type='text'>dobry rok</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Ten film podarowała mi jedna z ważniejszych w moim życiu osób. W roku, w którym się urodziłam On podróżował po Indiach i Nepalu. Odwrócił radykalnie swoją filozofię pracy i życia.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;1977 rok jest ważny nie tylko dla mnie, ale i dla Niego. Dobry rok dla mnie to rok, kiedy ja spotkałam na swojej drodze Jego. Dziękuję …&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzUZxBjNnII/AAAAAAAAAC0/WkS-wfPZydc/s1600-h/Dobry+rok.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzUZxBjNnII/AAAAAAAAAC0/WkS-wfPZydc/s320/Dobry+rok.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka roczników wcześniej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;-Max-przyznajesz się do porażki? &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;-Nie!&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak wygląda jedna ze scen. Jedna ze scen z mojego i twojego życia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I co odpowiadasz na takie pytanie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyznajesz się do porażki, czy nie? Ale co tak naprawdę jest porażką? Przecież czasami pozornie wydawałoby się porażka staje się naszym sukcesem. Paradoks? Nie. Po prostu życie. Rozstanie-porażka? Nie. Dzisiaj wiem, że jest moim sukcesem. I żeby nie zabrzmiało to jednak nieciekawie, dodam, że jest to też Jego sukces. To nas wspólny sukces. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sukces to osiągnięcie w jakiejś dziedzinie, moda na niego leci od kilku lat&amp;nbsp;w Jedynce i chyba nie przeminie. Ale to dobrze. Sukces to też polski miesięcznik. Rozbawiło mnie motto Sukcesu: „ Magazyn nie tylko dla kobiet”. Roześmiałam się i pomyślałam i dzięki Bogu, że już tak jest. Cudownie, że kobieta nie jest już jak to bywało dawniej kukłą. Dzisiaj kobieta jest ikoną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sukces sprawia, że życie nabiera sensu, ale to dopiero porażka nadaje życiu odpowiedniego smaku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka roczników później.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;-Dzień dobry szczurki.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;-Dzień dobry Max.&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kurcze brzmi to już sarkastycznie. I chyba nie chciałabym pić szampana z takim rekinem finansjery z londyńskiego City.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tajemnica zysku jest taka sama jak tajemnica komedii. To wyczucie czasu. Wartość handlowa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwycięstwo nie jest ważne. Jest najważniejsze!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kurcze, czy aby naprawdę? Czy nie wydaje się wam czasami, że porażka staje się waszym zwycięstwem?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale co jest zwycięstwem w życiu?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba zawarcie umowy z dżentelmenem, czy damą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dżentelmeńską umowę zawierają tylko dżentelmeni. Ale, czy każdy biznesmen jest dżentelmenem?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie, bo i nie każda kobieta jest też damą… &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I nie każda umowa jest też biznesem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Attention. Minąłeś swój cel. Cofnij się o 20 metrów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami coś się wydarza. Tracimy orientację i przestajemy widzieć cel.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami kogoś spotykamy i …wyznaczamy sobie inny cel.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jego jasność jest tajemnicą sukcesu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kto wie, jaki ma cel, znajdzie do niego drogę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tego wszystkim życzę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żebyście usłyszeli: uwaga. Jesteś na miejscu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki, że … Sam wiesz! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziękuję ci Piotrze, bo takie jest twoje drugie imię, za wszystko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za to, że pomogłeś mi znowu nakreślić w życiu cel. Pomogłeś mi w niego uwierzyć. Na tyle abym ja chciała wszystko, w co wierzę urzeczywistnić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale czasami szybko i bez żadnego problemu docieramy na miejsce i do celu. Dlaczego tak w życiu jest? Nie wiem, ale wiem jedno : nie ważne czy prostą drogą, czy po linii pentagonu, ważne abyśmy dotarli do jasno wyznaczonego sobie celu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Proszę zawrócić. Zawróć. Teraz prosto. I zostało ci już tylko 20 metrów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa nie bój się skręcić-powiedział On do Niej. Nie podążaj drogą, którą ktoś ci wyznaczył, a ty nie widzisz już celu. Idziesz jak ślepiec. Potykasz się o każdy kamień, bo nic już nie widzisz. Jeżeli ktoś obiecał zabrać cię w podróż na Dominikanę, a ty już spakowana na lotnisku dowiadujesz się, że najpierw ktoś chce polecieć nie wiedząc gdzie. Po prostu polecieć, to powiedź: dziękuję, nie! Życz po prostu udanego lotu. Podróże w nieznane są cudowne, ale tylko z przyjacielem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Mężczyzna musi znosić swoje porażki z taką samą wdzięcznością jak zwycięstwa.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Mężczyzna niczego się nie uczy zwyciężając. To porażki wydobywają wiele mądrości. Później zwycięstwo przynosi więcej radości.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przegrywanie jest… nieuchronne. Ważne…by nie wchodziło w krew.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I chyba nie trzeba już nic dodawać. Po prostu wziąć to sobie tylko do serca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za poświęcenie życia winom i butelkowanie prawdy. Salut!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tam, gdzie ziemia, tam i wojna. Wojna i śmierć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiepskiej klasy wino skrobie czasami podniebienie jak brzytwa. Smakuje jak zmokły pies. Pozostawia posmak śmieci i ból głowy na drugi dzień.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kurcze tak czasami bywa. Ale tylko po takim łyku potrafimy odróżnić zwykły przysłowiowy sikacz od najlepszych win.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko, dlaczego jedni przełkną tylko jeden goryczy łyk, a inni muszą jednym haustem obalić całe jego wiaderko?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Któż to wie… &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ten wspaniały nektar nie potrafi kłamać. I nie ważne, czy zebrano owoce za wcześnie, czy za późno.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wino z każdym łykiem szepce nam prawdę do ust.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Więc niech będzie ono nawet trzeciej klasy, ale niech będzie ono prawdziwe!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie będąc prawdziwym znawcą można popełnić mnóstwo błędów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;-Wspaniały zapach. Kuszący aromat miodu i korzeni. Ceglasta czerwień wynikająca z zawartości polifenolu wskazuje, że…&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hmm…Czasami zamiast udawać wytrawnego znawcę win, lepiej poprosić o poradę zwykłego kelnera.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mężczyzna potrzebuje miliona żeby mieć wszystko gdzieś.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystko dojrzewa w końcu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Daj Bóg!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aby rzeczywiście tak było…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewa Gerbatowska&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-79074501613453925?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/79074501613453925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/dobry-rok-ten-film-podarowaa-mi-jedna-z.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/79074501613453925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/79074501613453925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/dobry-rok-ten-film-podarowaa-mi-jedna-z.html' title='dobry rok'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzUZxBjNnII/AAAAAAAAAC0/WkS-wfPZydc/s72-c/Dobry+rok.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-4677973486937107681</id><published>2009-11-06T10:36:00.000-08:00</published><updated>2010-05-08T10:25:18.830-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kocham kino.'/><title type='text'>Cztery wesela i pogrzeb.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego zaczęłam od niego? Bo ostatnio ten film wpadł mi ponowie w ręce. Zresztą za kilka dni też idę na wesele. Kolejne wesele. Jeżeli miałabym sama napisać podobny scenariusz to zatytułowałabym go Cztery pogrzeby i jedno wesele. Dlaczego? Bo w moim życiu było więcej pogrzebów niż wesel. Więcej czerni niż kolorów. Ale i tak czekam na to jedno, jedyne wesele. Moje wesele bez 200 gości i bez typowego dla tej uroczystości patosu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzUZ_EckBXI/AAAAAAAAAC8/x3Mqa6zAI2s/s1600-h/Cztery+wesela+i+pogrzeb..jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzUZ_EckBXI/AAAAAAAAAC8/x3Mqa6zAI2s/s320/Cztery+wesela+i+pogrzeb..jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy ty…bierzesz sobie tę oto Ewę za żonę? Brzmi to już coraz prawdopodobniej w moich uszach. I dobrze! Z roku na rok mam w sobie, dzięki Bogu coraz więcej kolorów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Który zjazd - pyta Charles ekscentryczną Scarlet? No właśnie, który? Czy zastanawiacie się czasami gdzie skręcić? Jaką wybrać w życiu drogę? Czy planujecie swoją podróż, czy wolicie żeby ktoś ją wam zaplanował? Przestawił jak w biurze podróży i zrobił czarno-białe ksero jej planu z krzyczącego kolorowego katalogu?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaraz, zaraz, ale czy wycieczka to od razu podróż? Hm…Czasami to przystanek. Pewien etap w życiu, kiedy mówimy sobie albo komuś dość. Kiedy, podchodzimy do kierowcy autobusu i mówimy: proszę się zatrzymać. Chcę wysiąść. Kiedy czujecie, że nie pasujecie do danego miejsce, albo to właśnie ono nie pasuje do was.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy podróże czynią z was niewolników dokonanego wyboru, czy kształtują w was buntowników? Podróżnych, którzy nie przyjmują wszystkiego z pełną aprobatą i pokorą? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niektórzy was mają już pewnie ten etap za sobą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszyscy goście siedzą już w kościele. Stoicie i mówicie sobie -do dzieła. Do boju? Czy myślicie sobie chcę to zrobić? Chcę zrobić to na pewno, bo ją kocham, bo kocham jego i dziękujecie Bogu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami się zastanawiam, co czuje Ona i On stojąc naprzeciwko siebie. W co wierzą? Ona i On…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Jaka śliczna- mówi Scarlet na wchodzącą do kaplicy pannę młodą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wygląda jak wielka beza-odpowiada złośliwie i zimno zakochana od lat w Charlesie Fiona. Jakie to dla nas kobiet niestety typowe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ona wychodzi z kościoła. Co prawda nie da się jej nie zauważyć przez ten ogromny rondel na głowie- No Ewa, daruj sobie tą ironię. Przecież ma piękny stylowy kapelusz. I jego wzrok zatrzymuje się na niej. Kurcze, jakie to jest niesamowite. Zbędna jest analiza mowy ciała. Spotykają się dwie osoby. Kobieta i mężczyzna. Ona i On. On patrzy na Nią. Ona na Niego. I ma miejsce coś nieziemskiego. Kurcze, coś kosmicznego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnio poznałam mężczyznę. Był kilka lat w zakonie i chciał zostać księdzem. Wszystko jednak potoczyło się inaczej. A ja żeby było śmieszniej to chciałam zostać, co prawda nie siostrą zakonną, ale misjonarką. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;On nie lubi ślubów. Zastanawiam się, dlaczego? Hmm… Zresztą nie ważne. Cieszę się, że nie został osobą duchowną. Nie chcę żeby jego najważniejszą życiową rolą była rola księdza. Nie chcę żeby stał w kościele przed Nią i Nim. Ubrany na czarno w habicie. Chcę żeby przy nim stała Ona. Widzę go w smokingu, po drugiej stronie. I Ona stoi obok Niego! Dobrze, że czasami ktoś za nas pisze scenariusz. Scenariusz. W którym jest więcej barw. Więcej kolorów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka dni temu na płacąc za kurs, poprawiając w lusterku różowe puchate uszy pożaliłam się kierowcy z lekką zgryzotą w sercu : biegam od kilku lat na te wieczory panieńskie i nie wiem, czy sama będę miała przyjemność zaprosić kiedyś kogokolwiek na swój? Taksówkarz spojrzał na mnie niespiesznie wydając mi resztę i powiedział: a śpieszy się Pani?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie- uśmiechnęłam się zaginając jedno ucho i wzięłam pod pachę dmuchanego Johne’go.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wysiadając zerknęłam na mężczyznę ponownie i zapytałam, czy ma żonę. -Niestety…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I wówczas zdałam sobie sprawę, że …czasami ludzie są ze sobą, bo są. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami myślimy, że mamy tylko dwie drogi. Dwa wyjścia. A życie czasami samo nam podsuwa inne decyzje, kieruje nas na inne drogi. I zawsze są one dobre, jeżeli patrzymy na znaki, drogowskazy. Jeżeli czujemy, że nie wchodzimy w konflikt z samym sobą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobno małżeństwo ma coś wspólnego z miłością-powiedział Matthew.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciekawa myśl- odpowiada Charles…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja wierzę, że miłość jest jego esencją. I bez znaczenia, czy ta esencja jest kawą, herbatą, czy solą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ślub czasami nas omija, ale śmierć czeka na każdego. To, że nie wyjdziemy za mąż wcale nie oznacza, że w naszym życiu nie będzie..tego czegoś, albo kogoś.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To, że nie macie przy sobie fizycznie, materialnie swojej gwiazdy, wcale nie oznacza, że jej nie macie. Macie! A gdy tak myślicie…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To przeważnie to się staje. Spotykacie kogoś. Czujecie, że jest trzęsienie ziemi. Serce wali wam, jak dzwon, a po kilku miesiącach bije ten dzwon w kościele.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kurcze…a teraz tak sobie pomyślałam, co będzie ze mną? A jeżeli czekał na mnie tylko jeden pierścionek, który zdjęłam… Co będzie, jeżeli już żaden mężczyzna poddańczo nie powie: klękam przed tobą, bo chcę żebyś została Ewo moją żoną? Czy moje życie będzie wtedy mniej warte? Czy będę niepełna, niekompletna bez Niego przy boku?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kompletnie nie wiem…Aczkolwiek wiem jedno, że wszystko, co najpiękniejsze jest niezaaranżowane. Zdarza się tak po prostu i niespodziewanie. Cieszmy się, zatem na te wszystkie nasze pytania bez odpowiedzi. Na te wszystkie podróże, które nie są przez nas zaplanowane.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-THE END-&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-4677973486937107681?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/4677973486937107681/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/w-rolach-gownych-ona-i-on-w-pozostaych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4677973486937107681'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4677973486937107681'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/11/w-rolach-gownych-ona-i-on-w-pozostaych.html' title='Cztery wesela i pogrzeb.'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SzUZ_EckBXI/AAAAAAAAAC8/x3Mqa6zAI2s/s72-c/Cztery+wesela+i+pogrzeb..jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-820170853243494472.post-4482526900925829424</id><published>2009-10-30T18:02:00.000-07:00</published><updated>2009-12-25T04:43:02.110-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>In the Begining</title><content type='html'>&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5La-jYvvo0A&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/5La-jYvvo0A&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/820170853243494472-4482526900925829424?l=ewagerbatowska.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/feeds/4482526900925829424/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/10/in-begining.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4482526900925829424'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/820170853243494472/posts/default/4482526900925829424'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ewagerbatowska.blogspot.com/2009/10/in-begining.html' title='In the Begining'/><author><name>Ewa Gerbatowska</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10262395231949175882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_31e9yXp0ilo/SvR-YjA0YtI/AAAAAAAAAAU/6-kKhSCMoWU/S220/D300_3440.jpgczarne.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
